Gen. Antoni Heda „Szary”. Bał się go nawet Jaruzelski

Otwarcie Muzeum Pamięci Narodowej w budynku b. więzienia na kieleckim Zamkowym Wzgórzu, w 1995 roku – w 50. rocznicę rozbicia więzienia. Na zdjęciu Antoni Heda „Szary”, dowódca Samodzielnej Brygady Kieleckiej, która dokonała tego wyczynu (fot. arch.PAP/Janusz Mazur)

Tego polskiego żołnierza bali się najpierw hitlerowcy, potem komuniści, i to zarówno podczas wojny, jak i długo po niej. Wojciech Jaruzelski, wprowadzając stan wojenny, wolał zamknąć w więzieniu 65-letniego oficera AK i WiN, niż pozwolić mu działać. Wiedział, co robi. Podobnie jak prezydent Lech Kaczyński, który nadał płk. Antoniemu Hedzie „Szaremu” generalskie szlify.

MSZ: szwedzka prokuratura nie odwołała się od odmowy ekstradycji Stefana Michnika

Wiemy, że prokuratura szwedzka nie skorzystała z odwołania od decyzji szwedzkiego sądu, który odmówił wydalenia Stefana Michnika - poinformował...

zobacz więcej

Niech lew mieszka w waszych sercach – te słowa gen. Władysław Anders wypowiedział do bohaterów spod Monte Cassino, ale z pewnością myślał też o wszystkich żołnierzach walczących za Polskę. Jeśli komuś można było odmówić odwagi lwa, to na pewno nie Antoniemu Hedzie.

We wrześniu 1939 r. walczył jako 23-letni podporucznik pod Iłżą i na Lubelszczyźnie. Potem przy próbie przekroczenia granicy z ZSRR został aresztowany i skazany ostatecznie na 12 lat syberyjskiego łagru. Wyroku udało mu się uniknąć dzięki ofensywie Niemców w 1941 r. O wolności nie było jednak mowy. Wkrótce trafił do niemieckiego stalagu… dla żołnierzy radzieckich, koło Terespola. Udało mu się zbiec. Trafił w szeregi AK, do zgrupowania pod komendą legendarnego cichociemnego Jana Piwnika „Ponurego”.

Niemcy szybko nabrali respektu do „Szarego” po jego brawurowych akcjach, choćby w Starachowicach i Końskich, gdzie rozbił więzienia i uwolnił łącznie ponad 150 osób. Jego precyzyjnie zaplanowane akcje pozwoliły na pomyślne ataki przy minimalnych stratach własnych. W lasach dla celów operacyjnych potrafił też współdziałać z partyzantką AL, co, jak się potem okazało, uratowało mu życie.

Kiedy przeprowadzał ataki na niemieckie więzienia w 1943 i 1944 r., nie przypuszczał jednak, że ta umiejętność przyda mu się również po wojnie. Po upadku hitlerowskich Niemiec Heda pozostał w konspiracji, czekając na rozkazy dowództwa Ruchu Oporu AK i Delegatury Sił Zbrojnych, powołanych do walki z nową komunistyczną władzą.

UB szukało go po całym kraju. W ramach polowania na „Szarego” ubecy aresztowali jego trzech braci i dwóch szwagrów. Dwóch braci i szwagra zakatowali podczas przesłuchań. Więzienny lekarz, który miał opatrzeć rozbitą głowę jednego z nich, stwierdził: Nie zasługujesz na pomoc, bandyto.

Urząd Bezpieczeństwa szalał w całym kraju, wyłapując żołnierzy podziemia pozostających w konspiracji. Wielu z nich trafiło do więzienia w Kielcach. W lecie 1945 roku „Szary” dokonał czynu, który przeszedł do legendy. Wykorzystał przy tym swoje doświadczenie zdobyte podczas wojny.

Szwecja nie chce wydać Stefana Michnika. MSZ wzywa szwedzkiego ambasadora

Ambasador Szwecji został we wtorek przed południem wezwany do MSZ w związku z decyzją szwedzkiego sądu o odmowie wydania Polsce Stefana Michnika,...

zobacz więcej

Zebrał ok. 150 podkomendnych, skorzystał też z pomocy oddziałów por. Stefana Bembińskiego „Harnasia” i Henryka Podkowińskiego „Ostrolota”, by w nocy 4 sierpnia ruszyć na więzienie położone w centrum Kielc. Jego atak nie był szaloną szarżą, ale jak zwykle precyzyjnie skoordynowanym przedsięwzięciem, opartym na wcześniejszych działaniach wywiadowczych i operacyjnych. Należało do nich m.in. pozbycie się większości wojska stacjonującego w kieleckim garnizonie. Oddziały LWP ruszyły przed akcją pod Szydłowiec, gdzie partyzanci zdetonowali miny, pozorując atak daleko od Kielc.

Rozbicie ubeckiego więzienia nie było wówczas jedyną tego typu operacją w kraju, ale nikomu nie udało się tego zrobić z tak dużym rozmachem i przy minimalnych stratach własnych. Na 374 więźniów „Szary” uratował 354 osoby, w tym wielu swoich byłych podkomendnych i dowódców.

Po tej operacji Heda planował jeszcze bardziej zuchwały atak. W listopadzie 1945 r. jego oddział miał rozbić więzienie na Mokotowie, pełne pojmanych przez UB i NKWD żołnierzy AK. W jego oddziale znalazł się jednak szpicel, który udaremnił cały plan.

Sędziwa weteranka apeluje do Majchrowskiego o pomnik Armii Krajowej

94-letnia mjr Danuta Szyksznian-Ossowska, pseudonim Sarenka, wystosowała do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego list, w którym zwraca się z...

zobacz więcej

Przez trzy kolejne lata tropiony przez ubeków ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem, wpadł w 1948 r. w Gdyni. Komuniści skazali go na czterokrotną karę śmierci. Nie był to rekord jak na owe czasy. Żołnierz ROAK, sierż. Wiktor Stryjewski ps. Cacko został skazany na 38-krotną karę śmierci. Na nim, jak i na wielu innych, wyrok wykonano w mokotowskim więzieniu. Natomiast wyrok Antoniego Hedy został jednak zmieniony na karę dożywotniego więzienia. W jego sprawie mieli interweniować oficerowie AL, których Heda uratował podczas działań operacyjnych w 1944 r.

W 1956 r. na mocy amnestii „Szary” wyszedł na wolność. Przez ćwierć wieku żył pod czujnym okiem Służby Bezpieczeństwa. Jej archiwa były pełne meldunków funkcjonariuszy z każdej mszy czy uroczystości rocznicowej, na której pojawił się Antoni Heda i jego dawni koledzy.

Zresztą zapobiegliwość SB nie była nieuzasadniona. 20 lat po opuszczeniu celi „Szary”, według wspomnień wnuka jednego z jego podkomendnych, postanowił działać ponownie. Próbował skrzyknąć swoich żołnierzy, by odbić ludzi zatrzymanych podczas zamieszek w Radomiu w czerwcu 1976 roku. Plan i organizacja były już ponoć zaawansowane, jednak zabrakło czasu, by przygotować odpowiednio akcję. Zatrzymanych milicja przewiozła w inne miejsce.

Funkcjonariuszka SB o weterance AK: Popierana przez pisonazistów

„Ta Pani, która wygrała, ma poparcie posłów pisonazistowskich” – tak była funkcjonariuszka Służby Bezpieczeństwa skomentowała wynik plebiscytu...

zobacz więcej

Cztery lata później, we wrześniu 1980 roku, Antoni Heda był już w Solidarności, a w kolejnym roku został przewodniczącym Niezależnego Związku Kombatantów przy „S”. Miał już wtedy 65 lat, ale komuniści i tak woleli mieć „Szarego” pod kontrolą w zakładzie w Białołęce. Trafił tam w ramach akcji służb „Jodła” 13 grudnia 1981 r. za „prowadzenie działalności polityczno-propagandowej przeciwko ustrojowi i naczelnym organom PRL”.

Antoni Heda-Szary - jego pseudonim ostatecznie zrósł się z nazwiskiem - został odpowiednio doceniony wiele lat później. 3 maja 2006 roku prezydent RP Lech Kaczyński mianował pułkownika Hedę generałem brygady. Prezydent wyraził wówczas żal, że nominacje i odznaczenia dla żołnierzy z dawnej AK i organizacji walczących z komunistycznym zniewoleniem są wręczane z tak dużym opóźnieniem.

Generał Heda zmarł 8 lutego 2008 r. w Warszawie.

źródło:
Zobacz więcej