RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Solarny bolid i spółka. Jaki los czeka polskie wynalazki?

Polskie wynalazki zazwyczaj pozostają w fazie projektu (fot. Kaz Photography/Getty Images/Youtube.com/Wikipedia.org/PAP/Grzegorz Michałowski)
Polskie wynalazki zazwyczaj pozostają w fazie projektu (fot. Kaz Photography/Getty Images/Youtube.com/Wikipedia.org/PAP/Grzegorz Michałowski)

Niebieska dioda, grafen, „zderzak Łągiewki”, a teraz solarny bolid – to wynalazki stworzone przez polskich wynalazców. Niektóre zatrzymały się jednak w fazie projektu. Czy supernowoczesny bolid słoneczny z Łodzi, który we wrześniu pojedzie w wyścigu Sasol Solar Challenge w RPA, podzieli ich los?

Bolid Eagle One wygląda jak klasyczne auto. Ma cztery metry długości i dwa miejsca – dla kierowcy i pasażera. Zasila go energia słoneczna, uzyskiwana za pomocą 6 metrów kw. elastycznych ogniw fotowoltaicznych, zamontowanych na dachu bolidu. Później jest ona magazynowana w ogniwach litowo-jonowych o łącznej masie 60 kg i pojemności 15 kWh. Pojazd korzysta z nich, jeśli zabraknie słońca.

Solarny bolid łódzkich studentów przy słonecznej pogodzie może jednorazowo przejechać dystans nawet 1500 km; by jechać z prędkością 50 km/h potrzebuje połowy energii, jaką zużywa przeciętny... czajnik elektryczny. Jego karoseria wykonana jest z włókna węglowego, waży ok. 80 kg, natomiast cały pojazd ok. 400 kg.

Wewnątrz zamontowano wentylację oraz klatkę bezpieczeństwa z aluminium, co jest wymogiem zawodów, w których łódzki zespół weźmie udział w październiku.

Studenci stworzyli bolid zasilany energią słoneczną. Zobacz futurystyczny pojazd

Studenci Politechniki Łódzkiej z Lodz Solar Team zaprezentowali postępy przy budowie bolidu zasilanego energią słoneczną na kampusie PŁ w Łodzi....

zobacz więcej

Solarny bolid ma szansę wybić się na świecie. Czy ją wykorzysta? Czas pokaże.

Co już było?

Dotychczas jednym z najgłośniejszych dzieł polskiej myśli technicznej był grafen (włókno węglowe, kilkaset razy twardsze od stali). Materiał został opracowany przez naukowców rosyjskich, którzy w 2010 r. otrzymali za niego Nagrodę Nobla, ale to zespół ekspertów z warszawskiego Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych (ITME) opracował technologię produkcji grafenu na skalę przemysłową.

Badacze pod kierownictwem dr. Włodzimierza Strupińskiego sprawili, że cenę arkusza grafenu udałoby się najprawdopodobniej obniżyć do poziomu ceny produkcji arkusza papieru. Znawcy tematu twierdzą, że grafen jest produktem, który tracimy.

– W Polsce mamy instytut, który produkuje jedne z największych, jeśli chodzi o powierzchnię, płatki grafenowe na świecie. Znakomity produkt. Nie możemy jednak od naukowców wymagać tego, by byli także dobrymi biznesmenami. A wsparcia biznesowego dla wynalazców u nas nie ma. Jeśli ktoś konstruuje samochód czy pracuje nad innym wynalazkiem, powinniśmy mu stworzyć warunki, żeby się tym mógł zajmować, dokształcać, a nie chodził i szukał pieniędzy – tłumaczy w rozmowie z tvp.info Tomasz Rożek, naukowiec i dziennikarz prowadzący nową odsłonę legendarnej „Sondy”.

Zapomniana dioda

Jako przykład zmarnowanego patentu Rożek podaje niebieską diodę, która po latach pojawiła się jako Blu-ray i zarobiła miliardy, ale nie w Polsce. – W Polsce naukowiec nie ma niestety na co i na kogo liczyć. Instytucje biznesowe z Zachodu często chcą wynalazek kupić, ale naukowiec zastanawia się, czy warto go sprzedać. Bo z jednej strony miałby fundusze na kolejne badania, a z drugiej chciałby go dać Polakom, tylko że niestety chętnych na inwestycję brakuje – wyjaśnia.

Lucjan Łagiewka i jego zderzak (fot. facebook.com/Lucjan Łagiewka)
Lucjan Łagiewka i jego zderzak (fot. facebook.com/Lucjan Łagiewka)

Tomasz Rożek tuż przed premierą „Sondy 2”: skorzystam z kapsuły czasu

– Sprawdzę m.in., co Kamiński i Kurek mówili o przyszłości wynalazków, teorii naukowych i porównam to z teraźniejszością. Jednym z trzech...

zobacz więcej

Zderzak z nagrodami

Przykładem wynalazcy patrioty jest Lucjan Łągiewka i jego wynalazek, czyli „zderzak Łągiewki”. Opracowana przez polskiego odkrywcę rewolucyjna technologia umożliwia zredukowanie skutków zderzeń nawet o 90 proc. Zastosowany w nim Energetyczny Przetwornik Akumulacyjno–Rozpraszający otrzymał złoty medal na 38. Międzynarodowej Wystawie Innventions Geneva. Po prezentacji wynalazku w 1998 r. materaiły na temat urządzenia pokazywane były w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i w Japonii.

– Miałem nawałnicę zgłoszeń od zainteresowanych tą technologią koncernów, ale im odmawiałem. Postawiłem przed sobą cel, by technologię wdrażać w kraju – mówił w jednej z rozmów Łągiewka.

W Polsce odmówiono rejestracji patentu, a w międzyczasie technikę zaczęli stosować Brytyjczycy. Od kilku lat trwa spór sądowy z Uniwersytetem w Cambridge, w który zaangażowało się nawet Ministerstwo Nauki, ale po jakimś czasie się z niego wycofało.

Szkoda, w 2011 r. Energetyczny Przetwornik Akumulacyjno-Rozpraszający został okrzyknięty najlepszym na świecie wynalazkiem pierwszej dekady XXI wieku.

Zderzak Łągiewki (fot. arch.TVP)
Zderzak Łągiewki (fot. arch.TVP)

Kuloodporna ciecz eksportowa

Niektóre z wynalazków miały więcej szczęścia. Tak było z płynną kamizelką kuloodporną opracowaną przez naukowców z Politechniki Warszawskiej, Instytutu Technologii Bezpieczeństwa Moratex w Łodzi i Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w podwarszawskiej Zielonce, która jest na etapie komercjalizacji.

Zespół opracował specjalną ciecz, która twardnieje pod wpływem uderzenia. Stosowany dotychczas w kamizelkach kuloodpornych wytrzymały materiał balistyczny nie zniknie, ale dzięki zastosowaniu nowego płynu, kamizelka stanie się o wiele lżejsza i wygodniejsza. Jak podkreślają twórcy wynalazku – może być nawet tańsza od obecnie stosowanych. Rozwiązaniem zainteresowane są nie tylko europejskie, ale i światowe firmy.

Wiatr w żagle

Podobnie jest w przypadku pionowych siłowni wiatrowych z Podlasia. Produkowane w rodzinnej firmie Piskorzów wykorzystują energię kinetyczną, która zamieniana jest na energię obrotową. Innowacyjną cechą tego rozwiązania jest modułowość, która sprawia, że można budować dowolnej wielkości segmenty przekazujące energię do generatora na dole. To daje wielkie możliwości lokalizacyjne, znacznie szersze niż w przypadku ogromnych wiatraków stosowanych do budowy farm wiatrowych. Obecnie funkcjonują w Gdańsku, Kodeniu i w Rzeszowie, a interesują się nimi także Niemcy, Brytyjczycy, Rosjanie i Azjaci.

Nie tak źle

Może, więc nie jest tak źle, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało. – Obserwuję dość dynamiczny rozwój polskiego sektora kosmicznego. W marcu wystrzeliwana była europejska misja ExoMars, na której pokładzie znajdowała się elektronika wybudowana w Piasecznie pod Warszawą. W Polsce wciąż nie ma tego obyczaju inwestowania w naukę, ci, którzy to robią uznawani są trochę za „frajerów”, ale być może kiedyś to się zmieni. Mam taką nadzieję, bo jak widać sukcesy Polaków są imponujące – tłumaczy Tomasz Rożek.

źródło:
Zobacz więcej