Strona główna » Opinie » Wywiady
Alecos Papadatos

Komiks bywa filmowy

Autor: Beata Zatońska
  • A
  • A
  • A
11:51
30.01.2012
– Powieści graficzne z przyjemnością czytają ci, którzy nie przepadają za krótkimi, komiksowymi historyjkami. Czytelnicy są ciekawi, jak tacy wariaci jak my, radzą sobie z opowiadaniem skomplikowanych fabuł traktujących o poważnych sprawach – mówi rysownik Alecos Papadatos, współtwórca „Logikomiksu”, w rozmowie z Beatą Zatońską.
Alecos Papadatos (fot. www.logicomix.com)
Alecos Papadatos (fot. www.logicomix.com)
„Logikomiks” to obrazkowa opowieść o życiu wybitnego naukowca, filozofa i logika Betranda Russella. Autorzy scenariusza tej „obrazkowej książce o logice” – Apostolos Doxiadis i Christos H. Papadimitriou ukryli pod lekką formą solidną porcję rzetelnej wiedzy. „Logikomiks” ukazał się w ponad 20 krajach, m.in. w Rosji, Holandii, Niemczech, Danii czy Brazylii. Wszędzie zbiera doskonałe recenzje. Teraz ukazała się polska wersja „Logikomiksu”.

Na którym etapie włączył się pan do pracy nad „Logikomiksem”? Czy ta propozycja była dla Pana zaskakująca? Chodziło przecież o stworzenie komiksu, opowiadającego o życiu filozofa i logika w jednej osobie, Bertranda Russella? Powstała historia, która jest połączeniem biografii z gawędą o logice.

Autorzy pomysłu, Apostolos Doxiadis i Christos H. Papadimitriou, myśleli o nim od dłuższego czasu. Na początku zajmowali się przede wszystkim fabułą, nie formą. W 2002 r. Apostolos wymyślił, że stworzą o Bertrandzie Russelu bogato ilustrowaną książkę. Nie było mowy o komiksie. Kiedy zwrócili się do mnie i mojej żony, Annie Di Donny, zaczęliśmy dyskutować. Doszliśmy do wniosku, że możemy zrobić z tego komiks, że dzięki temu więcej uda się opowiedzieć czytelnikowi o Bertrandzie Russelu i jego odkryciach. Zadawaliśmy sobie mnóstwo pytań. Postanowiliśmy posłużyć się różnymi płaszczyznami czasowymi. Jest więc opowieść o losach Bertranda Russella i jego matematycznych i logicznych poszukiwaniach. Równolegle pokazujemy, jak powstawał nasz komiks, jak dyskutowaliśmy, nad czym się zastanawialiśmy.

Czy miał Pan wpływ na scenariusz?

Tak, do pewnego stopnia. To Annie i Apostolos wymyślili, że my, czyli zespół pracujący nad „Logikomiksem”, też będziemy bohaterami naszej powieści graficznej. Ma to związek z fundamentalnym odkryciem Russella, czyli jego słynnym paradoksem. Gdy coś odnosi się do siebie samego, jesteśmy blisko paradoksu – tłumaczył nam Apostolos.

Scenariusz powstawał przez długi czas. Książka opowiada o prawdziwych wydarzeniach i prawdziwych ludziach, ale nie jest do końca wierna temu, co się wydarzyło. Nasi bohaterowie – m.in. Bertrand Russell, Gottlob Frege, Georg Cantor, Kurt Gödel, nie spotykali się w dokładnie takich okolicznościach, jakie przedstawiamy. Ale Apostolos i Christo pozostali wierni duchowi tej opowieści, starali się jak najwierniej oddać istotę intelektualnych poszukiwań matematyków i filozofów. „Logikomiks” opowiada o wydarzeniach, które rozegrały się na przestrzeni 60 lat, w tym czasie wybuchły dwie wojny światowe. Pisarze skupili się na kluczowych momentach z życia Russella – tych dotyczących życia prywatnego i tych, które określiły go jako naukowca.
Czy to, że jest pan z wykształcenia ekonomistą, pomogło w rysowaniu opowieści o matematyku?

Może trochę, ale to nie było najważniejsze. Studia ekonomiczne to po prostu część mojej prywatnej historii. Wielu animatorów z mojego pokolenia zajmowało się różnymi dziwnymi rzeczami, zanim zaczęli robić to, co ich naprawdę interesuje. Mam kolegów, którzy studiowali matematykę, lub – tak jak ja – ekonomię, ale porzucili to. Podczas studiów zajmowałem się ekonomią międzynarodową i jej historia. Ta wiedza raczej nie pomogła mi bezpośrednio podczas pracy nad „Logikomiksem”.

Ważnym wątkiem „Logikomiksu” jest walka Bertranda Russella z przekonaniem, że jego rodzina jest dziedzicznie obciążona skłonnością do chorób psychicznych. Uczony boi się, że popadnie w szaleństwo. W komiksie, inaczej niż w powieści, czy np. w filmie, trudniej chyba oddać stany psychiczne bohaterów?

Wspomniała pani o filmie. Praca nad „Logikomiksem” było bardzo podobna do tworzenia filmu aktorskiego. Rysownicy są jednocześnie scenografami i operatorami. Operują obrazem. Mieliśmy oczywiście niezwykle dokładny scenariusz, który rozwiązywał wiele kwestii technicznych. Poszczególne kadry, czyli ujęcia, były precyzyjnie opracowane w scenariuszu. Rysunki muszą jednak przekazywać czytelnikowi stany psychiczne bohaterów. To było wielkie wyzwanie. Opowiadaliśmy o ludziach, którzy przy całym swym geniuszu, mieli bardzo poważne problemy emocjonalne. Russella przedstawiliśmy trochę stereotypowo, jako bardzo opanowanego Brytyjczyka. Ale za tą jego maską kłębiły się różne sprzeczne uczucia. Cantor zmarł w zakładzie dla obłąkanych, a Frege w ostatnich latach życia pogrążył się w paranoi. Szaleństwo naszych bohaterów i ich osobiste relacje były bardzo ważne w tej historii. W komiksie mamy do dyspozycji linie, kolory, obrazy i tekst. Nie ma efektów specjalnych i muzyki, tak jak w filmie. To była wielka odpowiedzialność i zarazem ogromne wyzwanie, żeby opowiedzieć w komiksie o prawdziwych emocjach i życiu gigantów nauki.

Jak pan i pana żona, Annie Di Donna, przygotowywaliście się do pracy nad „Logikomiksem”?

Długo to trwało. Miliony razy przeczytaliśmy treatment komiksu. Scenariusz powstawał na gorąco. To, co pisali Apostolos i Christos, wyprzedzało nasze rysunki o, powiedzmy, 20 stron. Najściślej współpracowaliśmy z Apostolosem. On oglądał nasze rysunki i w pewnym sensie, dostosowywał swoją pracę do tego, co my zrobiliśmy. Zanim jednak przystąpiliśmy do rysowania, wyruszyliśmy z Annie w podróż po Europie. Odwiedziliśmy miejsca, w których bywał Russell, m.in. Londyn, Cambridge, Paryż, Wiedeń. Robiliśmy zdjęcia, rozmawialiśmy z ludźmi, którzy wiele wiedzieli o Russellu, Cantorze, Fregem. Oglądaliśmy też wiele filmów, zdjęć i rycin z tamtych czasów. Przyglądaliśmy się strojom, które nosili ludzie, samochodom, architekturze i wystrojowi wnętrz. Chcieliśmy uchwycić atmosferę tamtych lat. Rysowanie scenografii zajęło około ośmiu miesięcy. Chcieliśmy mieć pewność, że gdy przystąpimy do zasadniczej pracy, nie będzie żadnych niespodzianek i nie będziemy musieli przerywać pracy, bo nie wiemy, jak coś narysować. Do każdej zaprojektowanej strony „Logikomiksu” mieliśmy przygotowany szczegółowy background.
Bertrand Russell z komiksu jest bardzo podobny do prawdziwego Russella

Mieliśmy szczęście. Jest wiele fotografii i filmów z Russellem. Zarejestrowano jego przemówienia, wywiady, itp. Nie zachowały się jego zdjęcia z dzieciństwa. Znaleźliśmy tylko fotografię z pierwszego roku w Cambridge, gdy miał 18 lat. Nie zmienił się wiele. Przez całe życie miał na wpół śpiące spojrzenie i niezbyt ekspresyjną twarz. Można powiedzieć, że kształt głowy Russella zdeterminował styl graficzny „Logikomiksu”.

Zaczęliśmy od bardzo realistycznych rysunków. Zdaliśmy sobie jednak sprawę, że nagromadzenie szczegółów może być nużące dla czytelnika. Komiks powinien być przejrzysty. Postanowiliśmy więc, że zrobimy rysunki możliwie najprostsze, z wyraźnym konturem i kolorami. Dodaliśmy odrobinę cieniowania, ale niezbyt dużo. Bertrand Russell miał bardzo interesującą plastycznie twarz. Trójkątna, z długim nosem – zespół figur geometrycznych. Przeanalizowaliśmy jego rysy pod tym kątem. Tak samo postąpiliśmy z twarzami innych bohaterów. Z Russellem był też ten problem, że był po brytyjsku powściągliwy. Nie było w nim, tak nam bliskiej, śródziemnomorskiej otwartości. Śmiał się w niezwykle oszczędny sposób. W przypadku niektórych bohaterów, tak jak np. współpracownika Russella, Alfreda Whiteheada, trochę improwizowaliśmy, bo nie zachowało się wiele jego zdjęć. Ale przecież mogliśmy trochę improwizować, w końcu pracowaliśmy nad komiksem. Temat był poważny, ale zwarliśmy w „Logokomiksie” wiele humoru.

Jakie były pana inspiracje plastyczne? Wydaje mi się, że styl i kreska są podobne do tego, co robił Hergé, twórca Tintina.

Hergé miał uproszony sposób ukazywania postaci. Rzeczywiście posługiwał się mocnym konturem. To bardzo praktyczne w komiksie. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Hergé zaczynał rysować opowieści o Tintinie, w Hollywood powstawały pierwsze, czarno- -białe filmy animowane. Występujące w nich postaci też były rysowane wyraźną, grubą kreską. W animacji ważna jest czysta linia i prosty rysunek. Można mieć wrażenie, że inspirowały mnie prace Hergé. Cenię go oczywiście, ale to, co widać w „Logikomiksie” wynika bardziej z mojego doświadczenia zawodowego w animacji.

A kolorystyka? Poszczególne wątki „Logikomiksu” mają bardzo wyraźne barwne dominanty. Jaki był klucz doboru kolorów?

Wiele zasadniczych kwestii było zapisanych w scenariuszu Apostolosa i Christosa. Np, gdy opowiadamy o kluczowym zagadnieniu, czyli tzw. paradoksie Russella, który wyjaśnił w 1939 r., posługując się historią anegdotą o fryzjerach. „Fryzjer, mieszkaniec pewnego miasta, goli tych jego mieszkańców, którzy sami się nie golą. Kto więc goli fryzjera?” – pytał Russell. Apostolo poprosił, by rysunki były utrzymane w stylistyce czarno-białej animacji z końca lata 30. Zrobiłem więc imitację kreskówek z tamtego czasu – postaci miały okrągłe oczy, zabawne nosy, itp. Apostolos i Christos zaproponowali też, by sceny wojenne narysować na ciemnym tle. Dzięki temu jest w nich więcej emocji i napięcie, trochę ezoteryki. Inne wątki rysowane są na białym, neutralnym tle. Każdy wątek ma dominantę kolorystyczną – w greckim są nasycone barwy, w angielskim – brązowo-szara paleta kolorystyczna. Czytelnik potrzebuje kontrastów, dzięki temu opowieść jest bardziej dynamiczna, zróżnicowana. To bardzo ważne w komiksie.
Jaką rolę odgrywa w komiksie liternictwo?

Różnicowaliśmy kształt liter. To też była żmudna praca. Najpierw pisaliśmy ręcznie. Potem tak stworzony szablon dostało studio graficzne i powstały czcionki, których użyliśmy w „Logikomiksie”. Jeśli chcieliśmy pokazać, że głos płynie z oddali, tekst był pisany małą czcionką. Krzyk oznaczaliśmy używając wersalików.

Nad „Logikomiksem” pracowało dwóch scenarzystów i rysownicy. Czy były w zespole jakieś artystyczne spięcia?

Najściślej współpracowałem z Apostolosem. Byliśmy w stałym kontakcie. Christos mieszka w USA i przyjeżdżał raz na jakiś czas. Praca była bardzo intensywna. To duże wyzwanie. Koncentrowaliśmy się na książce i musieliśmy odłożyć na bok nasze osobiste, emocjonalne zawirowania. Z Apostolosem rozumieliśmy się jednak doskonale. On jest filmowcem i pisarzem, ja mam wiele filmowych doświadczeń. To bardzo ułatwiało porozumienie. Obaj jednak po raz pierwszy zajmowaliśmy się tak dużym projektem komiksowym. Rysowałem wcześniej komiksy, ale były to krótkie, proste historie. Apostolos i ja weszliśmy na ścieżkę, którą nigdy wcześniej nie kroczyliśmy. Pomagaliśmy sobie.

Zwykle jest tak, że rysownik dostaje ukończony scenariusz i przystępuje do pracy. My zrobiliśmy inaczej. Apostos na początku miał gotowy pierwszy rozdział. Czekał, aż go narysuję. Chciał zobaczyć, jak to, co wymyślił, przełożę na obrazy, jaki to przyjmie kształt plastyczny. Podczas pisania kolejnego rozdziału chciał wziąć pod uwagę mój styl rysowania. Zrobiłem z Annie szkic całości, według treatmentu. Surowe rysunki, bez dialogów. Przypięliśmy je do ściany, by pokazać ciąg fabularny. Potem surowo je ocenialiśmy. Szukaliśmy błędów, miejsc, które mogą być niezrozumiałe dla czytelnika, takich, które spowalniają akcję, albo ją nadmiernie przyspieszają. To był zespołowy wysiłek. Nie było konfliktów. Oszczędziłem też sobie artystycznych rozterek. Łatwiej poprawiać szkice, niż gotowe rysunki. Twórca bardzo przywiązuje się do efektów swojej pracy i bywa, że niechętnie w nie ingeruje. Pewne napięcia były wynikiem stresu i wyścigu z czasem. Goniły nas terminy. A do tego obaj z Apostolosem jesteśmy perfekcjonistami. Uniknęliśmy jednak na szczęście paranoi. A osobiste emocje staraliśmy się zostawiać za drzwiami pracowni.
Praca nad „Logikomiksem” była trudna. Czy zaangażuje się pan w podobny projekt?

Pracuję z innymi pisarzami nad kolejną powieścią graficzną, która opowiada o narodzinach demokracji w starożytnej Grecji. Powieści graficzne pochłaniają czas i energię. Potrzebna jest ogromna samodyscyplina, bo wiele czasu spędza się samotnie nad rysunkami. Jest to jednak na tyle fascynujące zajęcie, że warto mu poświęcić siły. Trzeba wierzyć w to, co się robi. Powieści graficzne są wielkim wyzwaniem. Nie można robić tego tylko dla pieniędzy. Są łatwiejsze sposoby na dorabianie się. Do tej pracy potrzebna jest odrobina szaleństwa i umiłowanie ryzyka.

Pomysł Apostolosa i Christosa był niezwykły. Postanowili przecież w komiksowej, a więc „niepoważnej formie”, opowiedzieć o tym, jak rodziły się podstawy współczesnej logiki. Ktoś by powiedział, to zbyt ciężkie, zajmijmy się czymś zabawniejszym. My jednak zaangażowaliśmy się w to z pasją. Myślę, ze czytelnicy tę naszą pasję dzielą. Nie interesowały nas komiksowe gadające głowy, rozprawiające o błahych spawach.

Czym charakteryzuje się powieść graficzna? Do tego gatunku należy przecież „Logikomiks”.

To komiks skonstruowany tak jak powieść. Z wielowątkową strukturą, pełnokrwistymi postaciami. Powieści graficzne z przyjemnością czytają ci, którzy nie przepadają za krótkimi, komiksowymi historyjkami. Czytelnicy są ciekawi, jak tacy wariaci jak my, radzą sobie z opowiadaniem skomplikowanych fabuł traktujących o poważnych sprawach. Zaskakuje mnie popularność „Logikomiksu”. Przychodzą do mnie ludzie i mówią, że po raz pierwszy z takim zainteresowaniem przeczytali komiks. Powstało wiele świetnych powieści graficznych. Są wśród nich m.in. „Persepolis” Marjane Satrapi, „Maus” Arta Spiegelmana i „Watchmen” Allana Moore’a i Dave’a Gibbonsa. Powieści graficzne wymagają jednak nowego sposobu czytania – trzeba jednocześnie śledzić tekst i obrazki. Są też w szczególnym sensie połączeniem sztuk wizualnych i literatury. Dlatego tak trudno przekształcić powieść graficzna w dobry film.

Alecos Papadatos (1959) studiował ekonomię, ale porzucił finanse na rzecz pracy w dziedzinie animacji filmowej. W latach 1984-1990 pracował w Paryżu dla Les Cartooneurs Associés i Le Studio Ellipse. Gdy powrócił do Grecji, razem z żoną, Annie Di Donną, założył własne studio zajmujące się produkcją filmów, seriali animowanych, reklam oraz komiksów.

Na forum

Nawołując do bojkotu Euro 2012 na Ukrainie możemy na dobre...
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: