Strona główna » Opinie » Wywiady
Dr hab. Aleksandra Cisłak

Babcina (r)ewolucja

Autor: Elżbieta Sokołowska
  • A
  • A
  • A
13:59
20.01.2012
Zdaniem badaczy, kobiety dlatego mają menopauzę, bo zamiast rozprzestrzeniania genów osób starszych, naturze bardziej opłaca się inwestycja we wspieranie już posiadanych przez kobietę dzieci w opiece nad kolejnym pokoleniem. Taką rolę wyznaczyła babciom biologia – mówi dr hab. Aleksandra Cisłak, adiunkt w Instytucie Psychologii PAN oraz w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie w rozmowie z portalem tvp.info.
fot. Elżbieta Sokołowska
dr hab. Aleksandra Cisłak (fot. Elżbieta Sokołowska)
Coraz trudniej dziś chyba spotkać babcie z naszego dzieciństwa: robiące na drutach, z siwym kokiem na głowie, pozwalające wnukom na wszystko, mistrzynie wypieków z dobrodusznym uśmiechem od rana do wieczora…

Świat każdego pokolenia jest inny. Obiektywnego dowodu na to, że lepsza byłaby taka babcia, jaką przechowaliśmy we wspomnieniach, nie ma. A może nawet lepiej, że to się zmienia, bo w dorosłym życiu dzisiejszy kilkulatek, którego babcia jest kobietą pracującą, nie będzie przekonany, że kobiety powinny być wobec niego przede wszystkim opiekuńcze, ponieważ taka jest ich życiowa rola. Choć pewności nie mam, pewnie wyjdzie nam to wszystkim na dobre.

Nie ulega jednak wątpliwości, że prawie każda babcia, nie zawsze doceniana w rodzinie, dla wnuków jest kimś wyjątkowym.

Według hipotez biologów ewolucyjnych, naturalna rola babci polega na wspieraniu rodziców. Zdaniem badaczy, kobiety dlatego mają menopauzę, ponieważ zamiast rozprzestrzeniania genów osób starszych, naturze bardziej opłaca się inwestycja we wspieranie już posiadanych przez kobietę dzieci w opiece nad kolejnym pokoleniem. Taką niewdzięczną rolę wyznaczyła więc babciom biologia. Ciekawe badania przeprowadzono w Polsce i w Niemczech. Wynika z nich, że – jeśli chodzi o role babć – największą pomoc w rodzinie otrzymujemy od mamy mamy.

Z czego to wynika?

W sensie biologicznym stąd, że w przeciwieństwie do kobiety, mężczyzna nie zawsze jest pewny swojego rodzicielstwa i w tej sytuacji jest mniej skłonny do nakładów na rzecz tego dziecka. Natomiast kobieta tę pewność ma. Kiedy więc urodzi córkę, a ta z kolei urodzi swoje dziecko, ma podwójną pewność i z tym wiąże się skłonność do poświęceń. To oczywiście dzieje się na poziomie podświadomości, bo przecież nikt tego na co dzień nie analizuje. Z drugiej jednak strony inne ewolucyjne badania wykazują, że noworodki są bardziej podobne do ojców niż do matek. Jak twierdzą badacze, ma to na celu… przetrwanie. Mówiąc wprost: chodzi o to żeby ojciec nie zabił dziecka, aby miał większą pewność, że to jego biologiczny potomek. Te biologiczne zasady i reguły dotyczą zresztą nie tylko naszego gatunku.

Dużo ostatnio mówi się o tym, ze polska rodzina jest w kryzysie. Paradoksalnie, w sondażach ludzie pytani o najważniejsze fundamenty w ich życiu, z reguły na pierwszym miejscu stawiają rodzinę.

Z badań Diagnozy Społecznej, prowadzonych od kilkunastu lat, wynika, że tym, co niezmiennie wzbudza największe zadowolenie, jest właśnie rodzina. Mogłoby się wydawać, że w dzisiejszych czasach najważniejszą rzeczą jest dla wielu osób samorealizacja, ale przeczą temu owe badania prowadzone, co warto podkreślić, na przekrojowej grupie ludzi, a nie na jednym pokoleniu. W tym sensie kryzysu więc nie ma. Nie jest tak, że ludzie wyzwolili się z rodziny, odcięli od niej i żyją innymi wartościami.
Rola babci jest co najmniej dwuznaczna. Z jednej strony jesteśmy przywiązani do tradycyjnych wartości, związanych z tym, że jest obok dziecka, ale z drugiej strony jej rola wiąże się z mniejszą odpowiedzialnością za wychowanie.
Coś jednak w naszym życiu rodzinnym musiało się zmienić…

Na pewno. Dzisiaj znacznie trudniej jest kobietom godzić pracę zawodową z rodzicielstwem, ponieważ w pracy wymagane jest od wszystkich takie samo zaangażowanie, a jednocześnie większa jest presja społeczna związana z zaangażowaniem rodzicielskim.

Ta druga dotyczy zwłaszcza kobiet.

Oczywiście. Chociaż trzeba powiedzieć, że dziś w dobrym stylu jest również bycie mężczyzną zaangażowanym w życie rodziny. Kryzys, o którym rzeczywiście się mówi, wynika między innymi ze znacznie większej niż kiedyś mobilności Polaków. Ludzie w poszukiwaniu szans życiowych: edukacji i pracy, o wiele częściej zmieniają miejsce zamieszkania, a to siłą rzeczy osłabia więzi rodzinne.

W wielu rodzinach następuje też zmiana ról. Kiedyś było jasne: mama zajmuje się dziećmi, babcia jej pomaga, a mężczyźni idą na polowanie. Teraz nie jest to już takie oczywiste.

Dzisiaj bycie matką, czy babcią to tylko jedna z wielu życiowych ról, jakie pełnimy i problem polega na tym, żeby je pogodzić z innymi, które sobie wybraliśmy. Ważne, czy pozostali członkowie rodziny akceptują te nasze role. W dodatku zapowiada się, że będziemy musieli dłużej pracować, a to prawdopodobnie wymusi dalsze zmiany w pełnieniu roli babci czy roli dziadka, bo ludzie będą mieli mniej czasu na życie rodzinne.

Chociaż babcia bywa ogromnie pomocna, młodzi rodzice często narzekają, że rozpieszcza wnuki, a ich działania wychowawcze są sabotowane. Na tym tle dochodzi do rodzinnych sporów.

- Sama pani widzi, ze ta rola jest co najmniej dwuznaczna. Z jednej strony jesteśmy przywiązani do tradycyjnych wartości, związanych z tym, że babcia jest obok dziecka, często bardziej dostępna niż rodzic, ale z drugiej strony jej rola wiąże się z mniejszą odpowiedzialnością za wychowanie. To powoduje, że babcia na ogół nastawiona jest na nawiązanie sympatycznej, ciepłej i miłej relacji. To jest oczywiście cudowne, ale ma i złe strony, bo zdarza się, że rodzice mówią jedno, a babcia drugie. To nie jest dobre dla dziecka, bo ono – jak na żadnym innym etapie życia człowieka – łaknie stabilności, jasnych granic, wytyczonych reguł i informacji, co się dzieje po ich złamaniu.

W języku polskim słowo „babcia” to również synonim starszej kobiety, emerytki, często już z lekka niedołężnej, niedowidzącej, niedosłyszącej. Tymczasem dzisiaj babcia to często wciąż atrakcyjna, zadbana, a przede wszystkim pracująca kobieta.

- Jeszcze nie tak dawno, powiedzmy 100 lat temu, czterdziestolatka była uważana za matronę. Dzisiaj jest to wciąż młoda kobieta, niejednokrotnie dopiero rozpoczynająca nowe życiowe projekty. Obraz siwowłosej babci z elementarza Falskiego pasuje więc raczej do prababci. Nawiasem mówiąc, do roli babci mojego synka, oprócz mojej mamy oczywiście, pretenduje w rodzinie kilka osób: bo i siostra mamy, która nie ma własnych dzieci, i moja babcia, która de facto jest jego prababcią. Myślę, że to dość powszechne zjawisko. I może w przyszłości dzieci będą miały wokół siebie więcej babć, niż wynikałoby to z rachunku biologicznego. Moim zdaniem, fakt, że rola babci ewoluuje, to coś dobrego i można na tę ewolucję spojrzeć inaczej niż ze smutkiem.

Rozmawiała Elżbieta Sokołowska

Na forum

Nawołując do bojkotu Euro 2012 na Ukrainie możemy na dobre...
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: