Wiadomość została wysłana.
Jak wspomina Pan swoje dzieciństwo? Podobno urodził się Pan w rodzinie, w której się nie przelewało. Agata
Moja mama była szwaczką w Żyrardowie. Nie tylko się nie przelewało, ale w dodatku szybko zostałem półsierotą. Ojciec porzucił mamę i mnie, gdy miałem pół roku. Nie mieliśmy gdzie mieszkać, więc tułaliśmy się po wujkach i ciotkach. Pierwsze mieszkanie dostaliśmy, gdy kończyłem podstawówkę. Mimo to dzieciństwo wspominam szczęśliwie. Byłem otoczony rodziną,i miałem kilkoro ciotecznych sióstr i braci, więc było się z kim bawić.
Co poradziłby Pan ubogim osobom z niewielkich miejscowości, które chciałyby odnieść sukces? Zenek
Najważniejszy jest upór, ambicja, pęd do wiedzy i przeświadczenie, że można dojść wysoko. Nie ma innej recepty. Czasami wymaga to wielu wyrzeczeń. Przez dziesięć lat byłem elektrykiem w fabryce w Żyrardowie. Często pracowałem nocami. Wyrabiałem też godziny nadliczbowe, konserwując w niedziele stojący tego dnia park maszynowy.
Jako dziecko był Pan ministrantem. Nie myślał Pan o tym, by iść na księdza? Andrzej
Nigdy nie miałem takiego zamiaru. Wychowywałem się w religijnej rodzinie i ministrantem zostałem tylko po to, by spełnić życzenie mamy i ciotek. Gdy pierwszy raz stanąłem przed ołtarzem, byłem zadowolony. Kościół był wypełniony ludźmi, a moja rodzina siedziała w pierwszych ławkach. Jednak potem zacząłem się z tym gorzej czuć i ku rozpaczy mamy i ciotek zrzuciłem komżę.
Co dała panu wojskowa służba na okręcie podwodnym ORP Bielik? Ania
Zawsze bardzo lubiłem morze, zaczytywałem się w książkach marynistycznych i zastanawiałem się nad studiami w Wyższej Szkole Marynarki Wojennej. Gdy spytano mnie, jaki rodzaj sił zbrojnych mi odpowiada, odpowiedziałem, że oczywiście marynarka. Na okręcie ORP Bielik nauczyłem się dyscypliny i tego, jak ważne jest koleżeństwo. Gdy na okręcie jeden pracuje, drugi śpi na jego koi.
W „Erotycznych immunitetach” Anastazja Potocka, czyli Marzena Domaros, napisała: „o Leszku Millerze krążyła po Sejmie fama, że to świetny kochanek. Sprawdziłam. Zgadza się: w łóżku jest świetny!”. Jak się pan odniesie do tych słów? Wiktor
Zostawmy to bez komentarza.
Zasłynął Pan wieloma bon motami, przykładowo „nie ważne jest jak mężczyzna zaczyna, ważne jak kończy” albo „bracia Kaczyńscy są nie tylko z tej samej partii, ale z tego samego jaja”. Skąd Pan je bierze? Przygotowuje wcześniej, czy tworzy pod wpływem chwili? Adrian
Zawsze starałem się dużo czytać, więc niektóre skojarzenia nasuwają się same. Przykładowo po exposé Donalda Tuska cytowałem Norwida: „Klaskaniem mając obrzękłe prawice, znudzony pieśnią lud błaga o czyny”. Cytat przyszedł mi do głowy, bo niedawno natknąłem się na niego, czytając poezję. Inne bon moty wynikają z kontekstu sytuacyjnego. Przykładowo o Aleksandrze Jakubowskiej powiedziałem, że ma „mężne serce w kształtnej piersi”, bo rzeczywiście jest i była atrakcyjną kobietą.
Czy wciąż ma pan problemy z kręgosłupem, których nabawił się Pan w katastrofie rządowego helikoptera? Rafał
Mam i, jeśli wierzyć specjalistom, będę je miał do końca życia. Regularnie poddaję się zabiegom rehabilitacyjnym i dużo ćwiczę określone partii mięśni, główne brzucha grzbietu. Te mięśnie odciążają kręgosłup, dzięki czemu łatwiej spełnia swoją rolę.
Czy kiedykolwiek kazał pan lądować pilotom Tupolewa? Grzegorz
Nie, choć nie ukrywam, że informacja o tym, iż samolot nie może lądować, może być irytująca dla polityka o napiętym kalendarzu. Zresztą za moich czasów piloci, który latali z premierem i prezydentem, nigdy by nie wykonali takiego polecenia. Dowódcą samolotu był zawsze szef pułku albo jego zastępca. Nie do pomyślenia była sytuacja, że za sterami sadza się niedoświadczoną załogę.
Widziałam niedawno Pana zdjęcie z psem rasy yorkshire terrier. To pies czy suka i dlaczego zdecydował się Pan na tę właśnie rasę? fanka_yorka
Na zdjęciu mógł być piesek, mogła być suczka. Moja suczka nazywa się Lola i była urodzinowym prezentem od wnuczki. Często spotyka się z należącym do wnuczki Terry’m, więc zdjęcie może przedstawiać zarówno suczkę, jak i pieska. To dość duże yorki, ważą po 6 kilogramów. Kocham te zwierzęta, bo są bardzo mądre i ciepłe. Wcześniej miałem kotkę Penelopę, piękną Syjamkę o granatowych oczach. Urodziła córkę Telimenę. Niestety obydwie już nie żyją.
Jaka jest pana ulubiona książka i film? Rafał
Od lat na pierwszym miejscu stawiam „Mistrza i Małgorzatę” Michaiła Bułhakowa, moim zdaniem książkę wszechczasów. Jeśli chodzi o film, uwielbiam grę aktorską Marlona Brando, Gary’ego Coopera i oczywiście Jacka Nicholsona. Tego ostatniego cenię m.in. za genialną rolę w „Locie nad kukułczym gniazdem” w reżyserii Miloša Formana. Podoba mi się też pełne sarkastycznego humoru kino czeskiej nowej fali, w tym filmy Formana, które powstały, zanim wyjechał do USA. Z polskich filmów najbardziej cenię „Ziemię obiecaną” Andrzeja Wajdy. Nie tylko dlatego że opowiada o moich rodzinnych stronach. To najlepszy film, jaki kiedykolwiek powstał w Polsce.
Jakiej muzyki pan słucha? Marcin
Z lat 60., głównie brytyjskich zespołów młodzieżowych. Byłem i jestem zakochany w Beatlesach. Pojechałem kiedyś specjalnie do Liverpoolu, by zobaczyć legendarne miejsca związane z tym zespołem. W latach 60. byłem na występach wszystkich najlepszych zespołów, które przyjeżdżały do Warszawy, łącznie z The Rolling Stones, The Animals i The Shadows.
Z czego Pan żył, kiedy nie był posłem? Kamila
W Polsce byłemu premierowi lub ministrowi wcale nie jest łatwo. Utrzymywałem się głównie z publicystyki i pisania książek. Moja książka „Tak to było” na temat wejścia Polski do Unii Europejskiej została niedawno wydana w Niemczech z przedmową Gerharda Schrödera.
Czy chciałby Pan znów zostać premierem? Marysia
Nie, bo to najbardziej wyczerpująca posada, jaką można sobie wyobrazić. Pracuje się od rana do nocy w napięciu i stresie. Rzadko zdarzają się radosne momenty, a najczęściej dzień wygląda tak, że cały czas otrzymuje się wszystkie najgorsze wiadomości.
Którego z polskich polityków uważa Pan za najzdolniejszego, a którego za najbardziej przecenianego? Proszę wymienić polityków spoza SLD. Paulina
Najzdolniejszy jest oczywiście Donald Tusk. W porównaniu do tego, kim był przed laty, bardzo się rozwinął. To dziś pełnokrwisty polityk. Za najbardziej przecenianego uważam Zbigniewa Ziobrę. Kiedyś nazwałem go zerem i dziś wydaje mi się, że i tak wyraźnie przeszacowałem jego umiejętności.
Jakie kontakty łączą Pana z Aleksandrem Kwaśniewskim? Czy wasza przyjaźń wciąż jest szorstka? Filip
Łączą nas dobre stosunki. Od czasu do czasu jemy wspólnie obiad. Obaj lubimy włoską kuchnię.
Podobno łączą Pan bliskie kontakty z prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem? Co sadzi więc pan o uwięzieniu Julii Tymoszenko, jego głównej rywalki w ostatnich wyborach prezydenckich? Mikołaj
Ta sprawa na pewno zakłóci relacje Ukrainy z Unią Europejską. Po wyroku skazującym byłą ukraińską premier publicznie powiedziałem, że moim zdaniem prezydent Janukowycz będzie starał się doprowadzić do jej ułaskawienia. Rzeczywiście podjął on taką próbę. Wniósł do parlamentu projekt ustawy o dekryminalizacji przestępstw gospodarczych. Jednak ukraiński parlament odrzucił zapisy kluczowe dla uwolnienia byłej premier.
Czy nie żałuje Pan startu z list Samoobrony? Julia
Oczywiście, że żałuję. Kierowała mną pycha i przekonanie, że z każdej listy mogę zdobyć mandat. Okazało się, że jest inaczej. To była dla mnie nauczka.
Czy pana zdaniem Janusz Palikot jest człowiekiem lewicy? Nikola
W sferze światopoglądowej na pewno tak. Ostatnio widziałem go jednak na spotkaniu z szefem europejskich liberałów, co przekonało mnie, że w sferze gospodarczej Janusz Palikot nie kieruje się w stronę europejskiej socjaldemokracji. Poza tym, choć dopuszczam zmianę poglądów, Palikot jak na moje wyobrażenia robi to trochę za często.
Mamy kryzys. Gdyby był Pan premierem, kogo by powołał na ministra finansów? Zuza
Prof. Grzegorza Kołodkę. To człowiek o ogromnej wiedzy. W nowoczesny sposób patrzy na gospodarkę i finanse publiczne. Byłby dobry na kryzys. Poza tym jest osobą bardzo zdyscyplinowaną, również jeśli chodzi o styl życia. W jego domu duży kawałek ściany jest zawieszony trofeami zdobytymi w biegach maratońskich.
Jaki jest Pana stosunek do krzyża znajdującego się w Sejmie? Czy poprze pan Ruch Palikota w związku ze staraniami o zdjęcie krzyża? sympatyk_lewicy
Czternaście lat temu zaniosłem do ówczesnego marszałka Macieja Płażyńskiego pismo, w którym domagałem się zdjęcia krzyża. Otrzymałem odpowiedź, że prezydium Sejmu nie widzi problemu z obecnością krzyża na sali obrad. Dziś scenariusz się powtarza. Myślę, że Janusz Palikot uzyska taką samą odpowiedź. W Sejmie decydują ci, których jest więcej.
Jako premier gościł pan w swoim domu kanclerza Gerharda Schrödera i jego żonę Doris. Z którymi znanymi politykami utrzymuje pan kontakty? Kacper
Między innymi z Günterem Verheugenem i Tony’m Blairem. Dzwonimy do siebie i mailujemy, a z Gerhardem Schröderem regularnie spotykamy się w Berlinie. Rozmawiałem z nim m.in. na temat omijającego Polskę Gazociągu Północnego. Schröder uważa, że Polska zachowuje się nieracjonalnie. Gdy padały propozycje przyłączenia się do projektu, powinna była z nich skorzystać, zamiast od początku go kontestować.
Czy pana powrót oznacza też powrót dawnych tuzów SLD, takich ludzi jak Lech Nikolski albo Krzysztof Janik? Patryk
Uważam, że jesteśmy zbyt małą łodzią, by tracić każdą parę rąk gotowych do pracy. Zawołanie „wszystkie ręce na pokład” jest absolutnie aktualne.