– To nie jest kadra narodowa, to „śmieciarka Smudy”, w której grają wszyscy łącznie z przestępcami. To nie ma nic wspólnego z drużyną narodową. Ja śmieciarki nie oglądam. Wiem, że zaraz powiedzą, że jestem posłem i nie powinienem tak krytycznie się wypowiadać o kadrze, ale ja bym chciał, żeby nasi, nawet jak by przegrywali, to byli to polscy kadrowicze z krwi i kości. Bo tylko oni mogą dać „coś z wątroby”, wzbić się na wyżyny. Czy ci Francuzi i Niemcy zrobią to samo? Wątpię – powiedział Jan Tomaszewski, legendarny bramkarz, dziś poseł Prawa i Sprawiedliwości odpowiadając na pytania internautów tvp.info.
Jest to mój przyjaciel z boiska. Mam nadzieję, że chodziło o Grzegorza Lato?
To przewrotne pytanie…
W takim razie, jeśli chodzi o Grzegorza Lato, to był moim przyjacielem z boiska dzięki któremu przeżyłem wspaniałe chwile w mojej karierze sportowej. I każdemu, kto powie złe słowo na temat Grzegorza Lato, jako zawodnika – oczy wydrapię. Nie ma co ukrywać, pan Kazimierz Górski nawet skład drużyny ustawiał pod Grzegorza, bo wiadomo było, że on na boisku pracował za dwóch, albo nawet za trzech. Bozia dała mu talent, ale jak wiadomo – nic w przyrodzie nie ginie. Skoro daje jedną rzecz, inną odbiera.
Gdy dowiedziałem się, że Lato zostanie prezesem PZPN powiedziałem, że jest to największa kompromitacja w historii polskiej piłki. Bo prezes ma reprezentować nie tylko środowisko, nie tylko futbol, ale i 40-milionowy naród.
Satysfakcję miałem później, kiedy pewna znana dziennikarka po 10 minutach rozmowy z Lato powiedziała, że to nieprawdopodobny prostak. Niestety, czy to się komuś podoba, czy nie – ta opinia się potwierdza.
Ja go znam od 30 lat i wiem co może, a co jest poza jego możliwościami…
Jeśli zaś chodzi o lato, jako porę roku, to ja wolę klimat umiarkowany. Ciepło może być w Sopocie, zimno w Zakopanem, w Łodzi ma być umiarkowanie.
Kogo Pan widzi w roli mesjasza polskiej piłki? Jakub
Mesjaszem mógłby być kurator, który przez kilka miesięcy zrobi porządek. Ja taką osobę widziałem i widzę, i jest nią Zbyszek Boniek. Oczywiście mamy ze Zbyszkiem pewne swoje zaszłości, ale uważam, że powinniśmy działać poza podziałami, tak by zadowolić naród. Bo na razie opinia publiczna ocenia PZPN śpiewając piosenkę o wielkim apetycie związku: „Je…Je.. PZPN”.
Pani minister sportu dobrze zaczęła, ale teraz wycofuje się z działania, zaczyna kontynuować politykę ministra Drzewieckiego i Giersza, którzy legalizowali korupcję. Rząd jest „PZPN-em bis”.
Zbyszek przez 6 miesięcy ustawiłby profesjonalne granie Polskiego Związku Piłki Nożnej. To relacje między kibicami, to odpowiednie podpisywanie kontraktów. Zbyszek nie tylko powinien odsunąć tych ludzi od prezesa do sprzątaczki, którzy doprowadzili piłkę na skraj przepaści, ale także ich z tego rozliczyć. Żeby następnym nie przyszło do głowy tworzenie państwa w państwie.
Tylu wywieszało białą flagę, a Bońkowi by się to udało?
Tak. Zbyszek pokazałby, jak powinien związek działać, doprowadził do demokratycznych wyborów, zlikwidowałby Okręgowe Związki Piłki Nożnej, bo tam działają baronowie nie do ruszenia. Zamiast tego mogłyby powstać filie PZPN, prezes dzisiejszy byłby zastąpiony przez dyrektora, który byłby „władzą wykonawczą”.
PZPN to ostatni bastion ortodoksyjnej komuny, tam nikt nie powinien zostać. Oni grają na nosie 40-milionowemu narodowi. Biorą diety, przyjeżdżają do Warszawy, jest im fajnie. Nie mają za grosz ambicji, rżną „głupa” i pytają, o co nam chodzi.
„
Jeśli chcecie, by w reprezentacji Polski grali przestępcy, francuskie i niemieckie futbolowe odpady, które nie załapały się do pierwszej reprezentacji swoich krajów i z braku laku grać chcą dla Polski, by selekcjoner reprezentacji Polski, po podstawówce nas reprezentował – nie mam nic przeciwko temu
”
Pana pomysł, by na PZPN zrzucić bombę i zrównać związek z ziemią nie traci na aktualności? Jolanta
Oczywiście! Jeden na drugiego ma haka, stworzyli towarzystwo wzajemnej adoracji, które musi być zlikwidowane. To, czy była korupcja, czy jej nie było – niech sprawdzi prokuratura i sąd. Ale przecież nawet język, który zaprezentował pan Lato i pan Kręcina na sławnych już nagraniach jest skandaliczny. Czy to powinien być język, którego używają ludzie na takich stanowiskach?
Dlatego proponowałem, by pojechać z panią minister Muchą do Platiniego, przetłumaczyć mu te taśmy, rzucić je na stół i zapytać: „Michel, a co Ty być zrobił na naszym miejscu?”.
Jest jeszcze jeden problem. Pamiętajmy, że Grzegorz Lato i Michel Platini będę najważniejszymi osobami w Polsce już za kilka miesięcy, w czerwcu. Czy chcemy, by ktoś taki jak Lato reprezentował Polskę?
Czyli nie skreśla Pan minister Muchy, mimo tego, że na razie Pana zdaniem kontynuuje politykę swoich poprzedników? Jerzy
Byłem za panią Muchą. Ba! Kiedy została wybrana powiedziałem jej, że jestem do jej dyspozycji przez 25 godzin na dobę, o ile będzie chciała zlikwidować bastion zła w postaci PZPN. Pani minister na początku zachowała się bardzo dobrze, oddała sprawę „taśm” do CBA. Pomyślałem: „brawo”. Ale po chwili minister Mucha stwierdziła, że będzie teraz uprawiała „koronkową „politykę, zaczęła grać na czas.
Ale czasu nie ma. Czerwiec jest już jutro. I my natychmiast musimy podjąć środki, by ci ludzie nas nie kompromitowali.
Dlaczego pani minister nie stawiła się na komisji sejmowej? Nie pojawiła się także na zjeździe PZPN. Czyli okazuje się, że nas traktuje tak samo jak związek.
Cały naród to widzi.
A kobieta zwalczająca patologie piłki nożnej w ogóle ma rację bytu? Malina
To idealne rozwiązanie. To samo mówiłem, kiedy pani Jakubiak była ministrem sportu, zresztą najlepszym w ciągu ostatnich lat.
Ja bardzo liczyłem, liczę na minister Muchę, bo nie jest „umoczona”. Wiadomo przecież, jak był umoczony Drzewiecki, Giersz. Przecież Giersz, jako wiceminister stał za „podpisaniem” dyplomu trenerskiego pana Smudy. To on zawieszał medale przestępcom z Jagielloni Białystok po finale Pucharu Polski. To on pozwolił na to, by przestępca skazany prawomocnym wyrokiem sądu za korupcję grał reprezentacji Polski…
Jeśli chcecie, by w reprezentacji Polski grali przestępcy, francuskie i niemieckie futbolowe odpady, które nie załapały się do pierwszej reprezentacji swoich krajów i z braku laku grać chcą dla Polski, by selekcjoner reprezentacji Polski, po podstawówce nas reprezentował – nie mam nic przeciwko temu. Możecie ich nawet zgłosić do nagrody Nobla.
Ale ja się z tym nie zgadzam. Tym bardziej teraz, kiedy jestem w Sejmie i reprezentuję swoich wyborców. Poza tym ja nie jestem patriotą-idiotą!
Kiedyś bramkarz, dzisiaj poseł. Jan Tomaszewski nie szczędzi słów krytyki pod adresem PZPN, polskiej kadry i trenera Smudy (fot. S. Dąbrowa)
Panie Pośle, ale jak pan może mówić o kimś w kategoriach „odpad”. Przecież to nie jest wina tych chłopaków, że zostali do kadry powołani…
Podtrzymuję to, że są odpadami. Ich winą jest brak ambicji. Kiedy zobaczyli, że nie mają szans się załapać do reprezentacji swoich krajów, z łaski zdecydowali się grać dla Polski.
Jeśli chodzi o tego Francuza, to była taka sytuacja, że nie otrzymał obywatelstwa od wojewody. To był poniedziałek. We wtorek ukazał się wywiad z jego poplecznikiem, który mówi, „co za problem”. „Przecież Smuda był w komitecie poparcia prezydenta Komorowskiego, wystarczy jeden telefon i obywatelstwo będzie”. Po kolejnych dniach ten piłkarz miał obywatelstwo. Jest to kpina. Jesteśmy „padliniarzami”, bo z nich korzystamy.
Dlatego powiedziałem, że są to futbolowe odpady, które w ogóle nie powinny zaistnieć w reprezentacji Polski. Jak mają się czuć Polacy, dla których nie będzie w kadrze miejsca, bo mamy przyjezdnych?
To nie jest kadra narodowa, to „śmieciarka Smudy”, w której grają wszyscy łącznie z przestępcami. To nie ma nic wspólnego z drużyną narodową. Ja śmieciarki nie oglądam.
Czyli dalej Pan utrzymuje, że będzie Pan kibicował Niemcom podczas Euro? Maks
Tak. Ja cały czas uważam, że dla nas jedynym wzorem jest niemiecka piłka nożna, bo żyjemy w tej samej strefie klimatycznej, mamy takie same warunki. Przecież my nie możemy się porównywać do Włochów, Hiszpanów, Brazylijczyków, bo oni przez cały rok grają. Tymczasem Niemcy pokazali, że z południowcami można grać, jak równy z równym. Dlatego niemiecki futbol dla mnie jest wzorem.
Dlaczego jeszcze mówiłem, że będę kibicować Niemcom? Padł nawet zarzut, że ja nie toleruję Francuzów i Niemców w kadrze Polski, ale Niemcy mają tolerować Polaków…Ale Podolski i Klose wychowali się w Niemczech, nie przeszkadza im to jednak w podkreślaniu cały czas, że są Polakami. Dlatego będę kibicował im, a nie Brytyjczykom, bo tam nie ma ani jednego Polaka.
Słowa o kibicowaniu Niemcom wielu oburzyły, ale tak sobie myślę, że najbardziej musiały oburzyć pana kolegów z partii. Przecież wiadomo, że zdaniem PiS nic co niemieckie nie może być dobre. Karol
Nie, dlaczego miałyby oburzać… Pan Kaczyński, ani nikt inny nie zwrócił mi z tego powodu uwagi. Zresztą ja nie oceniam Niemców, jako narodu, ale jako moich przyjaciół z boiska. Tak samo mówiłem, że u nas powinno się wprowadzić „wariant Putina”. Siedem lat temu Rosjanie przegrywali mecz po meczu, a dzisiaj Kazań gra z najlepszymi drużynami Europy, do rosyjskich drużyn kupują najlepszych światowych zawodników. Wszystko dzięki temu, że 7 lat temu zrobiono czystkę w tamtejszym związku.
Złość złością, fakty faktami, ale czy tak zwyczajnie po ludzku nie jest Panu żal, że ta polska piłka sięgnęła dna, że te ideały, „Orły” Górskiego upadły? Grażyna
Ubolewam nad tym. Ale proszę mi wskazać jedynego człowieka w Polsce, który od 15 lat krytykuje PZPN. Mówiłem głośno, co trzeba zrobić, wytykałem błędy. Ale wtedy mówiono o mnie „idiota”, „co on gada?”. Tyle tylko, że kiedy zaczynałem zwracać uwagę na patologie byliśmy jako kadra na dwudziestym miejscu światowego rankingu. Dziś jesteśmy na sześćdziesiątym…
Mówi Pan, że nie zamierza kibicować „śmietniczce PZPN” i że nie ogląda pan meczów naszej kadry. Ale na EURO to się chyba Pan wybierze? Krystian
Nie mam biletu, ani zaproszenia. Przecież ja jestem tylko członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta. A poza tym, co ja mam oglądać…
A cieszy się Pan z tej grupy, którą spacerkiem mamy wygrać? Majka
Bardzo się cieszę, bo to grupa, z której dwie słabe drużyny wyjdą. Daj Boże, żeby to była reprezentacja Polski, ale tylko pod warunkiem, że komisarzem w PZPN będzie Boniek.
Już wcześniej mówiłem, że żeby wyjść z grupy trzeba podjąć dwie decyzje: wprowadzić komisarza i zmienić trenera, bo Smuda nie panuje nad drużyną. On jest Dyzmą polskiej piłki, nawet zawodnicy już to wiedzą. Smuda nie nadaje się do reprezentacji Polski, nie jest autorytetem dla swoich zawodników…
Zmiana trenera! Teraz?
Ja nie mówię, żeby sprowadzić kogoś z zagranicy, bo taki trener mógłby przeżyć szok. Ale Polak, znający nasze realia… Probierz, Skorża, Lenczyk daliby radę. Bo, żeby wygrać grupę, wyjść z niej, trzeba mieć ze sobą 12 zawodnika w postaci 60 tysięcy na stadionie i 40 milionów Polaków w domach. Czy jeśli Lato będzie nadal prezesem, a Smuda stracił całkowicie autorytet, między innymi przez te pieniądze, których nie chce oddać, czy Polacy będą wspierać taką drużynę?
Kiedy ja grałem na Wembley cały czas czułem, że za mną jest 40 milionów. Wychodziłem na boisko i płakałem…
A dzisiaj nawet nie będę się cieszył, jeśli kadra zdobędzie Mistrzostwo Europy, a w PZPN nic się nie zmieni.
O Mistrzostwie to raczej chyba nie mamy co marzyć… Myśli Pan o tym, jakie miejsce, tak realnie możemy zdobyć? Wiola
Nie wiem, tej „śmietniczce PZPN” nie kibicuję. Wiem, że zaraz powiedzą, że jestem posłem, nie powinienem tak krytycznie się wypowiadać o kadrze narodowej, ale ja bym chciał, żeby nasi przegrywali nawet, ale by byli to polscy kadrowicze z krwi i kości. Bo tylko oni mogą dać „coś z wątroby”, wzbić się na wyżyny. Czy ci Francuzi i Niemcy zrobią to samo? Wątpię.
Dlaczego Polsce najlepiej wychodzi „produkowanie” bramkarzy? Michał
To zależy od stylu gry. W profesjonalnym futbolu gra się na numery. Ten zawodnik, który gra z numerem 5, wiadomo co wykonuje. A u nas jest „boski futbol” w klubach. Jeden Bóg wie, kto i gdzie gra, jaki będzie skład.
Do reprezentacji Niemiec, kiedy ktoś weźmie zawodnika z numerem 5 z jakiejkolwiek ligowej drużyny – on będzie „5” także w reprezentacji. Poza tym kiedy Barcelona gra z jakąś słabą drużyną z ligi hiszpańskiej, bramkarz Barcelony ma jedną albo dwie interwencje. Jak dobrze pójdzie. A u nas Legia gra z najgorszą drużyną – i jest po 10 strzałów na bramkę. Czyli bramkarze cały czas mają trening.
U nas jedynymi zdyscyplinowanymi zawodnikami są bramkarze. Ich rola zawsze jest znana.
Brutalne wypowiedzi, ostre osądy, drastyczne porównania to u Pana norma. Ani jednej ze swoich wypowiedzi Pan nie żałuje? Zbyszek
Nie żałuję, choć niejednokrotnie się przejechałem. Kiedyś komentując mecz powiedziałem, „to jest piłka nożna, nogi nie mają zdolności manualnych”. Chciałem dobrze powiedzieć, wytłumaczyć zawodników, bo boisko było nierówne. Co się potem działo. Wszyscy wypominali mi wpadkę, mówili, że z Tomaszewskim trzeba witać się podając nogę, a nie rękę…
Ale ja często rozmawiam z ludźmi, którzy nie są specjalistami od piłki nożnej. Używam barwnych, czasami przesadzonych sformułowań, ale wtedy do ludzi do dociera. Kiedy powiedziałem, że w PZPN-ie jest jak w burdelu i kiedy „nie idzie” nic nie da malowanie ścian – trzeba zmienić prostytutki, do wszystkich to dotarło.
Procesy cywilne były zatem?
Miałem kilka. Wszedłem do Sejmu, bo zagłosowali na mnie ludzie, którzy uważają, że mam rację, w tym co mówię i robię. Nie obiecywałem im, że będą bogatsi, piękniejsi, zdrowsi. Bo to jest frajerska kiełbasa wyborcza. Ja obiecywałem, że publicznie będzie się mówiło o wielomiliardowych „europrzekrętach”, o sytuacji w polskiej piłce. I o tym się mówi.
Cieszy się Pan, że PZPN będzie mieć nową, wartą kilkadziesiąt milionów złotych siedzibę? Waldek
A nie lepiej byłoby dobudować im celę w areszcie na Rakowieckiej?
Co prawda lepiej byłoby spuścić na tę aferę zasłonę milczenia, ale o to także muszę zapytać. Wybaczy pan PZPN-owi aferę z „orzełkiem”? Igor
To nie był skandal, to nie była afera. To był sabotaż… Każdy chce reprezentować Polskę, niezależnie w jakiej dziedzinie, wszyscy chcieliby wystąpić w orzełkiem, nie na koszulce, ale choćby w klapie marynarki. Dlatego byłem przeciwnikiem pomysłu Platformy, która chciała ustawowo wprowadzić konieczność umieszczania orła na strojach reprezentacyjnych. To nie chodzi o ustawę, dla Polaka to jest oczywista oczywistość.
A skoro PZPN-owi nie przeszkadzał brak orzełka, to może trzeba było od razu zaprosić panią Górniak, by zawsze śpiewała hymn przed polskim meczem…
No i jest jeszcze jedna kwestia. Pan Smuda mówił, że takie trendy, że inne reprezentacje też nie mają symboli narodowych na strojach. Dlaczego w takim razie, kiedy wybuchła ta afera – podczas meczu z Węgrami sam pojawił się w dresie z orłem, a swoich zawodników wypuścił na boisko bez godła narodowego? Czy tak powinien zachowywać się trener reprezentacji Polski?