Strona główna » Opinie » Pytanie do
Kapitan Roman Paszke

Na morzu boję się trudnych wyborów

Autor: Paulina Socha-Jakubowska
  • A
  • A
  • A
10:45
03.01.2012
– Na morzu obawiam się tego samego, czego w życiu na lądzie – niekompetencji innych, nieszczęśliwych przypadków i trudnych wyborów. Tęsknię, jak każdy, za rodziną, córką, wnuczkiem, mamą, moją dziewczyną. Ale mamy w miarę częsty kontakt mailowy i telefoniczny. Generalnie samotność to największy problem, z którym trzeba sobie poradzić – mówi kapitan Roman Paszke, który na jachcie "Gemini 3" żegluje samotnie dookoła świata drogą pod wiatr w kierunku Przylądka Horn. Żeglarz odpowiada na pytania internautów tvp.info.
foto
Kapitan Roman Paszke żegluje samotnie dookoła świata drogą pod wiatr w kierunku Przylądka Horn (fot.TVP)
Z pewnością pływanie było Pana marzeniem od dzieciństwa. Kiedy poczuł Pan, że się spełnia? Dariusz

Każdy mój jacht to było marzenie, począwszy od tych starych, drewnianych „samotopów”, po łódki hi-tech. Każdy był spełnieniem. A regaty? Myślę, że bardzo się dla mnie liczyło pierwsze zwycięstwo w regatach Kieler Woche, 3 miejsce w Sardynia Cup, czy zwycięstwo w Admirals Cup. Oczywiście także regaty dookoła świata „The Race” były bardzo ważne.

Czy żeglarza tak doświadczonego, jak Pan – na morzu coś jeszcze jest w stanie zaskoczyć? Czego Pan obawia się najbardziej? Kamila

Na morzu obawiam się tego samego, czego w życiu na lądzie – czyli niekompetencji innych, nieszczęśliwych przypadków i trudnych wyborów.

Dlaczego Przylądek Horn tak przeraża żeglarzy? Na co musi Pan być przygotowany? Ludmiła

Przylądek Horn to najdalej na południe wysunięty skrawek Ameryki Południowej w archipelagu Ziemi Ognistej. Pomiędzy nim na północy i Antarktydą na południu leży Cieśnina Drake’a, gdzie znajduje się granica pomiędzy Atlantykiem i Pacyfikiem. To z tego powodu są duże różnice temperatur między Antarktydą i Ameryką Południową.

Występują tu dwa problemy: Cieśnina Drake’a jest relatywnie wąska, nie daje dużych możliwości taktyce sztormowania. Z jednej strony jest lód, a z drugiej wysokie pionowe skały.

Poza tym mamy do czynienia z dużą dynamiką pogodowa. Tam się dzieje po prostu wszystko szybciej, dynamiczniej i pomimo dużych postępów w meteorologii, zdarzają się sytuacje nieprzewidywalne. I bardzo rzadko trafiają się sytuacje pogody umiarkowanej. Dodatkowym elementem pogodowym wymagającym uwagi jest efekt przyśpieszania wiatrów wchodzących do Cieśniny Drake'a z zachodu na wschód, odbijanych przez góry południowych Andów i góry północnego Półwyspu Antarktycznego. W cieśninie Drake'a 70 procent wiatrów wieje z zachodu, czyli przeciwnie do trasy GEMINI 3 (katamaran, którym kapitan Paszke płynie samotnie dookoła świata – przyp. red.)
foto
Tym jachtem płynie kapitan Roman Paszke
Jaką maksymalną prędkość udało się Panu osiągnąć? Czy biorąc pod uwagę dotychczasowy przebieg rejsu, prognozy dotyczące pobicia rekordu są optymistyczne? Wacław

W tym rejsie do tej pory najlepszy dobowy „przelot” to 445 mil morskich (825 km.), a największa prędkość to 25,4 węzła (47 km./h), oba wyniki osiągnąłem kilka dni temu na Atlantyku Północnym. W tej chwili (1 stycznia 2012, ok. 21- ej UTC) płynę z prędkością ok. 20 węzłów (37 km./h.) Maksymalna osiągnięta 3 lata temu prędkość uzyskana tym jachtem to 39,7 węzła (ok. 74 km./h).

Wszystko może się jeszcze zdarzyć, a wynik rozstrzygnie się za kilka miesięcy na mecie w Las Palmas. Chcę tam dopłynąć w czasie krótszym niż obecny rekord kpt. Jean-Luc van den Heede wynoszący: 122 dni, 14 godz. i 3 minuty.

Przed wypłynięciem w samotny rejs dookoła świata trzeba zakładać różne scenariusze. Ile zajęłaby więc akcja ratunkowa – polegająca na Pana „ewakuacji” z katamaranu? Jakie służby byłyby za taką akcję odpowiedzialne? Jan

Podstawowym zabezpieczeniem jest dobre przygotowanie. Jacht został zbudowany w 2007 r. w stoczni Marstrom Composite AB w Szwecji. Była to nowoczesna i innowacyjna technologicznie budowa. Przed obecnym rejsem, w 2011 roku mój katamaran przeszedł dokładny remont w Stoczni Gdańskiej. Odbyły się też liczne rejsy treningowe. Jacht jest zaopatrzony w kilka niezależnych systemów łączności i lokalizacji przekazujących informacje w czasie rzeczywistym.

Gdyby jednak z powodu nieprzewidzianych sytuacji konieczna byłaby akcja ratunkowa w czasie rejsu, jej koszty uzależnione byłyby od kilku czynników: dokładności lokalizacji jachtu, odległości od stacji ratowniczej, ilości zaangażowanych jednostek ratowniczych, warunków ratowania.

Koszty akcji ratunkowych na morzu pokrywane są z kilku źródeł, w tym z polisy ubezpieczyciela, opłat organizatora rejsu, opłat właściciela jednostki, czy środków służb ratowniczych danego kraju – ale w tym ostatnim przypadku tylko gdy występuje sytuacja ratowania życia ludzkiego. Morskie służby ratownicze nie mają obowiązku ratowania mienia, a jeśli to robią – należy im się wtedy wynagrodzenie.
Jakie jest obowiązkowe wyposażenie medyczne podczas tak niebezpiecznego, samotnego rejsu? Jak wygląda kontakt z lekarzami, którzy się Panem opiekują? Łucja

Partnerem medycznym mojego rejsu jest EMC Instytut Medyczny S.A. W ramach przygotowań musiałem przejść kilkudniowe dokładne badania lekarzy specjalistów, podczas których szczegółowo oceniono stan mojego zdrowia. Dodatkowe konsultacje z lekarzem, który opiekuje się moim zdrowiem od wielu lat pozwoliły na ocenę punktów ryzyka i pomogły w opracowaniu listy lekarstw i środków, które mogą być potrzebne w takim rejsie. Na jachcie mam specjalne wyposażone apteczki, ich kopie są w Instytucie EMC. Jednocześnie mam do dyspozycji indywidualną linię telefoniczną, czynną 24 h, gdyby konieczny był kontakt z lekarzem specjalistą. Pod telefonami dyżurują ratownicy medyczni oraz chirurg, internista i ortopeda. Ostatnio miałem kontakt z dyżurnymi lekarzami instytutu 25 grudnia, ale rozmowa miała charakter „świąteczny”. Mojemu zdrowiu na razie nic nie dolega.

Wiele osób (ja też...) zastanawia się nad tym, jak na katamaranie załatwia się... potrzeby fizjologiczne? Julian

Są dwie ubikacje, po jednej na każdym kadłubie.

Ile kilogramów jedzenia, wody pitnej zabrał Pan ze sobą? Jak duże są porcje żywieniowe? I jak smakują liofilizowane (spejalnie suszone w niskich temperaturach - red.) potrawy? Wiola

Żywność liofilizowana na cały rejs waży ok. 20 kilogramów, a słodka woda do picia i mycia pochodzi z odsalarni, która jest na jachcie. Dietę uzupełniam owocami z konserw (głownie ananasy, brzoskwinie itp.). Na początku rejsu były jeszcze świeże pomidory i owoce, ale już się skończyły. Stosuję także suplementy diety.

Co do smaku – jedzenie liofilizowane jest trochę, ale tylko trochę, specyficzne. Ale szybko można się przystosować, przydają się też przyprawy. Poza tym nie ma problemu z przygotowaniem posiłków.

foto
Katamaran "Gemini 3"
Wiadomo, że może Pan spać czasami przez kilka, kilkanaście minut – jak więc walczy Pan ze zmęczeniem? Jakieś farmakologiczne wspomagacze...? Eugeniusz

Zmęczenie? No cóż wkalkulowane jest w taki projekt. Trzeba sobie z tym radzić, spać przy każdej nadarzającej się okazji. Oczywiście są to krótkie sny po kilkanaście minut, czasami do godziny. Stale jednak trzeba być gotowym na natychmiastowe podjęcie pracy, gdy będzie tego wymagać sytuacja. Pomagają mi także suplementy energetyczne.

Za czym tęskni Pan najbardziej? I jak radzi sobie Pan z tęsknotą? Kontakty z bliskimi są przecież dość ograniczone… Agata

Tęsknię, jak każdy, za rodziną, córką, wnuczkiem, mamą, moją dziewczyną. Ale mamy w miarę częsty kontakt mailowy i telefoniczny. Generalnie samotność to największy problem, z którym trzeba sobie poradzić.

Codziennie kontaktuje się ze mną Robert Janecki, jest to możliwe dzięki nowoczesnym środkom łączności. Robert prowadzi routing meteo, czyli doradza mi w optymalizacji trasy na każdym etapie rejsu. Ma dostęp do wielu specjalistycznych serwisów pogodowych. Bez takiej pomocy i bez konsultowania na bieżąco ciężko jest obecnie o światowy rekord.

Oczywiście wszystkie ostateczne decyzje zapadają na pokładzie GEMINI 3.

Pierwsza rzecz, którą zrobi Pan po zejściu na ląd? Zbyszek

Podziękuję zespołowi brzegowemu i przywitam się ze wszystkimi, którzy przyjadą na metę.

Podobno „ludzie morza” sporo piją, ale w Pana przypadku nie może być chyba mowy o choćby kropelce alkoholu? Irmina

No cóż, ja nie używam w ogóle alkoholu. Już od ponad 8 lat.

Życie „na adrenalinie” wciąga, bicie kolejnych rekordów i pokonywanie własnych słabości – także. Czy dla kapitana Paszke są jakieś granice? Kiedy powie Pan „dość” i włoży ciepłe kapcie? Wiktor

Nie wiem…. Na razie jeszcze za wcześnie na odpowiedź na to pytanie…

Na forum

Nawołując do bojkotu Euro 2012 na Ukrainie możemy na dobre...
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: