Mam nadzieję, że ludzie w sprawie małej Madzi wyroku nie wydali. Bo to co się stało, nie daje nam prawa do wylewania agresji, nawoływania do linczu, zachęcania do przestępstwa i poczucia wyższości.
Wszyscy włączyliśmy się w sprawę, w poszukiwania tego dziecka. Musimy jednak pamiętać, że to nie jest zachowanie, które daje nam uprawnienia do odczuwania moralnej wyższości, które doprowadza do tego, że można mówić o linczu w przypadku matki tej dziewczynki. Tymczasem z danych, które zebrano do tej pory wynika, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. W związku z tym najprawdopodobniej nie było tutaj żadnego przestępstwa, przemyślanego zabójstwa.
Jeśli faktycznie ta sprawa wyglądała tak, jak do tej pory ustalono – trzeba wziąć pod uwagę, jak czują się osoby, które w momencie takiej tragedii są tak przestraszone, mają tak niską samoocenę, że nie mogą się zwrócić do najbliższych, wezwać pogotowia, zachować się normalnie.
Jeżeli nie możemy przypisać winy, nie ma przestępstwa. Skoro zaś doszło do tragedii to powinniśmy się zastanowić, gdzie jest nasza wina w tym, że są takie sytuacje, młode matki są pozostawione bez pomocy. Cechuje nas brak empatii, brak wejścia w czyjeś położenie. Nie powinniśmy mówić o złu i dobru, ale o różnych poziomach empatii. I to nie tylko na poziomie jednostki, ale na poziomach społeczeństwa.
Profesor Monika Płatek z Zakładu Kryminologii w Instytucie Prawa Karnego Uniwersytetu Warszawskiego