Wiadomość została wysłana.
Kwestia ta nie leży bowiem w gestii prezydenta USA, ale Kongresu, a ostatnia inicjatywa rzeczywiście stwarza nadzieję, że polityka wizowa zostanie w końcu zliberalizowana. Kiedy? Trudno powiedzieć, bo proces podejmowania decyzji jest w amerykańskim Kongresie bardo skomplikowany. Często jest też duża różnica między kształtem zgłoszonego projektu, a końcowym rezultatem. Projekt ustawy zgłaszany w Senacie często porównuje się do byka, który wchodzi na corridę. Wchodzi żywy, a wychodzi martwy. Poczekajmy więc, jakie będą faktyczne rezultaty.
Projekt zakłada, że do ruchu bezwizowego będą mogły być włączone te kraje, których 3 proc. obywateli przebywa w USA nielegalnie, a do takich zalicza się Polska. Do 10 proc. ma zostać podniesiony próg odrzucanych wniosków wizowych. Dotychczas wynosił on 3 procent. Poziom odmów wiz, które obecnie amerykańskie konsulaty udzielają Polakom, to właśnie około 10 proc. Jest więc nadzieja, że Polacy będą objęci w końcu ruchem bezwizowym.
Stany Zjednoczone zastanawiają się nad liberalizacją polityki w tym zakresie, bo tamtejszy rynek pracy jest dla nas coraz mniej interesujący. USA są za to bardzo atrakcyjne w sensie turystycznym, bo to naprawdę piękny kraj. Są też celem podróży ze względu na zakupy, bo to kraj tańszy niż Europa Zachodnia.
Ostatnio byłem na konferencji w Kostaryce i musiałem przelecieć przez Miami. Amerykańskie lotnisko nie posiada kanału dla tranzytowych pasażerów. Choć spędziłem w Miami kilkadziesiąt minut, musiałem uzyskać amerykańską wizę. Podobnie było w drodze powrotnej. Nie miałem oczywiście problemów z wizą, ale w kolejce musiałem odstać. To jeden z przykładów pokazujących, że ruch wizowy z USA jest często naprawdę bardzo kłopotliwy.
Prof. Longin Pastusiak, amerykanista, były marszałek polskiego Senatu