Cała ta sytuacja z ACTA, w perspektywie długofalowej, nie jest dla Platformy Obywatelskiej zbyt korzystna. Zauważmy, że protesty młodych ludzi są w znacznej mierze personifikowane osobą Donalda Tuska.
Premier staje się negatywnym punktem odniesienia, staje się pewnym symbolem. W pewnej skali, jeszcze nie w stu procentach, przypomina to rok 2007, kiedy Jarosław Kaczyński stał się negatywnym punktem odniesienia dla wielu młodych ludzi, którzy dali temu wyraz przy urnach. W tej chwili skutkuje to raczej wesołymi piosenkami na temat Donalda Tuska, nie aktem wyborczym.
Dzisiejsze państwo wymaga tyle, co niegdyś, a daje mniej. Mamy do czynienia z daleko posuniętym, największym od 1989 r. ograniczeniem praw obywatelskich. Chodzi m.in. o dostępie do informacji. Młodzi ludzie są na to szczególnie uwrażliwieni. To sygnał ostrzegawczy zwłaszcza dla partii, która przedstawia się polskiej opinii jako partia prozachodnia i wolnościowa, w kwestiach ustrojowych.
Pamiętajmy jednak, że nawet zjawiska kryzysowe niekoniecznie wywracają do góry nogami systemy partyjne w Europie. W Hiszpanii partia numer dwa wróciła do władzy po dwóch kadencjach przerwy, po tym jak gospodarka się załamała. To samo miało miejsce trochę wcześniej w Grecji, w Irlandii partia numer trzy wskoczyła na miejsce numer dwa. Nie spodziewajmy się zatem w krótkiej perspektywie, w Polsce, wielkich, rewolucyjnych wydarzeń, a co najwyżej spłaszczenia wyników, ograniczenia skali przewagi PO nad PiS, może też nad SLD.
Dr Rafał Chwedoruk, politolog