Zamiast urządzać cyrk w Kopenhadze, politycy powinni zadbać o to, by naukowcy mogli spokojnie pracować. Nie ma powodów, by robić zjazdy, w efekcie których brakuje limuzyn na wożenie polityków. To, co trzeba zrobić w związku ze zmianami klimatu, wiadomo już od dawna.
Prawda jest taka, że nie musimy ograniczać rozwoju cywilizacyjnego. To, co musimy, to przestawić się na energię jądrową. My to wiemy od dawna, i potrafimy. Naszym problemem nie jest to, by wyczyścić świat, ale to, by nasze dzieci i wnuki mogły normalnie żyć, mieszkać, podróżować.
Dlatego zamiast urządzać cyrk w Kopenhadze, politycy powinni dbać o to, by naukowcy mogli spokojnie pracować. Nauka rozwiąże te problemy w ciszy laboratorium, a nie na wiecach.
Od tych spraw politycy powinni trzymać się z dala. Nie znam ani jednego problemu, który udało się rozwiązać z ich pomocą.
Także ruchy ekologiczne są obłudne. Greenpeace głośno krzyczy, ale nie wchodzi na wieże w strojach z łyka. To jest tylko obłuda, że coś zrobią dla przyszłych pokoleń.
To nauka jest na służbie społeczeństwa, ale naukowcy nie powinni pracować dla polityki. My, badacze, nie podpisaliśmy kontraktu z polityką, a ze społeczeństwem. Jak mówił William Clifford: naukowcy dają bezpieczną prawdę. Niech społeczeństwo zrobi z nią, co chce.
Nie ma powodów, by urządzać zjazdy i konferencje, w efekcie których brakuje limuzyn na wożenie polityków. Wiadomo, co trzeba zrobić. Trzeba się przestawić na energetykę jądrową i pozamykać elektrownie. Wszystkie inne dodatkowe rozwiązania są piękne, ale nie są w stanie zastąpić energetyki jądrowej.
To, co teraz następuje, to jest to wpływ przyrody, którego nie możemy zahamować. Możemy się tylko przygotować na konsekwencje zmian klimatu, dlatego potrzebujemy energii jądrowej. Cała histeryczna debata wokół tego tematu nie ma sensu, bo prowadzi jedynie do kolejnej „bitwy o handel” i dystrybucji pietruszki.
Łukasz Turski – profesor w Centrum Fizyki Teoretycznej PAN i w Katedrze Fizyki na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Szkoły Nauk Ścisłych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Członek zarządu Towarzystwa Popierania i Krzewienia Nauk.