To wszystko co dzisiaj mamy okazję obserwować w Europie, cała dyskusja o kryzysie i o pakcie fiskalnym jest oparta na bardzo rozbuchanym hedonizmie.
Hedonizm ten jest właściwością Europy, bo najpierw po wojnie uzyskała plan Marshalla, a potem nastąpił gwałtowny rozwój części kontynentu, a społeczeństwa po pewnym czasie oduczyły się pracy. Dzisiaj króluje model konsumpcji, a nie wkładania dużego wysiłku ze swojej strony.
Zaś my, społeczeństwa dawnego bloku wschodniego nadganiamy sytuację, jesteśmy bardziej zdeterminowani do ciężkiej pracy i chcielibyśmy szybciej korzystać z owoców. Dlatego z punktu widzenia systemowego i kompletnie nieludzkiego, bankructwo pewnych krajów byłoby oczyszczające. Ale w związku z tym, że w ramach takiego rozwiązania ucierpieliby ludzie – trudno przyjąć taką sytuację.
Problem drugi, politologiczno - suwerennościowy polega na tym, że to co dzisiaj obserwujemy jest w gruncie rzeczy sporem wokół pewnego modelu. Modelu postwestwalskiego, w którym państwo narodowe było ważnym elementem. Ale opinie opozycji, że pakt fiskalny jest absurdem, że nie powinniśmy się na to godzić są groteskowe. Jeśli aspirujemy do tego, by być w jakimś klubie, a my aspirujemy – oznacza to, że pewne reguły musimy respektować. W każdym klubie się płaci.
Jesteśmy krajem na dorobku, więc jeśli na nas się przerzuca pewne koszty – mamy prawo się buntować. I to jest kapitalna pożywka dla opozycji. Ale pamiętajmy, że pokazano w ten sposób, jak trudno jest rządzić, zwłaszcza jeśli ma się do czynienia z pieniędzmi publicznymi i dlatego oczekuję, że jeżeli operacja dofinansowania krajów na skraju bankructwa miałaby się nie powieść – to skutki społeczne tego będą bardzo złe.
Jeśli zaś chodzi o słowa przewodniczącego Parlamentu Europejskiego uważam, że Martin Schulz włożył kij w mrowisko mówiąc, że Polska w 2015 roku przystąpi do strefy euro. Myślę jednak, że on tego nie wyssał z palca.
Prof. Wawrzyniec Konarski, politolog