Kryzys ekonomiczny na szczęście nie przekłada się na kryzys artystyczny. Polskie filmy radzą sobie nieźle w kinach – obejrzało je ok. 11 mln widzów – i na międzynarodowych festiwalach. Miniony rok przyniósł kilka pozytywnych zaskoczeń i kilka rozczarowań. W 2012 r. czekają nas m.in. nowe filmy Andrzeja Wajdy, Wojtka Smarzowskiego i Władysława Pasikowskiego.
„W ciemności” reż. Agnieszka Holland (fot. Kino Świat)
2012 r. zaczął się od premiery filmu Agnieszki Holland „W ciemności”. To nasz kandydat do Oscara. Czy dostanie nominację, okaże się już niedługo, czyli 24 stycznia. 84. ceremonia wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej odbędzie się 26 lutego.
Polski Instytut Sztuki Filmowej jest dobrej myśli. Za promocję filmu w USA odpowiedzialna jest duża i doświadczona firma Sony Pictures Classics, która ma w swoim dorobku 116 nominacji do Oscara i 27 statuetek. W 1985 r. film Holland „Gorzkie żniwa” zdobył nominację w kategorii najlepszy film obcojęzyczny. Holland nominowana też była w 1991 r. za najlepszy scenariusz adaptowany do filmu „Europa, Europa”.
Konkurencja jest mocna. O Oscara w kategorii film nieanglojęzyczny ubiegają się 63 filmy, w tym tak chwalone jak m.in. znakomite irańskie „Rozstanie” Asghara Farhadiego (Złoty Niedźwiedź w Berlinie), „Pina” Wima Wendersa i „Kwiaty wojny” Chińczyka Zhanga Yimou z Christianem Bale'em w roli głównej.
„W ciemności”, koprodukcja polsko-niemiecko-kanadyjska, to oparta na faktach historia Polaka Leopolda Sochy (w tej roli Robert Więckiewicz), który podczas II wojny światowej z drobnego oszusta przeobraził się w bohatera. Mężczyzna postanowił ukryć w kanałach grupę Żydów z lwowskiego getta. Początkowo za swoją pomoc żądał zapłaty. Później jednak pomagał Żydom bezinteresownie.
W pierwszy weekend film obejrzało w kinach 147 304 widzów. W przeliczeniu liczby widzów na kopię jest to nie tylko najlepsze otwarcie polskiego filmu historycznego w ostatnich latach, ale i wynik bijący zeszłoroczny wyczyn styczniowej rewelacji polskiego box office'u – „Jak zostać królem” (rekordzista ubiegłorocznych Oscarów).
Film Holland zbiera świetne recenzje w kraju i za granicą. Zasłużenie. Reżyser zmierzyła się z bardzo trudnym tematem i razem z ekipą filmową odniosła sukces. Wahała się jednak, czy przystąpić do pracy nad „W ciemności”. Jak mówi, zwyciężył upór scenarzysty, Davida F. Shamoona.
– Widocznie tak los chciał. Ten film za mną biegał, biegał, aż w końcu nie było wyjścia. Do zrobienia filmu zachęciło mnie też to, że wszyscy producenci się zgodzili, by to robić po polsku i w językach prawdziwych dla tej historii – m.in. jidysz, niemieckim, lwowskim bałaku – i z polską ekipą. To mi dało odwagę – powiedziała Holland. Dodała też, że temat filmu jest jej osobiście bliski, bo rodzina jej ojca zginęła w getcie.
Polskie, kasowe hity
Widzowie uwielbiają kino lekkie, łatwe i przyjemne. Polski przebój 2011 r. roku to całkiem udana komedia romantyczna „Listy do M.” w reż. Mitja Okorn, z Maciejem Stuhrem, Romą Gąsiorowską i Tomaszem Karolakiem. Film nawiązuje do najlepszych wzorów, czyli do brytyjskiego przeboju „To właśnie miłość”.
Prawie dwa miliony ludzi obejrzało komediowy produkt filmopodobny pt. „Och Karol 2”, który wszedł do kin na początku ub.r. Film szeroko reklamowany i naszpikowany gwiazdami (Piotr Adamczyk, Małgorzata Socha, Małgorzata Foremniak, Jan Frycz, Katarzyna Zielińska, Katarzyna Glinka) odcinał kupony popularności od hitu z 1985 r.
Klapą artystyczną okazał się długo zapowiadany i oczekiwany film Jerzego Hoffmana „1920 Bitwa Warszawska”. Widzowie dopisali, bo do kin poszło aż 1,5 mln osób, ale producenci mieli zapewne większe apetyty. W „1920 Bitwa Warszawska” na uwagę zasługują jedynie zdjęcia, których autorem jest Sławomir Idziak (nominowany do Oscara za „Helikopter w ogniu”). Liczy się też oczywiście edukacyjny wymiar tego filmowego przedsięwzięcia, czyli uświadomienie Polakom, co tak naprawdę wydarzyło się w 1920 r., w czasie wojny z bolszewikami. Bitwa, zwana „cudem nad Wisłą”, zadecydowała o zachowaniu niepodległości przez Polskę i zatrzymała ekspansję komunistów na Europę Zachodnią. Historycy uważają, że była to jedna z najważniejszych bitew w dziejach świata.
Dobrze w polskim box office poradziły też sobie filmy: „Sala samobójców” Jana Komasy i „Baby są jakieś inne” Marka Koterskiego. Oba ciekawe i oryginalne w formie. „Sala samobójców” to zrealizowana przez młodego reżysera opowieść o samotności nastolatków w świecie, w którym pozornie, dzięki internetowi, nikt sam być nie może.
„Baby są jakieś inne” Koterskiego to kolejna odsłona historii Adasia Miauczyńskiego. W trakcie nocnej podróży dwóch facetów (Adam Woronowicz i Robert Więckiewicz) opowiada sobie o problemach z kobietami. Film ten dialogami i mocnym aktorstwem stoi.
Filmowe wpadki
W styczniu ub.r. światło dzienne ujrzała komedia „Weekend” w reż. Cezarego Pazury – to film, na który należy miłosiernie spuścić zasłonę milczenia. Tak samo jak na „Jak się pozbyć cellulitu” Andrzeja Saramonowicza, czy „Los numeros” Ryszarda Zatorskiego oraz „Wyjazd integracyjny” Przemysława Angermana.
Do ewidentnych filmowych bubli należy także zaliczyć film „Trzy minuty. 21.37” Macieja Ślesickiego, dramatycznie niedobry i miejscami niezamierzeni śmieszny dramat obyczajowy, opowiadający historię kilku osób, których losy splatają się nieoczekiwanie w dzień śmierci Jana Pawła II.
Do obejrzenia i zapomnienia
W lutym do kin weszła adaptacja poczytnej, skandalizującej powieści Hanny Samson „Wojna żeńsko-męska” w reż. Łukasza Palkowskiego (który nakręcił wcześniej bardzo dobry debiut „Rezerwat”) – film też, niestety, nie spełnił wszystkich pokładanych w nim nadziei, ale widzowie w kinach raczej dopisali, przyciągnięci nazwiskami gwiazd – m.in. Sonia Bohosiewicz i Tomasz Kot.
W marcu w kinach pojawił się „Jeż Jerzy”, czyli polska pełnometrażowa animacja, ekranizacja kultowego już komiksu.
Filmy z serii obejrzyj i zapomnij to także m.in.: „Mała matura” Janusza Majewskiego , „Maraton tańca” Magdaleny Łazarkiewicz , „Uwikłanie” Jacka Bromskiego, czy „Świnki” Roberta Glińskiego, czy „Milion dolarów” Janusz Kondratiuka.
Ciekawe, społecznie zaangażowane
W maju miał premierę film pt. „Lincz” w reż. debiutanta Krzysztofa Łukaszewicza. Zainspirowany głośnymi wydarzeniami we Włodowie thriller o zbrodni, która wstrząsnęła polskimi mediami i wymiarem sprawiedliwości. Zamiar był świetny, ale warsztatowo trochę nie wyszło i film przypominał miejscami publicystyczny program telewizyjny.
„Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł” w reż. Antoniego Krauze pojawił się w kinach w lutym ub.r. Film ważny ze względu na temat, czyli tragiczne wydarzenia Grudnia’70 na Wybrzeżu. Nie można mu też odmówić walorów artystycznych.
W sierpniu miała miejsce premiera polsko-francuskiego thrillera „Kret” w reż. Rafaela Lewandowskiego ze znakomitymi rolami Mariana Dziędziela i Borysa Szyca. To rozgrywająca się współcześnie historia ojca, dawnego działacza górniczej „Solidarności” i jego syna. Pod adresem ojca pada oskarżenie, że był współpracownikiem SB i donosił na kolegów. Syn postanawia oczyścić dobre imię ojca.
W listopadzie do kin trafił film Waldemara Krzystka „80 milionów”. Scenariusz był inspirowany autentycznymi wydarzeniami, które rozegrały się we Wrocławiu w latach 1980-1982. W filmie w rolach głównych wystąpili: Wojciech Solarz, Maciej Makowski, Krzysztof Czeczot, Marcin Bosak, Mirosław Baka oraz Jan Frycz.
Warto wspomnieć jeszcze o filmie „Wygrany” Wiesława Saniewskiego z brawurową rolą Janusza Gajosa, który zagrał hazardzistę, króla wyścigów konnych, który marzy o tym, by wyjechać do USA i odwiedzić syna.
„Róża” reż. Wojciech Smarzowski (fot. Monolith)
Festiwal w Gdyni
Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni zyskał w tym roku nowe oblicze za sprawą nowego dyrektora artystycznego, Michała Chacińskiego. Do konkursu zakwalifikowano 12 filmów z 40 zgłoszonych. Do tej pory liczba filmów konkursowych była o wiele większa. Z tej „ekstraklasy polskiego kina” międzynarodowe jury wybrało zwycięzców.
Dla wielu rozczarowaniem był werdykt. Faworytem była „Róża” Wojciecha Smarzowskiego, z Marcinem Dorocińskim i Agatą Kuleszą. Film dostał jednak tylko nagrodę dziennikarzy oraz dla najlepszego aktora w roli głównej, czyli dla Dorocińskiego.
W sumie pięć nagród, w tym Złote Lwy, zgarnął film Jerzego Skolimowskiego „Essential Killing”. Przypomnijmy, że ten obraz o ucieczce arabskiego terrorysty z rąk CIA został nagrodzony już w 2010 roku na festiwalu filmowym w Wenecji specjalnym wyróżnieniem jury.
Na szczęście inne festiwalowe gremium nagrodziło „Różę” – film zdobył główną nagrodę Międzynarodowego Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Nowy film Smarzowskiego w naszych kinach już 3 lutego.
Laureatem Srebrnych Lwów został reżyser „Sali samobójców” Jan Komasa.
Nagrodę specjalną jury dostał jedyny w swoim rodzaju film Lecha Majewskiego „Młyn i krzyż” (polska premiera w marcu ub.r.). To znakomity technicznie filmowy esej o istocie sztuki; swoista „adaptacja” obrazu Petera Breugla „Droga na Kalwarie”. Film był wydarzeniem wielu międzynarodowych festiwali.
Nagrodami za debiut wyróżniono ex aequo Bartosza Konopkę za „Lęk wysokości” i Grega Zglińskiego za „Wymyk”. Film Zglińskiego można było już oglądać w kinach w listopadzie. Grają w nim Robert Więckiewicz, Łukasz Simlat i Gabriela Muskała. To precyzyjnie opowiedziany i trzymający w napięciu moralitet. Opowiada historię Alfreda, który musi poradzić sobie z traumatycznym przeżyciem – na jego oczach chuligani zmasakrowali jego brata, a on nie zrobił nic, by go obronić.
W Gdyni nagrodzono też m.in. Romę Gąsiorowską za rolę w filmie „Ki” Leszka Dawida (w kinach od września). Doceniony, choć bez nagrody, wyjechał z Gdyni inny ambitny debiutant Adrian Panek, który nakręcił mroczny, kostiumowy thriller „Daas”.
Kolejny jasny punkt w filmowym, 2011 r., to kinowy debiut znakomitego filmu Marka Lechkiego „Erratum” z Tomaszem Kotem i Ryszardem Kotysem. Film dostał nagrodę za debiut na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w 2010 r., a potem zgarnął wiele nagród na międzynarodowych festiwalach. Ostatnio nagrodzili go polscy krytycy, przyznając mu Złotą Taśmę.
Robert Więckiewicz jako Lech Wałęsa na planie filmu w reżyserii Andrzeja Wajdy (fot. Akson Studio/Marcin Makowski)
Top 2012
W listopadzie Andrzej Wajda rozpoczął zdjęcia do filmu pt. „Wałęsa”. Główne role grają Robert Więckiewicz i Agnieszka Grochowska. Scenariusz napisał Janusz Głowacki, autorem zdjęć jest Paweł Edelman.
Film ma mieć premierę jesienią 2012 r.
Andrzej Wajda wielokrotnie mówił, że Polska wydała bohatera bardzo szczególnego, który odniósł prawdziwe zwycięstwo nie tylko ducha, bo i materii nie dał się pokonać. I jego zdaniem, nie można było o Lechu Wałęsie nie nakręcić filmu. Scenarzysta filmu Janusz Głowacki mówił na konferencji prasowej przed pierwszym klapsem na planie filmu, że kiedy reżyser zgłosił się do niego z tym pomysłem, w pierwszej chwili był zaskoczony. Ale ponieważ usłyszał od Wajdy, że nie chce budować pomnika ani kapliczki, pomyślał, że to może być ciekawe.
Władysław Pasikowski pracuje nad filmem „Pokłosie” o pogromach Żydów w regionie łomżyńskim i na zachodniej Białostocczyźnie latem 1941 roku. To jego pierwszy fabularny film od dekady (w 2001 r. nakręcił „Reich”). Autor „Psów” napisał scenariusz po przeczytaniu "Sąsiadów" Jana Tomasza Grossa. Za kamerą stanął znakomity operator Paweł Edelman, stały współpracownik Pasikowskiego, autor zdjęć do ostatnich filmów Romana Polańskiego i Andrzeja Wajdy. Scenografię zaprojektował laureat Oscara Allan Starski. W „Pokłosiu” zobaczymy m.in. Macieja Stuhra, Ireneusza Czopa, Zbigniewa Zamachowskiego, Jerzego Radziwiłowicza oraz Słowaczkę Zuzanę Fialovą.
Ruszyła do długiej przerwie praca nad kontrowersyjnym filmem „Tajemnica Westerplatte” Pawła Chochlewa.
Pierwsza część zdjęć powstała w 2009 r. Film budził niezwykle żywe emocje, różne środowiska, m.in. kombatanckie, walczyły o to, by opowieść „brukająca pamięć żołnierzy września 1939”, nigdy nie powstała.
„Scenariusz nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną. To fikcja literacka, która w dodatku uderza w godność i honor polskich żołnierzy” – powiedział cytowany w 2008 roku w „Gazecie Wyborczej” szef gabinetu premiera Sławomir Nowak.
W obronie stanęli artyści. Wystosowali list otwarty do mediów i polityków ws. filmu „Tajemnica Westerplatte”. Podpisali się pod nim m.in.: Filip Bajon, Jacek Bromski, Agnieszka Holland i Jerzy Stuhr.
Ekipa „Tajemnicy...” miała oprócz tego kłopoty finansowe, zachorował też Bogusław Linda, grający rolę majora Henryka Sucharskiego.
Od 2011 r. producentem wykonawczym filmu jest Jacek Samojłowicz. Zdjęcia wznowiono, ale już bez udziału Bogusława Lindy; jego miejsce zajął Michał Żebrowski.
„Bitwa pod Wiedniem” to kręcona z rozmachem, międzynarodowa koprodukcja w reż. Włocha, Renzo Martinelli. Premiera planowana jest na drugą połowę 2012 r. Króla Jana III Sobieskiego zagrał w tym filmie Jerzy Skolimowski. Partnerują mu m.in. Daniel Olbrychski, Alicja Bachleda-Curuś i Piotr Adamczyk.
„Jesteś bogiem” to tytuł zapowiadanego do dawna filmu Leszka Dawida o hip-hopowym zespole „Paktofonika”.
Jan Jakub Kolski zaprezentuje w 2012 r. film pt. „Zabić bobra”, w którym grają Eryk Lubos i Agnieszka Pawełkiewicz. Główny bohater, Eryk, powraca do domu swojego dzieciństwa. Jest byłym oficerem, uczestnikiem tajnych misji w zapalnych regionach świata. W samotności, otoczony tylko nowoczesną elektroniką i dziką naturą, przygotowuje tajemniczą akcję. Równocześnie zmaga się z prześladującymi go obrazami z przeszłości. Bohaterowi wydaje się, że kontroluje sytuację. Zbyt późno odkrywa, że to on jest pod kontrolą własnego umysłu.
Piotr Trzaskalski („Edi”, „Mistrz”) stanął na planie filmu „Mój rower”. To historia trzech mężczyzn – dziadka, ojca i syna. Główne role grają Artur Żmijewski oraz debiutujący na ekranie znakomity muzyk jazzowy Michał Urbaniak.
Jacek Boruch („Wszystko, co kocham”, „Tulipany”) w filmie „Chwile ulotne” opowie historię dwójki młodych ludzi, którzy właśnie wkraczają w życie.
Katarzyna Rosłaniec, reżyserka wielokrotnie nagrodzonych „Galerianek” nakręciła „Baby Blues”, historie niedojrzałej 17-latki, która zostaje matką.
„Syberiada polska” reż. Janusz Zaorski (fot. Kino Świat)
Będą też w naszych kinach w 2012 r. polskie kryminały. Tadeusz Król („Zwerbowana miłość”) przygotowuje „Ostatnie piętro” z Joanną Orleańską i Januszem Chabiorem. Film opowiada o wojskowym z małego miasteczka, który zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością.
Reżyser teatralny Eugeniusz Korin zadebiutuje w kinie filmem „Sęp”. W obsadzie same gwiazdy, m.in. Michał Żebrowski, Paweł Małaszyński, Daniel Olbrychski. Fabuła owiana jest tajemnicą, a producenci mówią o podobieństwach z „Infiltracją” Scorsese.
Ma być też polska odpowiedź na hollywoodzki hit, czyli „Kac Wawa” w reż. Łukasza Karwowskiego.
Sławomir Fabicki („Z odzysku” i nominowana do Oscara krótkometrażowa „Męska sprawa”) po kilku latach wrócił na plan filmu fabularnego. Nakręcił „Miłość” o niełatwym małżeństwie pogubionych w rzeczywistości 30-latków. W rolach głównych występują Marcin Dorociński i Julia Kijowska (znakomita Chaja z „W ciemności” Agnieszki Holland).
„Syberiada polska” to film Janusza Zaorskiego. Twórca „Matki Królów” i „Piłkarskiego pokera” opowiada dramatyczną historię Polaków deportowanych w latach 40. na Syberię. Widzowie poznają losy przesiedlonych z perspektywy młodego Staszka Doliny (Paweł Krucz), który trafia na Syberię wraz z ojcem (Adam Woronowicz), matką (Urszula Grabowska) i młodszym bratem (Marcin Walewski).
Małgorzata Szumowska („Ono”, „33 sceny z życia”) nakręciła film pt. „Sponsoring”, który otworzy 9 lutego na festiwalu filmowym w Berlinie prestiżową sekcję Panorama.
„Sponsoring" opowiada historię Anny (Juliette Binoche), dobrze sytuowanej dziennikarki, która pisze artykuł na temat prostytucji wśród studentek. Podczas poznaje dwie dziewczyny – Charlotte (Anais Demoustier) oraz Alicję (Joanna Kulig), które wprowadzają ją w świat płatnej miłości. W polskich kinach film pojawi się 17 lutego.
Na koniec jeszcze trzeba wspomnieć o tym, że Patryk Vega, reżyser niesławnego „Ciacha” (2010, przebój kasowy, zmiażdżony przez krytykę), kręci nową wersję „Stawki większej niż życie”. Scenariusz do filmu napisał Władysław Pasikowski. W filmie „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć” zagrali Stanisław Mikulski i Emil Karewicz oraz Tomasz Kot i Piotr Adamczyk.
Polskich filmów ma być w kinach w 2012 r. podobno ok. 40. Będzie więc w czym wybierać. Czy nas zaskoczą? Zobaczymy.