Będzie miał 366 dni, będzie przestępny i na pewno nie raz nas zaskoczy. W polityce niczym w kotle będzie wrzało. Koalicja rządząca stoczy batalię o przetrwanie, Jarosław Kaczyński o swoją pozycję na prawicy, a lewica spróbuje się połączyć. Nie zabraknie także rozstrzygnięć na najwyższym, europejskim szczeblu. I niestety musimy być przygotowani na tragiczny wypadek z udziałem Polaków. A co w sporcie? Biało-czerwoni skończą rywalizację w Euro2012 na etapie fazy grupowej, a Mistrzostwa wygrają zawodnicy z południa Europy. I chyba najważniejsze – zimy w tym roku nie będzie. Przynajmniej tak twierdzą eksperci, którzy na prośbę portalu tvp.info zgodzili się przewidzieć najbliższą przyszłość…
Choć niektórzy twierdzą, że w 2012 roku czeka nas koniec świata, na razie powinniśmy się martwić raczej przyziemnymi sprawami. Tym bardziej, że jak przekonują nas specjaliści od polityki, ekonomii, sportu i magii – w tym roku będzie się działo. Na początek polityka.
Koalicja się rozpadnie
–
PSL-owi zależy na tym, by było głośno iż ta partia jest bardziej socjalna, wrażliwa na elektorat roszczeniowy pochodzący z małych miasteczek i wsi. Wydaje się, że cierpliwość PO z upływem miesięcy będzie się kończyć. Moim zdaniem, ta koalicja rozpadnie się pod koniec 2012 roku – przewiduje dr Norbert Maliszewski, psycholog społeczny, specjalista od marketingu politycznego.
Zdaniem eksperta „PSL zaczyna przelicytowywać, a Platforma jest zdeterminowana, nie chce przekroczyć progu 55 procent długu w relacji do PKB, co będzie bardzo istotnym elementem w 2012 roku”. –
Żeby tego nie uczynić konieczne są reformy i to te trudne reformy – podniesienie składki rentowej, wydłużenie wieku emerytalnego. PSL będzie musiało zatem pokazywać, że ma twarz bardziej socjalną, że mu się to nie podoba. Ważny będzie moment głosowania. Przy którejś z kolejnych reform uderzających w elektorat socjalny – PSL nie zagłosuje tak, jak PO. Te pierwsze głosowania nie będą krytyczne, dopiero te kolejne zaważą nad koalicją. I wtedy do gry wejdzie SLD – wieszczy ekspert.
Norbert Maliszewski przewiduje, że choć nad Platformą Obywatelską zawiśnie widmo rozpadu koalicji, to partia Tuska i tak będzie realizować reformy.
–
Bo inaczej przekroczy 55 procent długu w stosunku do PKB. Nawet jeśli wybory będą za trzy lata, przekroczenie poziomu zadłużenia miałoby konsekwencje w roku wyborczym – mówi.
Skoro PO-PSL się rozpadnie, co w takim razie z Solidarną Polską i PiS-em? –
Partie te będą się ścigać o to, która z nich będzie bardziej eurosceptyczna, narodowa i katolicka. Solidarna Polska będzie drugim LPR-em, ale tak jak w przypadku seriali – powtórki nie są już tak bardzo frapujące. Solidarna Polska pod koniec roku osiągnie więc wynik 4-5 procent. Jeśli chodzi o PIS i Jarosława Kaczyńskiego – to nastąpi kontynuacja. Dalsze zamykanie się w oblężonej twierdzy, tu przełomu nie należy się spodziewać. Kaczyński jest jak papryczka chili. Ma swoich zwolenników, ale ma też ogromny elektorat negatywny .
„
Wydaje się, że cierpliwość PO z upływem miesięcy będzie się kończyć. Moim zdaniem, ta koalicja rozpadnie się pod koniec 2012 roku - dr Norbert Maliszewski
”
Losy lewicy też nie wydają się być jasne. Zdaniem dra Maliszewskiego „Ruch Palikota i SLD będą się zbliżać, ale tylko po to, by zadać sobie tym mocniejsze ciosy”. –
Pomysłem Palikota jest zawłaszczenie sobie etykietki lewicy. Sposobem na osiągnięcie tego ma być wyeliminowanie SLD. Aleksander Kwaśniewski stara się stworzyć koalicję tych dwóch partii, ale Janusz Palikot wykorzystuje tę sytuację tylko po to, by zdominować lewicę. Leszek Miller ma za to nadzieję na tę koalicję. Będzie zatem się zbliżać, ale tylko po to, by poszukiwać elektoratu socjalnego. Miller chce pokazać, że jest bardziej skuteczny od Grzegorza Napieralskiego i że to, co obiecał działaczom Napieralski – Millerowi uda się wprowadzić w życie .
Wygrani i przegrani
Rok, który niedawno się rozpoczął przyniesie nam także wiele personalnych rozstrzygnięć. O ile niektórzy mogą spać spokojnie, jak choćby prezydent Komorowski, który „w dalszym ciągu będzie cieszył się dużym zaufaniem”, o tyle inni – muszą liczyć się z problemami. –
Premier Tusk pozostanie „kryzysową narzeczoną”, bo nie ma wciąż konkurenta i alternatywy. Jarosław Kaczyński – będzie oblężoną twierdzą, Palikot zawalczy o lewicę, Leszek Miller będzie starał się współrządzić, zabiegać o koalicję z PO. Zaś działania Aleksandra Kwaśniewskiego okażą się niepowodzeniem. Jedyną szansą na jego sukces byłoby zostanie szefem partii, ale ma do czynienia z dwoma fighterami – Palikotem i Millerem, dlatego ciężko mu będzie ten cel osiągnąć… – mówi Maliszewski.
Zdaniem eksperta ds. marketingu politycznego wielkimi przegranymi 2012 roku mogą być ministrowie, tzw. „zderzaki”. –
Kilku ministrów, którzy nie mieli zaplecza, zostali niczym spadochroniarze wrzuceni do resortów, może sobie nie poradzić. Sytuacja kryzysowa wymaga wiedzy, doświadczenia i zaufania zespołu. Minister sportu (Joanna Mucha – przyp. red.) i minister pracy i polityki społecznej (Władysław Kosiniak-Kamysz – przyp. red.), mogą mieć problemy – mówi.
Najbardziej narażonym na krytykę jest obecnie szef resortu zdrowia, Bartosz Arłukowicz, któremu przypadło w udziale „wprowadzanie” kontrowersyjnej ustawy refundacyjnej. Czy następca Ewy Kopacz utrzyma się na stanowisku? –
Pan Arłukowicz ma talent. Jest takim politycznym Elvisem. Będzie odgrywał rolę Janosika, wypowiada wojnę koncernom farmaceutycznym. Dzięki tej wojnie będzie polaryzował opinię publiczną. Na tym trudnym odcinku Arłukowicz jest jednak dobrym kamikadze. Będzie poobijany, ale będzie służył PO jeszcze jakiś czas .
Nasi idą po złoto
Na szczęście nie samą polityką człowiek żyje i 2012 rok zapewni wielu atrakcji kibicom żądnym sportowych wrażeń. Sportowe emocje będą towarzyszyć nam cały czas, ale kulminacja wrażeń i wydarzeń nastąpi w czerwcu i lipcu.
–
W najbliższych dniach czekać będziemy na awans piłkarzy ręcznych do turnieju olimpijskiego w Londynie. Będziemy także śledzić walkę Kowalczyk z koalicją Norweżek i Stocha z Austriakami. Miejmy tylko nadzieję, że przyjdzie zima, bo ci którzy organizują zawody mają na razie spore kłopoty – mówi Dariusz Szpakowski, najpopularniejszy polski komentator sportowy. Czy w takim razie możemy liczyć na złoto Kamila Stocha w Pucharze Świata? –
Stochowi potrzeba stabilizacji formy, ale i Adam takie momenty zachwiania miewał. Stoch to młody chłopak obdarzony wielkim talentem, ale i odpowiedzialnością dźwigania sławy Adama Małysza. Mam nadzieję, że on wytrzyma to psychicznie, jest twardym góralem, więc powinien dać radę – prognozuje Szpakowski.
Sporty zimowe od lat biją rekordy popularności wśród głodnych medali polskich kibiców, jednak w tym roku wszyscy czekają na ten jeden dzień. 8 czerwca 2012 roku rozegrany zostanie, i to na Stadionie Narodowym w Warszawie, pierwszy mecz Euro2012.
–
Jeszcze wcześniej przedsmak piłkarskich emocji będziemy mieć podczas meczu, który zainauguruje rozgrywki piłkarskie na Stadionie Narodowym, czyli spotkania Polska-Portugalia. Mecz oczywiście będzie transmitowany na antenie TVP. A jeśli o samych Mistrzostwach Europy mamy mówić, to powinniśmy mieć nadzieję, że wyjdziemy z grupy. Zawsze trzeba wierzyć, być dobrej myśli, kibice są zresztą takimi niepoprawnymi marzycielami. Oczywiście wiadomo, że w tym gronie jesteśmy najsłabsi, że z finalistami, z którymi już graliśmy, nie wygraliśmy żadnego spotkania, o awans będzie zatem trudno. Ale ponieważ gramy przed własną publicznością, mam nadzieję, że nam się uda. Piękno futbolu polega między innymi na jego nieprzewidywalności. Niezależnie od tego, jak wypadną piłkarze – choć to dla nas najważniejsze – powinno nam zależeć na tym, jak my, jako organizatorzy i kibice wypadniemy – mówi Dariusz Szpakowski w rozmowie z portalem tvp.info.
Londyńskie sny
Jak mówi Dariusz Szpakowski „po pierwszym lipca, po finale Euro2012 jedni będą szczęśliwi, inni zmartwieni, ale wszystkich czekają kolejne wielkie emocje podczas Igrzysk Olimpijskich”.
Będziemy pasjonowali się najważniejszą imprezą w roku. Sportowców, którzy mogą walczyć o medale jest wielu, ale największe nadzieje olimpijskie pokładać należy w siatkarzach, lekkoatletach, wioślarzach, kajakarzach, wioślarkach i kajakarkach. –
Jeśli chodzi o sporty walki, tam też są pojedyncze szanse – mówi komentator TVP.
Polscy kibice czekają także na start Otylii Jędrzejczak, która już jakiś czas temu deklarowała chęć walki o najwyższe olimpijskie podium. –
Trudno powiedzieć, czy Otylia Jędrzejczak odrodzi się i będzie miała szansę na medal, ale na medale w pływaniu liczyć pewnie możemy – prognozuje dzisiaj Dariusz Szpakowski. –
Bycie na poziomie Pekinu będzie już dużym sukcesem, bo walczą najlepsi z najlepszych – dodaje fachowiec. Co ważne – podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie Polska wywalczyła jedynie 10 medali, w tym 3 złote, 6 srebrnych i 1 brązowy.
Niestety Londyn w tym roku nie będzie jedynie symbolem sportowej rywalizacji, a „możliwych” europejskich podziałów. Zaostrzona dyscyplina finansowa, która ma zostać wprowadzona na początku roku będzie oznaczać większą kontrolę nad wydatkami państw Unii Europejskiej, co z kolei ma pomóc w walce z kryzysem zadłużenia w strefie euro. Już wiadomo, że umowy nie podpisze Wielka Brytania. W momencie, gdy premier Wielkiej Brytanii to oznajmił, Londyn stał symbolem izolacji i perspektywy tworzenia się „Europy dwóch prędkości”.
–
Najważniejsza rzecz to kwestia, co stanie się w strefie euro, czy przetrwa, czy nie. Jeśli nie przetrwa – czekają nas bardzo poważne perturbacje. Ale jakie, na razie trudno powiedzieć. Wszelkie prognozy, czarnowidztwo dotyczące 2012 roku nie jest oparte na racjonalnych przesłankach, bo nikt nie wie, jakie byłyby konsekwencje wycofania się z pomysłu wspólnej waluty. Moglibyśmy się spodziewać jednak gigantycznego zamieszania, ogromnych kosztów wejścia walut narodowych, mocnych ruchów na rynkach, spadku cen akcji. Pewnie 2012 rok minąłby nam w takiej atmosferze, a kolejne lata byłyby wypełnione budowaniem nowego ładu. Ale to mniej prawdopodobna wersja. Bardziej prawdopodobna jest sytuacja, że te procesy dotyczące uzdrawiania strefy euro będą systematycznie postępować. Reformy, przepisy cementujące współdziałanie krajów tworzących Unię Europejską powinny zadziałać – prognozuje Marek Zuber, ekonomista, analityk finansowy.
Co stanie się, jeśli przyjmiemy, że państwom unijnym rzeczywiście uda się osiągnąć jakieś porozumienie? –
Zaczęłyby się budowanie nowych fundamentów strefy euro. Kolejnym etapem byłoby niestety drukowanie pieniędzy. Europejski Bank Centralny wyprodukowałby kilkaset miliardów euro, by wykupić obligacje tych państw, które mają kłopoty – przede wszystkim Włoch. W 2012 roku taka operacja spotkałaby się na pewno z pozytywnym przyjęciem – podkreśla Zuber.
W ekonomii musimy być jednak przygotowani na wszystko. –
Przede wszystkim będziemy stawiać czoła dużej nerwowości na rynkach finansowych, na rynku złotego, na rynku akcji i obligacji. Ale każda informacja, czy pozytywna, czy negatywna będzie wpływała na to, co się na tych rynkach będzie działo – mówi ekonomista.
Rynki globalne, rynkami globalnymi, a co z portfelem przeciętnego Kowalskiego? –
Jeśli chodzi o przeciętnych obywateli Europy to z pewnością są wystraszeni tym, co się dzieje, to wszystko wyhamuje gospodarki. Duża część gospodarek może wejść w recesję. W Polsce będziemy rozwijali się wolniej niż w roku 2011, ale szybciej niż w 2009 roku. Ludzie odczują, że jest troszkę gorzej, ale nie będą to zmiany dramatyczne. Nieco gorzej będziemy patrzeć na nasze możliwości zatrudnienia, czekają nas też spore podwyżki, ale ostatecznie – nie będzie dramatów – twierdzi Marek Zuber i zachęca, by na razie nie odetchnąć z ulgą.
A karty mówią swoje…
Prognozy ekspertów na rok 2012 mogą wydawać się racjonalne, są podparte merytorycznymi argumentami, wiedzą i skrupulatnymi analizami, to Wróżbita Maciej, chyba najpopularniejszy tarocistą nad Wisłą ma nieco inne przewidywania co do wydarzeń roku 2012.
Choć dr Norbert Maliszewski twierdzi, że „silne państwa z eurolandu będą coraz bardziej ze sobą współpracować, a kraje drugiej prędkości, tak jak Polska, będą starały się coraz bardziej w tej „unii” uczestniczyć”, to Maciej, który od 13 lat para się wróżeniem, a sławę zdobył przewidując przyszłość w jednym z telewizyjnych programów przekonuje, że Unia Europejska kryzysu nie przetrwa.
–
Karty pokazują rozpad powodowany przez kraje z południa Europy, Grecję i Hiszpanię. Karty sygnalizują, że zostanie utworzona jakaś nowa grupa, jakaś koalicja, nowa „unia”, która będzie zrzeszała niektóre państwa. Ale UE w obecnym kształcie nie przetrwa na pewno. Do rozpadu ma dojść w miesiącach letnich – z przepowiedni Wróżbity Macieja powiało grozą. –
Grecja będzie jednym z krajów, które przyczynią się do rozpadu Unii Europejskiej. Ale co ciekawe – sama Grecja wyjdzie z kryzysu. Karty pokazują nie tylko ogromne zadłużenie Grecji, ale także to, że kraj ten musi przeczekać. Za dwa lata, od dzisiaj – w Grecji zacznie się poprawiać – to tyle, jeśli chodzi o Europę i jej przyszłość widzianą w czarnych barwach.
Na szczęście w Polsce ma być nieco lepiej, przynajmniej w politycznych kręgach. –
Koalicja rządząca przetrwa. Mogą być co prawda konflikty powodowane przez pewnego mężczyznę z ciemnymi włosami, po przejściach, po nieudanym związku. Będzie on wywoływał afery, nawet takie mocne afery polityczne, będzie podważał czyjeś kompetencje. Ostatecznie karty nie pokazują jednak rozerwania koalicji – zapewnia Wróżbita Maciej i dodaje, że w PiS-ie nic się nie zmieni.
Oczywiście znanego tarocistę spytaliśmy także o to, jak poradzi sobie polska reprezentacja podczas rozgrywanych już w czerwcu Mistrzostw Europy w piłce nożnej. –
Wszyscy o to pytają – śmieje się wróżbita Maciej, ale po chwili decyduje się spytać karty o Euro. –
Kilka razy rozkładałem już karty i zawsze wychodziło, że nie wyjdziemy z grupy. Nawet teraz widzę, że będzie rozczarowanie, niezaradność i nieudolność piłkarzy. Sukcesu nie ma.
A kto wygra Euro? Trudno to określić, ale z tego co widzę, to będzie drużyna z kraju z południa, z „ciepłego” kraju, który zmaga się z kryzysem – tego akurat można się było spodziewać.
Na koniec prawdziwy fachowiec od przewidywania przyszłości podzielił się złymi informacjami dotyczącymi najbliższych miesięcy. Zdaniem Macieja Polska będzie musiała walczyć z kataklizmami. Bo choć zimy nie będzie, to silny wiatr da nam się we znaki. Ale na tym nie koniec zbliżających się tragedii. –
Karty zaznaczają, że wydarzy się jakaś tragedia związana z ogniem. Karty pokazują, że wiele osób umrze, to może być bardzo poważny wypadek. Widzę śmierć i szpital, wiele osób w szpitalu. To będzie między marcem, a lipcem przyszłego roku – mówi z powagą Wróżbita Maciej.
W tej sytuacji nam pozostaje tylko jedno – ze zdrowym dystansem czekać na to, co rzeczywiście przyniesie 2012 rok…