Pustka przy warszawskim pl. Zamkowym straszyła wówczas od ponad ćwierć wieku, aż władze PRL uznały, że trzeba to zmienić... 20 stycznia 1971 roku zapadła decyzja o odbudowie, po wojennym zniszczeniu, Zamku Królewskiego.
Dziś to jeden z symboli stolicy i chyba nikt nie wyobraża sobie, że mogłoby go nie być. A jednak, jeszcze 40 lat temu w miejscu, gdzie teraz stoi Zamek Królewski, był skwer z ławkami.
Budynek, w którym m.in. posłowie Sejmu Wielkiego uchwalili w 1791 roku Konstytucję 3 maja, mocno ucierpiał już w 1939 r., gdy wybuchła II wojna światowa. Niedługo potem Adolf Hitler zdecydował o zburzeniu gmachu. Saperzy zaminowali zamek, ale ten stał jeszcze do 1944 roku. Wtedy został wysadzony w powietrze i z kilkusetletnich murów nic nie zostało...
Z odbudową zwlekano. Brakowało funduszy, a i władza początkowo nie była przekonana do rekonstrukcji królewskiej siedziby. Dopiero niespełna 26 lat po zakończeniu wojny zapadła decyzja o odtworzeniu budowli do stanu z 1939 r.
Ofiarne społeczeństwo nie żałowało grosza, a prace na wielkim placu budowy szły zaskakująco szybko. Już w 1974 roku Zamek Królewski był gotowy w stanie surowym. Jednak jeszcze długo trwały prace wewnątrz gmachu.
Oficjalnego otwarcia dokonano 30 sierpnia 1984 r. Wcześniej, bo w 1980 r., Zamek Królewski wraz ze Starym Miastem wpisano na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO.
Co ciekawe ostatnie badania wśród młodych ludzi pokazują, że nie mają oni pojęcia o tym, że zamku kiedyś nie było... Dlatego na Zamku Królewskim ma się pojawić specjalna ekspozycja, podczas której przedstawione zostaną powojenne losy tego zabytku.