10 stycznia 2003 roku Sejm powołał komisję śledczą mającą rozwikłać tak zwaną „Rywingate” – jedną z największych afer III Rzeczpospolitej, która do dziś nie została w pełni wyjaśniona. Transmitowane na żywo posiedzenia pierwszej w historii naszego kraju komisji śledczej przykuwały uwagę całej Polski, a cytaty śledczych często wchodziły do potocznego języka.
Skandal wybuchł po propozycji jaką Lew Rywin złożył Adamowi Michnikowi w lipcu 2002 roku – w zamian za zapłacenie ponad 17 milionów dolarów zaoferował Agorze pomoc w załatwieniu korzystnych zmian w nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji.
W Sejmie w tym czasie prowadzono prace nad wprowadzeniem nowelizacji do ustawy o radiofonii i telewizji. W życie miał wejść w przepis blokujący możliwość jednoczesnego posiadania gazety codziennej i stacji telewizyjnej – w tym miejscu należy przypomnieć, że Agora zamierzała wejść w posiadanie telewizji Polsat lub – w przypadku jego prywatyzacji – programu drugiego Telewizji Polskiej.
Sprawa wyciekła na jaw dzięki temu, że Adam Michnik nagrał propozycję złożoną przez Rywina. 27 grudnia 2002 roku „Gazeta Wyborcza” opublikowała tekst pt. „Ustawa za łapówkę czyli przychodzi Rywin do Michnika” – który opisywał kulisy afery. W celu wyjaśnienia okoliczności sprawy już kilkanaście dni później powołano sejmową Komisję Śledczą na której czele stanął Tomasz Nałęcz, obecny doradca prezydenta RP.
Dla niektórych śledczych praca w komisji była trampoliną do wielkiej kariery. To przy wyjaśnieniu sprawy Rywina rozbłysły gwiazdy Jana Rokity, Zbigniewa Ziobry, Anity Błochowiak, czy Renaty Beger.
Wszyscy pamiętamy również niektóre wypowiedzi, jakie padały podczas prac komisji. O „pionowych korytarzach” i „ pedałach” mówiła posłanka Błochowiak, a o „bikiniarzach i kolorowych skarpetkach” przesłuchiwany Adam Michnik. Posłanka Beger pytała świadków, „czy są dobrymi ludźmi?”, a zdenerwowany premier Leszek Miller nazwał posła Ziobrę „zerem”.
Komisja Rywina z całą pewnością przeorała świadomość Polaków, którzy dzięki transmisjom z jej obrad mogli poznać kulisy działalności polityków na styku z wielkim biznesem. Żadna inna komisja śledcza, z tych, które lawinowo powstawały w kolejnych latach, nie wzbudziła już tak wielkiego zainteresowania opinii publicznej.