W szarych czasach Polski Ludowej los Totalizatora Sportowego, a potem wielka wygrana, miały być przepustką do lepszego świata. Dlatego grali wszyscy. A wszystko zaczęło się 27 stycznia 1957 roku. Przez całe dekady, jak również teraz, losowania oglądane przez cały kraj, transmitowała Telewizja Polska.
Dziś można wygrać w popularnym „totku” miliony. Kiedyś, jeszcze przed denominacją złotego, kwoty były jeszcze wyższe, a w latach 90. furorę robiło hasło „Miliard w środę, miliard w sobotę”, a losowania w TVP gromadziły ogromną widownię.
Od początku gra polegała na skreślaniu liczb. Przez całe lata w tzw. „dużym lotku” było to część liczb, a w „express lotku” tylko pięć. Oczywiście najbardziej wymarzona była owa „szóstka”. Choć wygrana nie zawsze oznaczała szczęście...
Znane są przypadki, gdy ktoś zgubił zwycięski los, niektórym rozpadały się rodziny, a inni natychmiast wszystko... przegrywali.
Najwyższa pula w historii to 56 mln zł, z września 2011 roku. Wtedy dwie osoby wygrały po 28 mln zł.
Zawsze, gdy przychodzi kumulacja, kolektury pękają w szwach, a najpopularniejsza jest metoda na „chybił-trafił”.