Są bohaterami jednej z największych afer III RP - dzięki luce w polskim prawie udało im się zgromadzić prawdziwą fortunę. Niestety do tej pory nie udało się osądzić Andrzeja Gąsiorowskiego. Podczas, gdy Bogusław Bagsik pokutował w więzieniu, Gąsiorowski umiejętnie wymyka się wymiarowi sprawiedliwości.
W 1988 roku Bogusław Bagsik założył spółkę Art-B, już po kilku miesiącach jego wspólnikiem został Andrzej Gąsiorowski. W prowadzonej przez nich spółce stosowano tzw. mechanizm „oscylatora”, który polegał na przelewaniu pieniędzy przez różne banki, dzięki czemu były wielokrotnie oprocentowane.
Już w 1991 roku Bagsik znajdował się w czołówce najbogatszych ludzi w Polsce – warto w tym miejscu wspomnieć, że kapitał założycielski spółki wynosił 10 tys. zł.
Bagsik i Gąsiorowski byli uważani za błyskotliwych przedsiębiorców – krążyły pogłoski o ich politycznych koneksjach na najwyższych szczeblach. W lipcu 1991 roku Bagsik został nawet uhonorowany prestiżową Nagrodą Kisiela „za upór i konsekwencje w realizowaniu przemian w Rzeczpospolitej”.
Na przełomie 1990 i 1991 roku nieprawidłowości w działaniach Art-B dostrzegł Główny Inspektor Nadzoru Bankowego. Ruszyło śledztwo w sprawie nadużyć spółki. Bagsik i Gąsiorowski mieli zostać aresztowani, jednak zostali o tym uprzedzeni, dzięki czemu w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 1991 roku udało im się zbiec do Izraela (z którym Polska nie miała wtedy podpisanej umowy ekstradycyjnej).
Sprawa Art-B była szeroko nagłośniona – głos zabrał nawet ówczesny prezydent Lech Wałęsa, który nie krył swojego oburzenia.
Bagsik został aresztowany w 1994 roku w Zurychu i skazany w 2000. na 9 lat pozbawienia wolności – jednak już po czterech latach przedterminowo wyszedł na wolność. Jego wspólnika nie udało się aresztować.
Andrzej Gąsiorowski wystąpił pod koniec września o wydanie listu żelaznego. Przedawnienie większości zarzutów skierowanych przeciwko niemu nastąpi w 2015 roku.