– Jestem człowiekiem Solidarności, tak jak mój brat – powiedział kandydat PiS na prezydenta Jarosław Kaczyński podczas spotkania ze związkowcami. W Poznaniu zaznaczył również, że „mówienie o wycofaniu polskich wojsk z Afganistanu w czasie kampanii wyborczej i w czasie ataków na polskie jednostki, to zachęcanie do kolejnych ataków”.
–
Chcę Państwa zapewnić, że byłem 30 lat temu człowiekiem Solidarności, nawet
należałem do tych, którzy ją tworzyli. Pozostałem nim po dziś dzień i pozostanę, tak jak mój świętej pamięci brat – mówił Kaczyński.
Zaznaczył, że należy zwracać uwagę na cenę za postęp gospodarczy w Polsce, a także na to, kto płaci cenę za kryzys. Dodał, że trzeba mówić prawdę o zwiększającym się bezrobociu, spadku realnej płacy, o dzieciach żyjących w biedzie i o sytuacji pracowników.
Kaczyński podkreślił, że zadaniem państwa jest zmiana tej sytuacji. –
Dzisiaj z pewną obawą wymieniam, po dzisiejszym wyroku (sądu w sprawie prywatyzacji służby zdrowia), różnego rodzaju określenia. Nie powiem więc o innych. Powiem o sobie: nie jestem liberałem – powiedział.
–
Bardzo wielu nie chce się przyznać do tego, że się myliło, choć jest to ewidentne. Gdyby nie olbrzymia interwencja państwa dzisiejsza gospodarka leżałaby w ruinie – dodał.
Kandydat PiS na prezydenta powiedział, że dziwi się byłemu ministrowi obrony narodowej (Bronisław Komorowski pełnił tę funkcję w rządzie J.Buzka), że w czasie kampanii wyborczej i ataków na polskie jednostki mówi o wycofaniu wojsk z Afganistanu.
–
Dla każdego jest oczywiste, że jeżeli po zamachu padają tego rodzaju deklaracje o wycofaniu wojsk to będą następne ataki i to się potwierdziło – powiedział Kaczyński.
Sam nie chciał się wypowiedzieć, czy jest za wycofaniem wojsk z Afganistanu czy nie, bo – jak mówił – „rozmowa o Afganistanie teraz to zachęcanie do kolejnych ataków”.