Można w nim poczuć się, jak w prawdziwym aucie. Kierowca ma 200-stopniowe pole widzenia, czuje dziury w drodze, na szybę padają mu krople deszczu, z kolei przed maską chodzą ludzie, a nawet… łosie! O czym mowa? O symulatorze samochodu osobowego. Zainstalowano go w warszawskim Instytucie Transportu Samochodowego, a przetestował kierowca rajdowy, Krzysztof Hołowczyc.