Amerykanie z muzeum Edisona badali cylindry z nagraniami wynalazcy. Na jednym z nich zidentyfikowano głos Ottona von Bismarcka – zmarłego ponad 100 lat temu, kanclerza Niemiec. Co prawda jakość nie jest najlepsza, ale i tak robi wrażenie. Czy współczesne nagrania też byłyby w stanie przetrwać próbę czasu?
Skrzynię pełną woskowych cylindrów znaleziono tuż obok łóżka, w pracowni Thomasa Edisona. Amerykanie długo się zastanawiali kto został na nich nagrany. –
Podejrzewaliśmy, że może to być coś ważnego, ale dopiero obróbka cyfrowa pozwoliła na identyfikację – mówi kurator Edison National Park w New Jersey.
Ustalono, że tajemniczy głos należał do Ottona von Bismarcka – kanclerza Niemiec w drugiej połowie dziewiętnastego wieku. „Rób wszystko z umiarem i moralnością. Radził ojciec synowi” – słychać na nagraniu.
Nagranie zostało wykonane 123 lata temu, za pomocą fonografu - rewolucyjnego wynalazku Edisona. –
Można było ten fonograf brać, przypuśćmy na wycieczkę. Tubę się zdejmowało, i do tego było takie wieczko, które się zamykało i szło się na spacer – opowiada pan Marian Stróżyński, opiekun kolekcji sprzętów z epoki Jerzego Kujawskiego z Bydgoszczy.
Po wynalezieniu gramofonu skończyły się spacery z fonografem. Prawdziwa rewolucja nadeszła w latach 80. kiedy pojawiły się pierwsze płyty kompaktowe. Spacerować można było już bez bagażu, ale pytanie czy za kilkadziesiąt lat, z cokolwiek będzie można z nich odczytać?
–
Zależy, z jakiego zostały wykonane materiału – mówi pan Andrzej Zawada, który w swojej kolekcji ma kilka tysięcy płyt CD. Złoto nie utlenia się tak szybko jak używane zwykle aluminium. Pan Andrzej jest pewien, że płyta CD pokryta tym materiałem go przeżyje. Inna sprawa to kwestia jakości.
–
Przy ucyfrowieniu dźwięku wprowadzamy do niego artefakty, które nie są obecne w sygnale na żywo, tego na czarnej płycie nie usłyszymy – opowiada pan Andrzej. Jeśli szukać nośnika na muzyczny testament – zdecydowanie trzeba postawić na winyle.