Nieoczekiwany powrót zimy spowodował chaos komunikacyjny w całej Europie. Setki wypadków drogowych, zamknięte lotniska i alarm o zagrożeniu lawinowym w Alpach – to bilans śnieżyć, które ponownie nawiedziły Stary Kontynent. W Niemczech tylko w sobotę naliczono ponad 500 wypadków, w Wielkiej Brytanii 7 tysięcy domów pozbawionych jest energii elektrycznej.
W górach Harzu spadło aż 30 centymetrów śniegu. W
wypadkach, spowodowanych przez gołoledź i śnieg, zginęło
co najmniej 5 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Służby drogowe tylko w sobotę naliczyły co najmniej 500 wypadków. Po zderzeniu trzech aut wjechało na siebie około 40 samochodów osobowych i trzy ciężarówki.
Autostrada A-3 w kierunku Norymbergi jest zablokowana. W Badenii-Wirtembergii nieprzejezdny jest odcinek autostrady A-8 w kierunku Monachium. W Bawarii, na autostradzie w pobliżu granicy z Czechami, powstał karambol, w którym rannych zostało 17 ludzi. Na lotniskach w Hamburgu, Monachium, Hanowerze i Bremie odwołano część lotów, inne mają spore opóźnienie.
Niebezpiecznie jest także w górach. W niemieckiej części Alp lawina, która zeszła w niedzielę, przysypała kilku turystów. Jeden z nich stracił życie.
Zima utrudnia też ruch drogowy w Szwajcarii (w Zurychu wstrzymano kursowanie autobusów miejskich) oraz na Wyspach Brytyjskich. Życie tysięcy osób, zwłaszcza na wsi jest dalekie od normalnego. Szkocja już tonie w śniegu, a synoptycy ostrzegają przed kolejnymi opadami.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez szkocką policję, na autostradzie A9 na północ od Edynburga przez kilka godzin stał ogromny korek pojazdów. Autostradę zablokował nie tylko śnieg, ale i powalone słupy wysokiego napięcia. Na jej górskim odcinku zamknięto także tzw. wrota śniegowe. Drugą, równoległą drogę na północ Szkocji przetarto dopiero w nocy z niedzieli na poniedziałek.
Dla odmiany w górach szkockich Highlandów 2,5 tysiąca domów nie ma prądu. Dalsze 7 tysięcy jest pozbawionych energii na wybrzeżu koło Perth. Stanęły liczne połączenia kolejowe, zamknięto prawie 300 szkół. Paradoksalnie, nadmiar śniegu sparaliżował największy szkocki kurort narciarski Glenshee. Uwięzionych w schroniskach, pozbawionych prądu narciarzy nie zachwyci też informacja, że w położonym nieco dalej na północ
Aviemore śnieg zasypał ciężarówki wiozące whisky z
okolicznych gorzelni.
Prawie pół metra śniegu i setki osób uwięzionych na
Autostradach to bilans ataku zimy we Francji. Najtrudniejsza sytuacja panuje w ośmiu departamentach południowej Francji oraz w Andorze. W położonym niedaleko
wybrzeży Morza Śródziemnego departamencie Gard spadło 30
centymetrów śniegu. W drogowych zaspach ugrzęzło około 250
osób. Pomagają im służby ratownicze.
Trudna sytuacja panuje również w dolinie Rodanu w
południowo-wschodniej Francji. Miejscami zalega tam do 40
centymetrów śniegu.
W całym regionie obowiązuje zakaz ruchu na autostradach
samochodów ciężarowych o wadze powyżej 7 i pół tony. W
departamencie Bouches-du-Rhône południowo-wschodniej
części kraju zakazany jest natomiast ruch autobusów
dowożących dzieci do szkoły.
Występują również zakłócenia w ruchu lotniczym. Ze względu
na opady śniegu, lotnisko w Nîmes nie przyjmuje samolotów.
Wszystkie loty są odsyłane na sąsiednie lotnisko w
Montpelliers.
Tymczasem w południowej Hiszpanii, po ulewnych deszczach doszło do powodzi. W prowincjach Cadiz i Malaga z zalanych domów strażacy ewakuowali setki mieszkańców. Z brzegów wystąpiły trzy rzeki Andaluzji. Zamknięto część dróg.