Holenderska żandarmeria wojskowa bada, czy Nigeryjczyk, który próbował wysadzić samolot lecący do Detroit miał wspólnika – poinformował rzecznik żandarmerii.
Amerykańskie małżeństwo lecące tym samolotem co podejrzany o próbę zamachu
Umar Faruk Abdulmutallab, powiedziało mediom, że na lotnisku w Schiphol w
Amsterdamie w piątek rano widziało z nim wysokiego, dobrze ubranego mężczyznę
w wieku około 50 lat.
Amerykanie twierdzą, że mężczyzna ten próbował namówić Abdulmutallaba, żeby
ten pomógł mu przedostać się na pokład samolotu linii Northwest bez paszportu.
– Obecnie nie mamy żadnych informacji, czy był tam jeszcze jeden mężczyzna –
oświadczył rzecznik żandarmerii.
– Sprawdzamy wszystkie wskazówki i
informacje, które otrzymujemy – dodał.
Powiedział także, że żandarmeria i służby antyterrorystyczne przeglądają nagrania z
kamer przemysłowych oraz inne dowody, aby sprawdzić, czy nowa teoria o wspólniku
jest prawdziwa.
Żandarmeria poinformowała wcześniej, że Abdulmutallab nie przeszedł kontroli
paszportowej na lotnisku w Schiphol po tym, jak przybył z Lagos. Jednak jej
rzecznik twierdzi obecnie, że jest mało prawdopodobne, aby mógł wejść na
pokład samolotu bez pokazania paszportu.
Kupił bilet w Ghanie
Umar Faruk Abdulmutallab kupił bilet na lot do USA za gotówkę w Ghanie – poinformowały nigeryjskie władze.
Jak podał szef Nigeryjskiego Zarządu Lotnictwa Cywilnego,
16 grudnia w biurze KLM w Akrze Abdulmutallab nabył za 2831 dolarów bilet w obie strony na trasę z Lagos przez Amsterdam do Detroit. Odmówiono jednocześnie komentarza na temat tego, co niedoszły zamachowiec mógł robić przez ostatnie dni przed 24 grudnia, kiedy to wyruszył w powietrzną podróż. Jak zaznaczył, FBI oraz władze nigeryjskie traktują wiadomości na ten temat jako zastrzeżone. Abdulmutallab zgłosił się do odprawy, mając przy sobie tylko niewielki neseser.