Co najmniej 60 osób zginęło w serii ataków,
które wstrząsnęły w czwartek rano Bagdadem i kilkunastoma innymi miastami w
Iraku. Jest ponad 200 rannych - podały władze. Najbardziej krwawe były
zamachy w stolicy.
Według agencji AP celem zamachowców padły głównie obiekty rządowe i irackich
sił bezpieczeństwa; agencja Reutera poinformowała natomiast, że ataki były
wymierzone głównie w cele szyickie.
W Bagdadzie zamachy bombowe i ataki z użyciem broni palnej, najpewniej
skoordynowane, zostały przeprowadzone w ciągu 2,5 godziny; zginęły co
najmniej 32 osoby. Terroryści uderzyli też w 11 innych miastach. Ataki
przeprowadzano w pobliżu budynków rządowych, restauracji, komisariatów
policji, a w mieście Musajib, 60 km na południe od Bagdadu, niedaleko szkoły
podstawowej. W tym ostatnim miejscu zginęła jedna osoba, a ponad 60, w
większości dzieci, odniosło obrażenia.
-
To, co dziś się dzieje, to nie są zwykłe ataki - to wielka porażka systemu
ochrony bezpieczeństwa, katastrofa - relacjonował Ahmed al-Tamimi z
ministerstwa edukacji, w pobliżu restauracji zaatakowanej przez terrorystów w
szyickiej dzielnicy Kazimija w północnym Bagdadzie. W szyickiej stołecznej
dzielnicy Karrada w wybuchu samochodu-pułapki zginęło co najmniej dziewięć
osób, a rannych zostało 27.
Najbardziej krwawy pojedynczy zamach przeprowadzono w mieście Balad, na północ od
Bagdadu, gdzie życie straciło siedem osób, a 33 odniosło obrażenia.
W grudniu 2011 roku zamieszkanymi głównie przez szyitów dzielnicami Bagdadu
wstrząsnęła seria zamachów bombowych, w których zginęło ok. 70 osób.
Obecne ataki nastąpiły na kilka tygodni przed planowanym szczytem Ligi
Arabskiej. Spotkanie opóźnia się z uwagi na spory między szyickimi władzami w
Bagdadzie a niektórymi sunnickimi państwami Ligi.
Do tej pory do zamachów nie przyznała się żadna grupa zbrojna, ale sposób ich
przeprowadzenia wskazuje na Al-Kaidę. –
Ataki były obliczone na rozniecenie
sporu wyznaniowego między Irakijczykami i niedopuszczenie do spotkania Ligi
Arabskiej - powiedział spiker parlamentu Osama Abd al-Aziz an-Nudżaifi. Z
kolei ministerstwo spraw wewnętrznych oskarżyło Al-Kaidę i powiązane z nią
grupy zbrojne, że poprzez ataki chciała wykazać, iż sytuacja wewnętrzna w
Iraku jest wciąż niestabilna.
Irak od końca zeszłego roku pogrążył się w politycznym chaosie, spowodowanym
nakazem aresztowania sunnickiego wiceprezydenta Tarika al-Haszimiego; jest on
oskarżany o dowodzenie szwadronami śmierci atakującymi służby bezpieczeństwa
i przedstawicieli rządu. Haszimi, najwyższy rangą sunnita we władzach kraju,
zaprzeczył zarzutom i określił je jako politycznie umotywowane. Obwinił
zdominowany przez szyitów rząd o to, że próbuje go wyeliminować.