O natychmiastowe rozpoczęcie procesu przekazywania władzy w Egipcie zaapelowali z Brukseli przywódcy państw UE. Zdaniem uczestników szczytu, egipskie władze powinny odpowiedzieć na aspiracje obywateli protestujących w antyrządowych zamieszkach.
„Egipskie władze powinny odpowiedzieć na aspiracje egipskiego narodu reformami politycznymi, a nie represjami. Wszystkie strony powinny się powstrzymać od stosowania przemocy i rozpocząć spokojne przekazywanie władzy rządu opartemu na szerokich podstawach. Rada Europejska podkreśla, że ten proces musi się zacząć teraz” – głosi przyjęta deklaracja.
Deklaracja w zawoalowanej formie grozi zrewidowaniem umowy stowarzyszeniowej między Egiptem a UE, bo przypomina, że opiera się ona na konkretnych wartościach i zobowiązaniach ze strony egipskich władz. Egipt mógłby ponieść wymierne straty: unijna pomoc dla tego kraju w latach 2011-13 ma wynieść 449 mln euro.
Kraje UE potępiają wszelką przemoc wobec manifestujących w Egipcie, stają w obronie prześladowanych dziennikarzy i obrońców praw człowieka i zapewniają o wsparciu dla demokratycznych przemian.
Szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton ma przekazać takie stanowisko podczas wizyt w Egipcie i Tunezji w najbliższym, ale niesprecyzowanym czasie. A po powrocie ma przygotować pakiet wsparcia, w tym finansowego, w celu demokratyzacji Egiptu, a także Tunezji, zaprowadzenia tam rządów prawa i przeprowadzenia wolnych wyborów.
Obserwatorzy oceniali, że w odpowiedzi na trwające ponad 10 dni protesty społeczne Unia jako całość oraz szefowa dyplomacji UE Catherine Ashton jak dotąd nie reagowały z odpowiednią siłą.
W czwartek przywódcy pięciu największych krajów (Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Włoch) przyjęli niezależnie od Ashton własną deklarację, w której potępili użycie przemocy i zaapelowali, by proces przekazywania władzy w Egipcie rozpoczął się „bez zwłoki”, co zostało odzwierciedlone w unijnej deklaracji.