W bombardowaniu miasta Hims w centrum
Syrii zginęło w ciągu ośmiu ostatnich godzin co najmniej 47 cywilów –
poinformowali w środę obrońcy praw człowieka w broniącym się mieście i
przedstawiciele opozycji.
Mohammad Hassan, który rozmawiał z agencją Reutera, tłumaczył, że w mieście
na krótko przywrócono dostawy elektryczności i łączność, dzięki czemu udało
się sporządzić bilans.
Nieco później Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało, że siły
prezydenta Baszara el-Asada, przeciwko któremu od marca trwa rewolta, zabiły
co najmniej 20 cywilów w następstwie szturmu na domy trzech nieuzbrojonych
rodzin w mieście.
Obrońcy praw człowieka relacjonują, że od świtu bombardowanie miasta nasiliło
się, a siły Asada prowadzą również ostrzał rakietowy i moździerzowy. Ich
zdaniem siły reżimowe przygotowują ofensywę lądową w mieście.
W ubiegły piątek Hims był sceną najgorszej masakry ludności cywilnej od
początku powstania w marcu 2011 roku. Żołnierze Asada zabili – według różnych
źródeł – od 150 do 260 osób.
„Armia walczy z terrorystami”
Władze syryjskie twierdzą, że armia walczy z „terrorystami”, którzy chcą
podzielić kraj. Rząd oskarża zbuntowaną ludność i wspierających ją żołnierzy,
, że posiadają wielki arsenał, w tym
granaty izraelskiej produkcji, artylerię przeciwlotniczą i broń automatyczną.
Po niepowodzeniu próby przegłosowania rezolucji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ,
która stwarzałaby podstawy do zewnętrznej interwencji w Syrii, reżim Asada z
dnia na dzień wzmaga ofensywę na jeden z głównych ośrodków opozycji, jakim
jest Hims.
W marcu 2011 roku na fali arabskiej wiosny rozpoczęły się w Syrii antyrządowe
demonstracje, które przerodziły się w opór zbrojny. Według ONZ tłumienie tych
wystąpień przez siły rządowe pociągnęło za sobą śmierć co najmniej 6 tys.
ludzi.