Tzw. afera Carlton w Lille dotyczy domniemanego uczestniczenia przez wielu przedstawicieli władzy i biznesmenów, w tym Strauss-Kahna, w orgiach urządzanych przez sieć zorganizowanej prostytucji działającej w północnej Francji. Uczestnikiem tych spotkań był także były prezes MFW, dzisiaj zeznający jako świadek i współoskarżony. To on miał być gwarancją, że sprawa nigdy nie ujrzy światła dziennego i nie trafi przed oblicze sądu. W sumie oskarżenia dotyczą dwunastu osób z Francji i Belgii.
Śledztwo wykazało, że wiele takich wieczorów zostało zorganizowanych i
sfinansowanych przez dwóch przedsiębiorców z regionu Lille – Fabrice'a
Paszkowskiego i Davida Roqueta.
Według świadków w aferę są zamieszani liczni prominenci z kręgu lokalnej
władzy, a także komisarz policji z północy Francji, Jean-Christophe Lagarde. Podejrzewa się także, iż przy tej okazji doszło do sprzeniewierzenia środków należących do przedsiębiorstw na prywatne cele.
Zdaniem prowadzących śledztwo ostatni z tych „libertyńskich wieczorów” z
udziałem Strauss-Kahna miał się odbyć w Waszyngtonie między 11 a 13 maja 2011 roku, a więc tuż przed aresztowaniem ówczesnego szefa MFW w związku z
podejrzeniem o próbę gwałtu na nowojorskiej pokojówce.
Afera hotelu Carlton
Afera hotelu Carlton została ujawniona w październiku ubiegłego roku, gdy policja zatrzymała w Belgii jednego z domniemanych szefów tej siatki, właściciela domów publicznych, Dominique'a Alderweirelda. W trakcie śledztwa przesłuchiwane osoby podały nazwisko Strauss-Kahna jako jednego z uczestników „libertyńskich wieczorów”.
Policja, która podejrzewa go o współorganizowanie przyjęć, postawiła mu zarzut „współudziału w stręczycielstwie”, które – w przeciwieństwie do korzystania z usług prostytutek – jest we Francji przestępstwem.
Adwokat byłego szefa MFW Henri Leclerc powiedział w grudniu 2011 roku, że jego klient nie wiedział, iż kobiety spotykane przez niego w czasie tych swawolnych wieczorów uprawiają prostytucję. Za współudział w stręczycielstwie grozi zgodnie z francuskim prawem do siedmiu lat więzienia i 150 tys. euro grzywny.
Policja postawiła już zarzuty stręczycielstwa właścicielowi hotelu Carlton w Lille, który miał swoim klientom dostarczać prostytutki.
Główny oskarżony – obywatel belgijski, niejaki Dodo – organizował wieczory z udziałem dziewczyn sprowadzanych z Hiszpanii i z Europy Wschodniej.