Bezterminowy strajk prowadzą od wtorku pracownicy transportu miejskiego w Budapeszcie, poważnie utrudniając komunikację w stolicy. Kursuje zaledwie 25 z 200 linii autobusowych. Strajkują też pracownicy budapeszteńskiego lotniska. Decyzję o rozpoczęciu strajków podjęto, gdy załamały się rozmowy dotyczące płac i układu zbiorowego.
Tramwaje jeżdżą nieregularnie, bez zakłóceń natomiast funkcjonuje metro i
komunikacja trolejbusowa – informują węgierskie media. Budapeszteńczycy
zostali zmuszeni do uruchomienia własnych samochodów, więc na drogach
powstają korki.
Burmistrz Budapesztu zaapelował do mieszkańców, by zabierali po drodze ludzi oczekujących na przystankach, a także podwozili do pracy sąsiadów i
znajomych.
Szkołom zezwolono na ogłoszenie przerwy w zajęciach, a zakładom pracy na odrobienie zaległości w terminie późniejszym, jeśli pracownicy nie dotrą na miejsce. Do tej pory trzy budapeszteńskie szkoły zdecydowały się
odwołać zajęcia.
Także w poniedziałek wieczorem decyzję o strajku podjęli z takich samych
przyczyn pracownicy obsługi naziemnej lotniska w Budapeszcie. Protest
spowodował 20-30-minutowe opóźnienia niektórych połączeń, żadnych lotów
jednak nie odwołano - powiedział rzecznik lotniska Mihaly Hardy.
Rzecznik linii lotniczych Malev Adam Hegedues zaapelował do odlatujących, by pojawiali się na lotnisku godzinę wcześniej niż zwykle.
Przyłączenia się do strajku na znak solidarności nie wykluczyli także
kolejarze.