Strona główna » Informacje » Świat
W okolicach prac było słychać strzały

Ratownicy przeniesieni do innego sektora

Autor: em|en, bwa, pszl; Źródło: PAP, TVP Info
  • A
  • A
  • A
20:42
17.01.2010
W okolicach miejsca pracy naszych ratowników w Port-au-Prince było słychać strzały - powiedział w rozmowie z TVP Info rzecznik Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak. Zdementował doniesienia mediów, które informowały, że „z powodu strzelaniny Polacy przerwali prace". Dodał, że zostali jedynie przeniesieni do innego sektora. Dodatkowo pilnuje ich Biuro Ochrony Rządu.
Po załadunku ciężkiego sprzętu na ciężarówkę ratownicy wyruszyli w kierunku granicy Haiti
Na miejscu katastrofy pracują już grupy ratownicze z całego świata (fot. PAP/EPA/MARIO LOPEZ)
Nie potwierdzam, aby w sektorze, w którym polscy ratownicy prowadzili swoje działania doszło do strzelaniny – powiedział rzecznik Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak na antenie TVP Info.

Strzały było słychać w okolicach jednego z sektorów, w których przebywali polscy strażacy. Z uwagi na zapewnienie pełnego bezpieczeństwa naszej grupy, sztab kryzysowy podjął decyzję o wycofaniu z tego sektora naszych ratowników i skierowaniu ich do innego, przydzielając im zadania wykorzystujące ich potencjał ratowniczy. Pragnę uspokoić rodziny wszystkich polskich ratowników – nic im nie grozi.

Specjalny samolot z grupą 54 strażaków z Nowego Sącza, Warszawy, Gdańska, Łodzi i Poznania, który wystartował z wojskowego lotniska w Warszawie w piątek w południe, po 15 godzinach lotu dotarł do stolicy Dominikany Santo Domingo.

Pomimo wcześniejszych ustaleń ekipie nie udało się skorzystać z amerykańskiego samolotu dostawczego. Do Port-au-Prince ratownicy wyruszyli więc drogą lądową: wynajętym autobusem i ciężarówką. Z uwagi na bezpośrednie zagrożenie napaściami na ekipy ratunkowe, które są już na miejscu, mają zapewnioną ochronę i wsparcie ze strony żołnierzy ONZ.

Rzecznik straży pożarnej Paweł Frątczak zaznaczył, że nadal jest sens prowadzenia działań ratowniczych, bo wciąż jest kontakt z wieloma zasypanymi osobami. – Wszyscy są bardzo zdeterminowani, by jak najszybciej dotrzeć na miejsce i rozpocząć działania. Nie ma tutaj czasu na odpoczynek – Dodaje też, że kolejne z przybywających ekip wymieniają wyczerpane grupy ratownicze, które już pracują na miejscu tragedii.

Ciężka Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza (GPR) Państwowej Straży Pożarnej jest jedną z 11 na całym świecie grup z certyfikatem ONZ, którego uzyskanie świadczy o wysokiego poziomu wyszkolenia i wyposażenia.

– Ratownicy wyposażeni są w specjalistyczny sprzęt ratowniczy do poszukiwania i uwalniania osób uwięzionych pod gruzami. Są to geofony, kamery wziernikowe i termowizyjne oraz sprzęt mechaniczny i hydrauliczny do odgruzowywania ofiar. Mają ze sobą także 10 psów wyszkolonych w poszukiwaniu żywych osób pod gruzami, sprzęt łączności satelitarnej, prowiant i zaplecze, zapewniające pełną samowystarczalność w zakresie logistycznym do działań zaplanowanych na 6-7 dni – wylicza rzecznik.

Na forum

Nawołując do bojkotu Euro 2012 na Ukrainie możemy na dobre...
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: