W Moskwie odbędzie się dziś większość pogrzebów ofiar
poniedziałkowych zamachów w metrze, w których zginęło 39
osób, a 95 zostało rannych. Jest już niemal pewne, że za
atakami stoją separatyści z Kaukazu Północnego.
Do przeprowadzenia zamachów w moskiewskim metrze przyznał
się lider islamskich separatystów Doku Umarow. Za
pośrednictwem portalu internetowego poinformował, że
wybuchy bomb w metrze mają być zemstą za zabijanie przez
rosyjskie służby specjalne niewinnych ludzi na Kaukazie.
Prezydent Dmitrij Miedwiediew natomiast uznał, że
separatyści chcą zdestabilizować sytuację w państwie i
zapowiedział walkę z przejawami terroryzmu.
Premier Władimir Putin z kolei obiecał udzielenie pomocy
finansowej rodzinom ofiar zamachów w metrze i środowego
zamachu w Dagestanie, w którym zginęło 12 osób, a 29
zostało rannych.
W wielu rosyjskich miastach odbywają się akcje upamiętniające
ofiary przemocy – ludzie zapalają świece oraz uczestniczą w
nabożeństwach żałobnych.
W szpitalach Moskwy wciąż pozostaje 88 rannych w
zamachach w metrze – poinformowało radio Echo Moskwy. Według ostatnich danych, łącznie 95 osób poniosło obrażenia różnego stopnia Nie zwiększyła się, jak wynika z najnowszych informacji, liczba ofiar
śmiertelnych – wynosi ona 39 osób. Tożsamość 38 ofiar została ustalona.