W centralnej części Filipin zatrzęsła się ziemia. Pod gruzami zginęły co najmniej 43 osoby, w tym kilkoro dzieci. Kilkadziesiąt osób jest zaginionych. Wstrząs miał siłę 6,8 stopni w skali Richtera. Cztery godziny później nastąpił nieco słabszy wstrząs wtórny o sile 6,2.
Ognisko trzęsienia znajdowało się na głębokości 46 kilometrów, a epicentrum na morzu, pomiędzy gęsto zaludnionymi wyspami Cebu i Negros – poinformowały służby geologiczne.
Wstrząsy wywołały osunięcie ziemi w górskiej wiosce, w okolicy 180-tysięcznego miasta Guihulngan. Zniszczonych zostało około 30 budynków, a co najmniej 40 mieszkańców uznano za zaginionych - poinformował burmistrz Ernesto Reyes. Wśród ofiar śmiertelnych są uczniowie szkoły pomaturalnej i szkoły podstawowej.
Kolejne osuwisko powstało w okolicy miasta La Libertad w tej samej prowincji. Pod gruzami uwięzieni są ludzie, jednak policja nie zna jeszcze dokładnej liczby poszkodowanych.
Obrona cywilna poinformowała także o dziecku, które zginęło w mieście Tayasan, przygniecione betonowym ogrodzeniem. Kolejne dziecko zmarło po zawaleniu ściany kaplicy, w czasie pogrzebu w mieście Jimalalud.
Filipińscy sejsmolodzy na krótko wydali ostrzeżenie przed tsunami na centralnych wyspach archipelagu. Z plaży w La Libertad morze porwało kilka bambusowych domków, ale nie ma doniesień o poszkodowanych.
Po trzęsieniu nastąpiło około 40 wstrząsów wtórnych. Zawieszono pracę rządowych instytucji i zajęcia w szkołach. Są przerwy w dostawie elektryczności, zakłócona jest także łączność telefoniczna.
W prowincji Negros Oriental uszkodzonych zostało w sumie dziewięć mostów, ale cztery z nich już wcześniej były wyłączone z użytku. Najgorsze szkody są w północnej, górskiej części prowincji.
Filipiny leżą w tzw. pierścieniu ognia, strefie częstych trzęsień ziemi i aktywności wulkanicznej na Pacyfiku. W 1990 roku na filipińskiej wyspie Luzon w wyniku trzęsienia ziemi o sile 7,7 zginęło prawie 2 tys. ludzi.