Dwóch polskich turystów zaginęło w kazachskich górach.
Księdza Piotra Zwolińskiego i Michała Kacperskiego ostatni raz widziano na początku sierpnia w miejscowości Zharkulak. Planowali zdobyć najwyższy szczyt Kazachstanu – Chan Tengri.
Polski konsulat poprosił o pomoc w ich odnalezieniu władze Kazachstanu.
– Poszukiwania są wciąż prowadzone. Ministerstwo ds. nadzwyczajnych Republiki
Kazachstanu wysłało w rejon Zharkulak jeszcze ośmiu ratowników. Konsulat w
Ałma Acie czeka na ustalenia tej grupy ratowników – powiedział Grzegorz Jopkiewicz z biura prasowego MSZ.
Z relacji na internetowym blogu - lostinkazakhstan.blogspot.com wynika, że 45-letni ks. Piotr Zwoliński i 30-letni Michał Kacperski przylecieli do Ałma Aty 2 sierpnia, gdzie po zameldowaniu się na posterunku policji udali się do agencji turystycznej Tourasia, w której odebrać mieli zezwolenia na działanie w strefie przygranicznej.
Tam ich bagaż podzielono na dwie części: pierwsza poleciała helikopterem do
bazy Karkara i tam miała czekać na przybycie Polaków. Część bagażu (prowiant,
raki, liny, uprzęże, cztery butle z gazem) turyści wzięli ze sobą. W biurze
wynajęli jeepa, który miał ich dowieźć do punktu Zharkulak. Stamtąd Polacy
mieli udać się pieszo doliną Bayankol przez Przełęcz 11 do Base Camp Northern
Inylchek, a potem na Khan Tengri.
W trakcie jazdy jeepem ks. Piotr Zwoliński kontaktował się z rodziną. Według
informacji na blogu, w pierwszej połowie sierpnia bliscy próbowali
kontaktować się z Polakami za pośrednictwem różnych firm. 17 sierpnia baza na
Inylcheku zgłosiła nieobecność Polaków do biura, gdzie wynajęli jeepa. Dzień
później poinformowało ono żonę Kacperskiego i Konsulat RP w Ałma Acie.
Konsulat zadecydował o rozpoczęciu poszukiwania obu Polaków.
Poszukiwaniami zajmowała się miejscowa firma; 19 sierpnia ratownicy
wychodzili z bazy w stronę przełęczy i sprawdzali szczeliny na lodowcu, 21
sierpnia wykonano pierwszy lot helikopterem, który przerwano go ze względu na
pogorszenie pogody, 22 sierpnia wykonano kolejny lot, również nad miejscami,
gdzie ewentualne Polacy mogliby zabłądzić.
Ekipa naziemna ratowników sprawdziła teren wzdłuż rzeki, w celu wykluczenia
utonięcia turystów i przeszła trasę, jaką mieli pokonać Polacy. Nie
znaleziono żadnych śladów obecności - rzeczy, sprzętu, lin, śmieci. Według
sprawozdania ekipy ratowników, pogoda w czasie planowanej wyprawy Polaków
była dobra, nie było lawin, leżało mało śniegu. Żadna z ekip polskich
alpinistów przebywających w tym czasie pod Khan Tengri nie potwierdziła
obecności turystów.
Ks. Piotr Zwoliński jest wykładowcą w Wyższym Seminarium Duchownym w Łodzi i
na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.