Pasażer z Nigerii, mający powiązania z Al-Kaidą, usiłował
zdetonować ładunek wybuchowy na pokładzie Airbusa A330 linii Northwest Airlines, lecącego z Amsterdamu do Detroit. Zamach nie udał się, bo ładunek wybuchowy nie eksplodował. Na wszystkich europejskich lotniskach obowiązują zaostrzone środki ostrożności i wzmożone kontrole osobiste pasażerów lecących do USA.
– Okazuje się że wiele luk w systemie bezpieczeństwa na lotniskach daje o sobie znać – mówi ekspert ds. terroryzmu Krzysztof Liedel.
– Nie możemy jednak zapomnieć, że w tym wypadku możemy mieć do czynienia z nowym typem ładunku wybuchowego. Terroryści ciągle szukają nowego sposobu ominięcia systemu bezpieczeństwa, który jest na lotniskach – dodaje.
Do incydentu doszło ok. godz. 12 w piątek, czasu lokalnego (18.00 czasu polskiego) w momencie podchodzenia maszyny do lądowania. Na pokładzie samolotu znajdowało się 278 pasażerów. Po wylądowaniu opowiadali, że usłyszeli głośny trzask, po czym w kabinie pojawił się ogień i dym. Część osób wpadła w panikę.
Zamachowiec zeznał, iż miał materiał wybuchowy przymocowany do nogi. Była to mieszanina proszku i płynu. Aby spowodować wybuch mężczyzna musiał użyć strzykawki ze środkiem zapalającym. Wcześniej sądzono, że pasażer airbusa próbował odpalić ognie sztuczne.
– Kiedy odpalał ładunek doznał poparzeń trzeciego stopnia. Wydaje się, że jest to coś z czym nie mieliśmy jeszcze do czynienia – powiedział deputowany do Izby Reprezentantów Kongresu USA, republikanin Peter King. Bombę, którą miał przy sobie zamachowiec określił jako „stosunkowo nowoczesną”.
Zamachowiec ma 23 lata i jest Nigeryjczykiem studiującym w Londynie. Rozpoczął podróż w Nigerii i przez Amsterdam leciał do Detroit. Według amerykańskich organów ścigania, podejrzany nazywa się Umar Faruk Abdul Mutallab. Jego nazwisko pojawiło się w bazie danych jako mające powiązania z terrorystami.
Nigeryjczyka przesłuchali agenci FBI. Według mediów amerykańskich, miał on zeznać, że działał na zlecenie Al-Kaidy. Ta organizacja zleciła mu zniszczenie samolotu nad terytorium amerykańskim. Niektóre źródła twierdzą, iż zamachowiec ma powiązania z Jemenem.
Organy ścigania sprawdzają czy incydent nie był fragmentem szerszego spisku.
– Trwa stan pogotowania o zasięgu światowym – powiedział kongresman King, który jest członkiem komisji ds. bezpieczeństwa wewnętrznego Izby Reprezentantów.
Dochodzenie prowadzi też Federalny Urząd ds. Lotnictwa Cywilnego (FAA). Samolot i wszystkie znajdujące się w nim bagaże zostały dokładnie przeszukane.
Prezydent Barack Obama, który przebywa z rodziną na wypoczynku na Hawajach, został poinformowany o przebiegu incydentu. Prezydent zarządził niezwłoczne wzmocnienie środków bezpieczeństwa w samolotach i na lotniskach.
Również na europejskich lotniskach od soboty rano obowiązują zaostrzone środki ostrożności i wzmożone kontrole osobiste pasażerów lecących do Stanów Zjednoczonych. W ramach tych procedur pasażerowie są bardziej szczegółowo przeszukiwani, a bagaż podręczny podlega dodatkowej kontroli.
Unijny komisarz ds. wewnętrznych i sprawiedliwości Jacques Barrot zapewnił, że KE jest w kontakcie ze wszystkimi odpowiednimi władzami w celu zagwarantowania, że wszelkie procedury bezpieczeństwa są w Europie stosowane.
– Ten incydent po raz kolejny pokazuje, że w walce z terroryzmem czujność jest konieczna przez cały czas – oświadczył.
– Okres Świąt Bożego Narodzenia, to bardzo dobry czas na przeprowadzenie zamachów. To święto katolickie, a więc z punktu Al-Kaidy, święto ich przeciwników – mówi Krzysztof Liedel.
– Należy pamiętać, że świąteczny nastrój udziela się również służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo, przez co mechanizm bezpieczeństwa na lotniskach funkcjonuje wtedy w spowolniony sposób. Zamach w święta byłby też potężnym efektem propagandowym – podsumowuje.