Islandzki pył paraliżuje lotniska tym razem w północnej Afryce. Przestały startować samoloty z Casablanki i siedmiu innych lotnisk w Maroku. Jeśli będzie taka konieczność – biura podróży będą przesuwać terminy wakacyjnych pobytów, bez dodatkowych opłat.
Wulkan na Islandii ponownie zaczął wyrzucać znaczne ilości pyłów. Zamknięte zostały hiszpańskie lotniska – głównie na Wyspach Kanaryjskich i w Andaluzji. Tylko we wtorek anulowano ponad tysiąc lotów.
Ale eksperci uspokajają.
– Jesteśmy lepiej przygotowani do tego, żeby wyłączenia były tylko tam gdzie pył zagraża życiu. Tam, gdzie on tylko wymusza wytężoną pracę kontrolerów i pilotów, publikujemy strefę ostrożności – tłumaczy Grzegorz Hlebowicz, rzecznik Państwowej Agencji Żeglugi Powietrznej.
Brytyjczycy prognozują, że pył będzie zalegał w pasie od Portugalii przez Francję, Włochy i południowe Niemcy oraz Polskę aż do krajów bałtyckich.
Jeśli będzie taka konieczność, biura podróży będą przesuwać terminy wakacyjnych pobytów – bez dodatkowych opłat. Ale to oznacza kolejne straty finansowe dla branży turystycznej. Szacuje się, że po zamknięciu przestrzeni powietrznej w kwietniu, polskie porty lotnicze mogły stracić nawet kilka milionów złotych.