Decyzja o wydaleniu dyplomatów ma związek z aresztowaniem we wtorek w
Berlinie dwóch domniemanych szpiegów syryjskich, podejrzanych o obserwowanie i rozpracowywanie mieszkających w Niemczech syryjskich opozycjonistów. Według źródeł w prokuraturze, zatrzymani mężczyźni - Syryjczyk i Libańczyk z niemieckim paszportem – byli związani z otoczeniem ambasady Syrii, ale nie byli w niej zatrudnieni.
–
Po zatrzymaniu dwóch osób podejrzanych o szpiegostwo poleciłem wydalenie czterech pracowników syryjskiej ambasady w Berlinie – oświadczył w czwartek Westerwelle.
Wydaleni pracownicy ambasady - czterej mężczyźni i kobieta - powinni opuścić Niemcy w ciągu trzech dni. Według źródeł w MSZ, na które powołuje się agencja dpa, dyplomaci mieli podejmować działania, które „są nie do pogodzenia z prawem dyplomatycznym”.
Już we wtorek po południu Westerwelle wezwał na rozmowę ambasadora Syrii w
RFN, któremu zakomunikował, że rząd federalny nie będzie tolerował
zastraszania żyjących w Niemczech członków syryjskiej opozycji.
To właśnie syryjskie służby specjalne podejrzewano o grudniowy napad na
berlińskiego polityka syryjskiego pochodzenia Ferhada Ahmę. Polityk Zielonych został pobity przez nieznanych sprawców w swoim mieszkaniu. Ahma, który jest członkiem opozycyjnej wobec reżimu Baszara el-Asada Narodowej Rady Syryjskiej, przypuszczał, że za pobiciem mogły stać służby specjalne reżimu w Damaszku.
W Syrii od miesięcy trwają zbrojne wystąpienia przeciwników prezydenta Asada, krwawo tłumione przez armię. W zeszły weekend w wyniku ostrzału miasta Hims zginęło ponad 230 osób, a 700 zostało rannych. Ostrzał miasta jest kontynuowany. Władze zaprzeczają jednak, że to wina armii. Twierdzą, że za przemoc są odpowiedzialne „zbrojne grupy terrorystyczne”, które chcą
podzielić kraj.
Westerwelle powiedział w czwartek, że jest wstrząśnięty wydarzeniami w Hims. –
Musimy kontynuować na wszystkich płaszczyznach międzynarodowe starania o zakończenie przemocy i demokratyczną transformację w Syrii – oświadczył minister na konferencji prasowej w Berlinie.
Poinformował, że rozmawiał telefonicznie z szefem rosyjskiej dyplomacji
Siergiejem Ławrowem, który we wtorek udał się do Damaszku na spotkanie z
prezydentem Asadem, a także sekretarzem generalnym Ligi Arabskiej Nabilem El Arabim.
–
Jesteśmy przekonani, że wspólnota międzynarodowa musi trzymać się razem. Jesteśmy to winni ludziom, którzy tak bardzo cierpią – powiedział
Westerwelle.
Jego zdaniem, należy podjąć nową inicjatywę na forum ONZ w sprawie rozwiązania
kryzysu w Syrii. –
Za sensowną uważam propozycję powołania misji obserwacyjnej Ligi Arabskiej i Narodów Zjednoczonych. Należy też rozważyć powołanie specjalnego wysłannika ONZ w sprawie konfliktu w Syrii – powiedział
Westerwelle. –
Byłby to jednoznaczny sygnał dla reżimu Asada ze strony wspólnoty międzynarodowej – dodał.
W zeszłą sobotę Rosja i Chiny zablokowały rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ, potępiającą przemoc w Syrii i wzywającą władze tego kraju do zainicjowania
demokratycznych reform i ustąpienia Asada. Sprzeciw Moskwy i Pekinu wobec
rezolucji spotkał się z potępieniem Zachodu i Ligi Arabskiej.