Co najmniej 19 osób zginęło, a ponad 300 zostało rannych w wyniku paniki, jaka wybuchła w trakcie festiwalu muzyki techno, Love Parade w Duisburgu na zachodzie Niemiec. Do tragedii doszło w tunelu, który prowadził do głównego wejścia na teren imprezy przed dawnym dworcem towarowym. Nie ma informacji o Polakach wśród ofiar.
Nowy bilans podała nad ranem lokalna policja. 16 osób zginęło na miejscu, trzy zmarły później w szpitalu. 40 spośród ponad 300 rannych jest w stanie ciężkim.
Do wybuchu paniki doszło w tunelu przed wejściem na teren festiwalu, odbywającego się na starym dworcu towarowym niedaleko głównej stacji kolejowej w Duisburgu. Tunel stał się wąskim gardłem, gdy pod koniec imprezy, przed godz. 18, tysiące ludzi usiłowało dostać się jeszcze na teren parady, a jednocześnie wielu uczestników zaczęło kierować się do wyjść.
Panika w tunelu
Naoczny świadek zdarzenia opowiadał w telewizji NTV, że ludzie w tunelu tratowali się nawzajem. Niektórzy wdrapywali się na ogrodzenie, by dostać się do środka. Wyjścia ewakuacyjne z tunelu były zamknięte. –
To była masowa panika – powiedział mężczyzna. –
To katastrofa – powiedział rzecznik miejscowej policji.
Ze względów bezpieczeństwa organizatorzy nie poinformowali o tragedii uczestników Love Parade i nie przerwali imprezy, obawiając się kolejnego wybuchu paniki. Liczbę uczestników szacuje się na ponad milion. Po otwarciu wyjść ewakuacyjnych ludzie zaczęli opuszczać ogrodzony teren. Podstawiono dla nich 120 autobusów.
Początkowo służby ratownicze miały kłopot z dotarciem na miejsce wydarzeń. Na zamkniętej dla ruchu autostradzie nr 59 ustawiono namioty, w których ratownicy udzielali pomocy poszkodowanym. Lądowały tam też śmigłowce medyczne. Na miejscu tragedii są służby medyczne i ratownicy z całej Nadrenii Północnej-Westfalii i okolicznych landów.
Miasto stoi, sieć komórkowa padła
Na telefon Twoje Info otrzymaliśmy informację od Polaka, który mieszka w Duisburgu. –
Śledzę informacje podawane przez niemiecką telewizję i krąży wiadomość, że te osoby, które zginęły na miejscu Love Parade próbowały wydostać się z tunelu wchodząc na rusztowanie. Ono nie wytrzymało naporu tłumu i ludzie zaczęli z niego spadać. Zdaje się potwierdzać tę informację wypowiedź jednego z lekarzy z Duisburga, który powiedział, że u ofiar przeważały obrażenia kręgosłupa. Wypowiadała się również dziewczyna – świadek zdarzenia, która także potwierdzała ten tok wydarzeń – mówił Mariusz Maćkowski z Duisburga. –
Dwoje moich dzieci brało udział w imprezie, po wypadku nie mogłem się z nimi skontaktować w żaden sposób. Sieć komórkowa padła. Miasto stanęło. Wszyscy tutaj teraz biegają po mieście i szukają bliskich i znajomych. Na szczęście mojej rodzinie nic się nie stało – dodał Maćkowski. –
Duisburg nie był przygotowany na taką imprezę. Przestrzeń starego dworca towarowego mogła pomieścić 500 tysięcy osób, a nie 1,5 miliona – skrytykował.
„Straszliwa katastrofa”
–
Nie mamy jeszcze żadnych informacji, czy wśród ofiar lub rannych są Polacy. Służby ratownicze nie są na razie w stanie podać obywatelstwa ofiar czy osób, które ucierpiały w wypadku poinformował Kazimierz Fordon z Generalnego Konsulatu RP w Kolonii. Jednocześnie zapewnił, że śledzi wypadek w Duisburgu na bieżąco i jest w kontakcie z tamtejszą policją.
Wstrząśnięta wydarzeniami w Duisburgu jest kanclerz Angela Merkel. –
Młodzi ludzie przyjechali, by się bawić, zamiast tego są zabici i ranni – mówiła.
Prezydent Niemiec Christian Wulff nazwał tragedię w Duisburgu „straszliwą katastrofą” i zażądał wyjaśnienia jej okoliczności.
Festiwale muzyki techno Love Parade organizowane są w Niemczech od 1989 r. Początkowo odbywały się w Berlinie, a od 2007 r. - w Zagłębiu Ruhry. Na Paradzie Miłości, która po raz pierwszy odbywała się w Duisburgu, bawiło się łącznie milion 400 tysięcy widzów.
Niemiecka policja uruchomiła numer telefonu dla krewnych uczestników Love Parade w Duisburgu:
0049 (0) 203 94 000.