Brytyjskie władze odmówiły w maju wizy niedoszłemu zamachowcowi z samolotu Amsterdam-Detroit, Umarowi Farukowi Abdulmutallabowi, uznając, iż półroczny kurs dokształcający wyszczególniony w jego wniosku nie wygląda wiarygodnie – ujawniły w niedzielę źródła rządowe.
23-letni Abdulmutallab, pochodzący z zamożnej nigeryjskiej rodziny zamieszkałej w północnej muzułmańskiej części kraju (jego ojciec jest bankierem, a w latach 70. był ministrem), studiował inżynierię mechaniczną na University College w Londynie (UCL) i otrzymał dyplom w maju 2008 roku. Według jednego z kolegów, Abdulmutallab był spokojny, ale skryty, spędzał więcej czasu na modlitwach, niż na uczelni i wkładał w studia minimum wysiłku.
W czasie studiów Abdulmutallab mieszkał m.in. w luksusowym apartamentowcu przy Mansfield Street w centralnym Londynie, w którym mieszkania kosztują do 2,5 mln funtów. W budynku tym, a także pod innymi adresami, policja przeprowadziła w sobotę przeszukania.
Brytyjskie źródła policyjne ujawniły, że Abdulmutallab zwrócił uwagę policji. Brytyjski kontrwywiad MI5 miał go w swoim rejestrze podejrzanych o kontakty z terroryzmem, ale nie uznano go za groźnego na tyle, by go inwigilować.
Gdy w tym roku chciał wrócić do W. Brytanii, jego wniosek o wizę został odrzucony. Nie wiadomo, gdzie przebywał po ukończeniu studiów i wyjeździe z Londynu; niektóre doniesienia sugerują, że w Jemenie.
Latem zeszłego roku Abdulmutallab otrzymał amerykańską wizę ważną półtora roku i udał się w święta z Nigerii przez Amsterdam do Stanów Zjednoczonych, rzekomo na uroczystość religijną.
Nieudana próba zamachu, podjęta przez Abdulmutallaba w piątek przed podejściem samolotu do lądowania, brytyjskim komentatorom nasuwa skojarzenia z usiłowaniem wysadzenia samolotu przez innego zamachowca, Richarda Reida, w 2001 r. Mężczyzna ten ukrył ładunek wybuchowy w butach, a przy próbie detonacji, podobnie jak Abdulmutallab, został obezwładniony przez współpasażerów. Obecnie odsiaduje karę dożywotniego pozbawienia wolności.