Atak na bastion opozycji – Hims, w którym w nocy z piątku na sobotę uczestniczyły czołgi, był
najkrwawszy w trwającym od niemal roku powstaniu przeciwko prezydentowi
Asadowi. Jak powiedział szef syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka Ramio Abel Rahman, liczba ofiar w Hims sięga 237, w tym 99 to kobiety i dzieci.
Według głównej opozycyjnej koalicji, Narodowej Rady Syryjskiej, ofiar jest
260, a w bombardowaniach dzielnic mieszkalnych Hims, rannych zostały setki
ludzi. Rada nazwała atak „najstraszliwszą masakrą” od marca ubiegłego roku.
Władze syryjskie zaprzeczają, że Hims ostrzelała armia. Twierdzą, że za
przemoc są odpowiedzialne „zbrojne grupy terrorystyczne”, tak jak to było od początku protestów. Minister informacji Adnan Mahmud oświadczył, że to siły opozycyjne ostrzelały Hims, by wpłynąć na sobotnie głosowanie w Radzie
Bezpieczeństwa ONZ nad rezolucją w sprawie Syrii.
Opozycyjni działacze poinformowali, że w sobotę rano ostrzał Hims ustał.
–
Mieszkańcy wyszli, by poszukiwać zmarłych i rannych w gruzach – powiedział agencji AFP przez telefon jeden z bojowników Hadi Abdallah.
Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało, że w sobotę siły wierne Asadowi
ostrzelały tłum uczestniczący w pogrzebie ofiar z poprzedniego dnia w Darai
pod Damaszkiem. Zginęło 12 osób, a 30 zostało rannych.
Syryjscy działacze podali, że w miastach Hama i Idlib na ulicę na znak
solidarności z mieszkańcami Hims wyszły setki ludzi. Bractwo Muzułmańskie, które wchodzi w skład Narodowej Rady Syryjskiej zaapelowało o międzynarodowe dochodzenie i zażądało, by Czerwony Krzyż mógł zacząć działać w Syrii.
Oburzeniu na reżim Asada Syryjczycy dawali wyraz w licznych krajach, nie
tylko arabskich. W Kairze tłum zaatakował syryjską ambasadę, częściowo podpalając budynek w proteście przeciwko rozlewowi krwi w Hims. Wdarto się do budynku i porozbijano meble.
Do ataku na ambasadę doszło też w Kuwejcie, gdzie zerwano z niej flagę
narodową. Aresztowano 40 osób. Demonstracje miały miejsce przed ambasadami w USA, Niemczech i Grecji. W Atenach aresztowano 12 Syryjczyków i jednego Irakijczyka. W Berlinie do ambasady wdarło się 20 osób.
W Londynie około 150 ludzi obrzuciło syryjską placówkę kamieniami, wybijając w niej okna. Jak podała policja, aresztowano sześć osób.