Irańskie MSZ wezwało we wtorek ambasadora Danii, jako kraju sprawującego obecnie prezydencję w Radzie UE, żeby poskarżyć się na „nielogiczną decyzję”, za jaką uznano wprowadzenie przez Unię embarga na irańską ropę – poinformowała irańska agencja IRNA. Szczegóły interwencji irańskiego MSZ nie są znane.
Państwa UE porozumiały się w poniedziałek w sprawie tego embarga i zamrożenia aktywów irańskiego banku centralnego. Restrykcje mają zmusić Teheran do rozmów na temat jego programu nuklearnego.
Teheran twierdzi, że embargo na jego ropę jest „niesprawiedliwe i skazane na porażkę”.
Bruksela nałożyła sankcje, by w ten sposób zmusić Iran do powrotu do rozmów i wstrzymania kontrowersyjnego programu wzbogacania uranu – argumentowała szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton.
Zachód podejrzewa, że irański program nuklearny ma na celu zdobycie broni
atomowej. Teheran konsekwentnie zaprzecza, twierdząc, że program ten ma
charakter czysto cywilny.
Unijni ministrowie postanowili zakazać podpisywania europejskim firmom nowych kontraktów na kupno irańskiej ropy. Dotychczasowe kontrakty mają zakończyć się do 1 lipca.
Według wielu ekspertów, nałożone na Iran sankcje mogą okazać się skuteczniejsze niż wszystkie poprzednie restrykcje nakładane zarówno przez Stany Zjednoczone, Unię Europejską, jak i ONZ.
–
One wszystkie uderzały w Strażników Rewolucji, w osoby, które były zaangażowane w prowadzenie programów nuklearnych. Nowa jakość polega na tym, że uderza to w filary gospodarki irańskiej – podkreśla Marcin Piotrowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Zadowolenie z decyzji wyraził Waszyngton.
Teheran twierdzi, że zakaz importu ropy jest nierozsądny i kolejny raz zagroził zamknięciem cieśniny Ormuz. Mieszkańcy Teheranu są jednak znacznie ostrożniejsi. –
Takie zamknięcie przysporzyłoby nam problemów i wrogów – mówi jeden z mieszkańców stolicy.
Tymczasem Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej potwierdziła, że jej inspektorzy przyjadą do Iranu między 29 a 31 stycznia.