Nie „świńska”, ale „kozia grypa” zaatakowała Holandię. W kraju wiatraków i tulipanów sieje strach – wiele osób obawia się o swoje zdrowie, a nawet życie. Na chorobę wywoływaną przez wirusa przenoszącego się ze zwierząt na ludzi zmarło tam już 6 osób – podaje dziennik „Die Presse”.
Aby zapobiec rozprzestrzenianiu się tego wirusa, który u zwierząt powoduje
tak zwaną gorączkę Q, holenderski rząd nakazał zabić tysiące owiec i kóz.
W czwartek holenderska gazeta „De Volkskrant” poinformowała, że zarządzenie to
dotyczy przede wszystkim hodowli prowadzonych w prowincji Brabancja Północna
na południu kraju.
Na południu i wschodzie Holandii hoduje się około 375 tys.
kóz. Zdaniem ekspertów, w całym kraju zabitych ma być nawet 20 tys.
zarażonych zwierząt w 55 z 350 hodowli.
Według gazety, odnotowano dramatyczny wzrost liczby zachorowań spowodowanych
rozprzestrzenianiem się wirusa wśród ludzi. Od ubiegłego roku na „kozią
grypę” zachorowało ponad 2 tys. osób.
Wirus ten wywołuje objawy podobne do zwykłej grypy, jak i grypy „świńskiej”. W ciężkich przypadkach może prowadzić do zapalenia płuc. Aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa,
już na początku 2009 r. rozpoczęto kampanię szczepień, która ma potrwać jeszcze przez ponad rok.