W pakistańskiej części Karakorum trwa wyścig z czasem. Hiszpańscy i amerykańscy himalaiści próbują dotrzeć do uwięzionego na wysokości 6300 metrów kolegi. Oscar Perez jest ranny – 10 dni temu, podczas schodzenia z Latok II, złamał nogę i rękę. Jego stan jest ciężki.
Ekipa ratownicza wyruszyła z bazy w niedzielę o świcie. Himalaiści mają mało czasu. Na wtorek zapowiedziano pogorszenie pogody, a stan rannego jest ciężki. Największym wrogiem himalaisty jest odwodnienie – by go uniknąć Perez topi śnieg na małej kuchence. Jeśli zabraknie mu gazu, jego szanse na przeżycie są niewielkie.
Akcja ratunkowa rozpoczęła się dość późno ponieważ dwa dni trwał powrót himalaistów do bazy. Kolejne trzy dni organizowano akcję ratunkową. W pobliżu miejsca wypadku znajdowała się tylko jedna ekspedycja – byli to himalaiści ze Stanów Zjednoczonych. Do nich dołączyli najlepsi uprawiający wspinaczkę wysokogórską Hiszpanie.
Z rannym nie ma kontaktu radiowego. Od czasu do czasu okolice miejsca wypadku oblatuje helikopter. W ten sposób koledzy Pereza chcą mu dać sygnał, że ekspedycja ratunkowa jest w drodze. Warunki są trudne – w Karakorum od dawna panuje zła pogoda.