740 osób podróżujących z Paryża do Londynu pociągiem Eurostar utknęło w hrabstwie Kent, gdy w niedzielę późnym wieczorem doszło do kolejnej już awarii składu. Po godzinie oczekiwania pociąg rezerwowy przewiózł wszystkich na londyński dworzec St. Pancras.
Wyjazd pechowego pociągu z paryskiego dworca Gare du Nord został opóźniony o przeszło godzinę z powodu alarmu bombowego, który okazał się fałszywy.
Jak się rychło okazało podróżni nie zajechali jednak daleko. W hrabstwie Kent z niewyjaśnionych przyczyn pociąg stanął w polu, a pasażerów po godzinie oczekiwania do Londynu odwiózł specjalny pociąg rezerwowy.
Jest to kolejna już awaria składu popularnego w Wielkiej Brytanii i Francji przewoźnika. W grudniu ub. r. doszło do poważnego zatoru pociągów Eurostar w tunelu pod kanałem La Manche, w rezultacie którego ponad 2 tysiące pasażerów uwięzionych zostało w wagonach na kilkanaście godzin.
A wszystko to dzieje się po tym jak zarząd spółki poinformował o przeznaczeniu 34 milionów na zabezpieczenie przed powtórnymi awariami i wielogodzinnymi opóźnieniami z powodu mrozu i zimy.
Międzynarodowa spółka Eurostar, której głównym akcjonariuszem są francuskie koleje państwowe SNCF, już od jakiegoś czasu krytykowana jest przez niezależnych ekspertów. Zarzuty dotyczą głównie braku należytego przygotowania do trudnych warunków pogodowych i braku należytej informacji o opóźnieniach.
W komunikacie ogłoszonym na początku stycznia Eurostar obiecywał zainwestować w kolejnych miesiącach 34 miliony euro, by właściwie przygotować pociągi na „ekstremalne warunki pogodowe". Środki te – jak głosił przewoźnik – mają też poprawić „informowanie pasażerów i pomoc dla nich w wypadku zakłóceń ruchu" oraz „obieg informacji zarówno wewnątrz tunelu pod kanałem La Manche, jak i poza nim".