Sąd w Wołożynie uznał, że Dom Polski w Iwieńcu należy do lojalnego wobec Mińska ZPB kierowanego przez Stanisława Siemaszkę.
Związek Polaków na Białorusi odwoła się od wyroku sądu, który odebrał mu w środę Dom Polski w Iwieńcu – poinformowała szefowa nieuznawanego przez Mińsk ZPB Andżelika Borys.
–
Spodziewaliśmy się tej decyzji. Tak niestety działają sądy na Białorusi, do domu nie można wejść jest to bardzo bolesne, ale wartością mniejszości nie jest sam dom, ale działacze związku– powiedziała w programie „Minęła dwudziesta” w TVP Info Andżelika Borys.
–
To już 14 z 16 dom polskiej mniejszości, który straciliśmy przez reżim Łukaszenki – dodała.
W drodze do Wołożyna Borys dwa razy była zatrzymywana przez milicję drogową.
–
Byłam dwa razy zatrzymana najpierw w Lidzie później w Wołożynie, dopiero po interwencji konsula zostałam wypuszczona, reszta działaczy, w sumie ok. 30 osób, jest nadal przetrzymywana – powiedziała Borys.
Szefowa ZPB wyszła z auta i z wioski Bobrowicze poszła w stronę miasta pieszo. Dogonił ją jednak autobus, z którego wyskoczyli ubrani po cywilnemu mężczyźni. Odepchnęli oni towarzyszących Borys
dziennikarzy, wciągnęli ją siłą do samochodu i odjechali.
–
Zatrzymanie miało na celu uniemożliwienie mojego udziału w procesie – stwierdziła Andżelika Borys w rozmowie telefonicznej z TVP Info.
Do Wołożyna na proces udało się dotrzeć ponad 30 osobom z ZPB, ale jak mówi Borys, po drodze milicja białoruska zatrzymała także wielu z nich, dodała, że nie wie ilu ich było i czy zostali wypuszczeni.
Represje wobec polskiej mniejszości nasiliły się tydzień temu, 8 lutego, gdy białoruska milicja siłą zajęła Dom Polski w Iwieńcu.
Do rozłamu na dwa kierownictwa polskiej organizacji doszło po zjeździe ZPB w marcu 2005 roku, na którym wybrano na prezesa Andżelikę Borys. Władze
białoruskie nie uznały tego wyboru; doprowadziły do powtórzenia zjazdu i powierzenia stanowiska prezesa Józefowi Łucznikowi, czego z kolei nie uznały władze polskie. 19 września 2009 r. nowym szefem reżimowego ZPB został Stanisław Siemaszko.