Białoruscy dyplomaci twierdzą, że placówka w
Iwieńcu została po prostu przekazana w ręce legalnych
władz Związku Polaków na Białorusi, a - jak to określono -
„grupa Andżeliki Borys” starała się temu przeszkodzić tym
samym łamiąc prawo.
Z oświadczenia białoruskiej ambasady wynika, że
że Dom Polski w Iwieńcu
nigdy nie należał do „grupy Andżeliki Borys”, ani
dotychczasowej dyrektor Teresy Sobol. Dlatego też władze
prorządowego Związku Polaków na Białorusi mają pełne prawo
dysponowania tym budynkiem. Dlatego na wniosek kierującego
Związkiem Stanisława Siemaszko komornicy zajęli placówkę.
W oświadczeniu nie ma ani słowa o udziale milicji w
przejmowaniu Domu w Iwieńcu, nie wspomniano także o
szykanach wobec władz Związku kierowanego przez Andżelikę
Borys.
Rosyjskie media zwracają uwagę na spokój, z jakim strona białoruska
przyjmuje protesty Polski. Informując o konflikcie między Warszawą i
Mińskiem wokół Związku Polaków na Białorusi (ZPB), rosyjski dziennik
„Kommiersant” pisze, że „Reakcję taką eksperci tłumaczą tym, że władze w Mińsku nie wierzą, iż
Warszawa rzeczywiście zamierza wejść w poważny konflikt dyplomatyczny z
Białorusią”.
„Kommiersant” przytacza również opinię byłego przywódcy Białorusi Stanisława
Szuszkiewicza, który uważa, iż „Polska padła ofiarą swojej polityki
liberalizacji w relacjach z reżimem Łukaszenki”.
Z kolei lider kampanii obywatelskiej „Europejska Białoruś” Andrej Sannikau
przypomniał dziennikowi, iż „Mińsk w ostatnim czasie dał już kilka poważnych
powodów do tego, aby stosunek do niego uległ zaostrzeniu, jednak za każdym
razem polscy i europejscy politycy udawali, że nic się nie dzieje”.
„Kommiersant” informuje, że białoruskie władze, używając sił specjalnych
milicji OMON, przejęły już kontrolę nad czternastoma z 16 placówek ZPB.
„Prezydent Polski Lech Kaczyński skierował wczoraj posłanie do swojego
białoruskiego kolegi Alaksandra Łukaszenki, w którym wyraził stanowczy
protest z powodu nasilenia represji przeciwko Związkowi Polaków na Białorusi.
W Mińsku kontynuowano
aresztowania aktywistów ZPB” – pisze gazeta.
W poniedziałek białoruska milicja zatrzymała około
40 działaczy z nieuznawanego przez Łukaszenke Związku.
Część z nich skazano na kilkudniowy pobyt w więzieniu,
innych ukarano grzywną. W ten sposób milicja uniemożliwiła
działaczom obronę domu w Iwieńcu przed interwencją
komorników i milicji.
Dom Polski w Iwieńcu to jedna ostatnich placówek Związku
Polaków na Białorusi. Pod
kuratelą reżimu Łukaszenki działa inna organizacja o tej
samej nazwie i to ona rości sobie pretensje wobec majątku
organizacji kierowanej przez Andżelikę Borys.