Ta wielkonakładowa gazeta podkreśla, że „decyzję sądu okręgowego musi jeszcze utrzymać w mocy lub uchylić sąd apelacyjny, a werdykt sądu apelacyjnego wymaga zatwierdzenia przez ministra sprawiedliwości Polski”.
O środowym orzeczeniu nowosądeckiego sądu piszą też „Rossijskaja Gazeta” i
„Kommiersant”. Ten drugi dziennik przypomina, że śledztwo, w ramach którego
postawiono zarzuty Ignatience, obejmuje także kilku innych podmoskiewskich
prokuratorów.
„Wywołało ono wielki skandal i stało się przyczyną kolejnej odsłony
konfrontacji między Komitetem Śledczym FR i Prokuraturą Generalną FR” –
zauważa „Kommiersant”. „Doszło do tego, że prezydent Dmitrij Miedwiediew, aby uspokoić namiętności, musiał nawet wezwać do siebie szefów obu instytucji: Aleksandra Bastrykina i Jurija Czajkę” – konstatuje.
Gazeta zaznacza, że mimo to konflikt nie ustał. „Prokuratura Generalna FR
współpracuje (z Komitetem Śledczym FR) w staraniach o wydanie Aleksandra
Ignatienki, jednak w tym samym czasie pod różnymi pretekstami nie pozwala
byłemu szefowi departamentu w prokuraturze obwodu moskiewskiego Dmitrijowi
Urumowowi na zawarcie układu ze śledztwem. Uniemożliwia także skierowanie do sądu sprawy byłego prokuratora miasta Nogińsk Władimira Glebowa – akta
dwukrotnie zwracano do Komitetu Śledczego FR” – pisze „Kommiersant”.
Dziennik odnotowuje, że „w samej prokuraturze obwodu moskiewskiego dokonano
gruntownej czystki – zwolniono około 15 wysokich rangą funkcjonariuszy, a jej szefa Aleksandra Mochowa przeniesiono w inne miejsce służby”.
Sąd Okręgowy w Nowym Sączu zezwolił w środę na ekstradycję Ignatienki do
Federacji Rosyjskiej, gdzie jest ścigany za przestępstwa korupcyjne i
oszustwo. Przedłużył też areszt prokuratora do 9 czerwca.
Decyzja sądu nie jest prawomocna. Można się od niej odwołać w ciągu siedmiu
dni. Jeśli tak się nie stanie, materiały sprawy trafią do ministra
sprawiedliwości, który podejmie ostateczną decyzję w sprawie wydania
zatrzymanego Rosji. Adwokat Ignatienki zapowiedział już jednak złożenie
apelacji.
Ignatience stawiane są dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy tego, że od sierpnia
2009 do kwietnia 2010 roku jako pierwszy zastępca prokuratora obwodu
moskiewskiego, działając w porozumieniu z innymi osobami w celu osiągnięcia
korzyści majątkowej, zdecydował się nie ścigać nielegalnej działalności
czterech osób, związanej z organizacją przemysłu hazardowego. Według Komitetu Śledczego FR, przyjął za to łapówkę w wysokości ok. 1,5 mln dolarów.
Drugi zarzut dotyczy doprowadzenia jednego z organizatorów przemysłu
hazardowego, wspomnianego w pierwszym zarzucie, do niekorzystnego
rozporządzenia mieniem. Zdaniem Komitetu Śledczego FR, namówił go do kupna
działki w okolicach Krasnogorska i zażądał wpłacenia z góry 73 tys. dolarów, podczas gdy działka nie była na sprzedaż, stanowiąc grunt miejski. Za oba przestępstwa w Rosji grozi kara do 12 lat więzienia.
Poszukiwany przez Interpol Rosjanin został zatrzymany przez ABW 1 stycznia
wieczorem w okolicach Zakopanego. Poszukiwano go na podstawie
międzynarodowego listu gończego.
Rosyjska afera hazardowa
Ignatienko jest najwyższym rangą podejrzanym w sprawie o patronowanie
nielegalnym kasynom gry w obwodzie moskiewskim, którą Komitet Śledczy FR
zaczął badać w lutym 2011 roku. Niektóre media w Rosji utrzymują, że w aferę tę zamieszani są też wysocy rangą przedstawiciele Prokuratury Generalnej FR. W tym kontekście wymieniają również biznesmena Artioma Czajkę, syna prokuratora generalnego FR Jurija Czajki.
Afera hazardowa nałożyła się na trwający od dłuższego czasu ostry konflikt
między Komitetem Śledczym Rosji i Prokuraturą Generalną FR, a także ich
szefami - Bastrykinem i Czajką. Komitet Śledczy FR jest w tej konfrontacji
wspierany przez FSB, a Prokuratura Generalna FR - przez MSW Rosji.