Izba Poselska, niższa izba czeskiego
parlamentu, zaaprobowała Traktat z Lizbony. Za jego przyjęciem głosowało 125 deputowanych, przeciwko 61. Wymagana większość wynosiła 120. Traktat musi być jeszcze przyjęty przez wyższą izbę parlamentu.
Republika Czeska, która 1 stycznia objęła przewodnictwo w Unii Europejskiej, najpóźniej rozpoczęła proces ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, który ustanawia nowe ramy prawne Unii. Była jedynym krajem Unii, który nie wypowiedział się jeszcze w tej sprawie.
Czeski Senat zajmie się Traktatem dopiero w kwietniu. Proces ratyfikacji może potrwać jeszcze wiele tygodni, gdyż senatorzy postawili jednak warunek: udzielą poparcia Traktatowi, jeśli parlament zatwierdzi czesko-amerykańską umowę w sprawie budowy tarczy antyrakietowej.
Prezydent Vaclav Klaus oświadczył z kolei, że z podpisem Traktatu zaczeka do wyników kolejnego referendum w Irlandii.
We wtorek parlament przerwał debatę po trzech godzinach burzliwej dyskusji. Czeska prawica argumentowała, że głosowanie nie może się odbyć, ponieważ komisja zagraniczna parlamentu nie zajęla jeszcze stanowiska w sprawie Lizbony.
Do głosowania przekonywała lewicowa opozycja oraz deputowani dwóch mniejszych ugrupowań koalicyjnych (zieloni i chadecy). Traktat poparła również większość posłów Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) premiera Mirka Topolanka, który powiedział, że będzie głosował za Traktatem „nie kierując się sercem, ale rozumem”.