Wetując rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Syrii, Rosja i Chiny wzięły na swoje sumienie kolejne ofiary konfliktu syryjskiego – powiedział w Monachium szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski. O wydalenie syryjskich ambasadorów – na znak protestu przeciwko represjom w Syrii – zaapelował do wszystkich krajów premier Tunezji Hamadi Dżebali podczas ostatniego dnia Konferencji Bezpieczeństwa.
–
To rozczarowujące, że dwa kraje zawetowały rezolucję. Jeszcze wczoraj tu w Monachium wydawało się, że jest możliwe zbliżenie stanowisk i rezolucja, która wpłynęłaby być może na ograniczenie przemocy – powiedział Sikorski dziennikarzom.
Sikorski wypowiedział się też przeciwko wycofywaniu z Syrii ambasadorów, o co zaapelował w niedzielę premier Tunezji Hamadi Dżebali. –
Dyplomacja służy temu, aby kanały komunikacji były otwarte. Dlatego nie jestem zwolennikiem sankcji polegających na zrywaniu dialogu – powiedział.
–
Niezmiennie nawołujemy władze Syrii do odpowiedzialności, zaprzestania przemocy i demokratyzacji. Oczywiście druga strona (przeciwnicy reżimu prezydenta Baszara el-Asada) też odpowiada za nieużywanie przemocy – dodał szef polskiej dyplomacji.
Zawetowanie przez Rosję i Chiny rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ,
potępiającej przemoc w Syrii, i eskalacja represji wobec przeciwników reżimu Asada było głównym tematem ostatniego dnia dyskusji w trakcie Monachijskiej Konferencji o Bezpieczeństwie.
Wielu uczestników spotkania nie szczędziło krytyki pod adresem Moskwy i
Pekinu, nie brakowało również apeli o międzynarodową izolację syryjskiego
reżimu, obarczanego odpowiedzialnością za masakrę cywilów w mieście Hims,
gdzie w nocy z piątku na sobotę w wyniku ostrzału zginęło ponad 230 osób, a
około 700 zostało rannych.
Szef rządu Tunezji apeluje
–
Naród syryjski oczekuje działań. Najmniejszą rzeczą jest zerwanie stosunków z reżimem syryjskim. Powinniśmy wydalić syryjskich ambasadorów z krajów arabskich i wszystkich innych krajów – powiedział premier Tunezji, która już w sobotę ogłosiła decyzję o wydaleniu z Tunisu syryjskiego ambasadora. O to samo apelowała też laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Tawakkul Karman. Karman zarzuciła Rosji i Chinom, że wspierają „zbrodniczy reżim Asada”.
Minister spraw zagranicznych Turcji Ahmet Davutoglu ocenił, że spór o
rezolucję w sprawie Syrii jest przejawem mentalności z czasów zimnej wojny.
Jak powiedział, 20 lat po upadku żelaznej kurtyny w Europie świat arabski
ciągle cierpi z powodu utrzymywania się starych postaw. –
Chcemy wreszcie zakończyć zimną wojnę w naszym regionie – powiedział turecki minister.
W sobotę w Monachium amerykańska sekretarz stanu USA Hillary Clinton ostro potępiła władze Syrii za brutalne ataki na ludność cywilną. Wykluczyła jednocześnie interwencję zbrojną w przeciwko reżimowi prezydenta Baszara el-Asada. Trzydniowa Konferencja o Bezpieczeństwie zakończyła się w
niedzielę po południu.
Stanowisko Moskwy
Rosyjski MSZ zarzucił ustosunkował się do sytuacji i zarzucił brak „woli politycznej” tym spośród członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, którzy
poprzedniego dnia głosowali na tym forum za przyjęciem niewyważonego –
zdaniem Moskwy – projektu rezolucji w sprawie Syrii.
W oświadczeniu ministerstwa Rosja zadeklarowała zarazem, że będzie „twardo
dążyć” do jak najszybszego ustabilizowania sytuacji w Syrii na drodze
demokratycznych przemian. W tym celu – jak przekazało MSZ – 7 lutego do
Damaszku na spotkanie z syryjskim prezydentem Baszarem el-Asadem udają się
minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow i szef Służby Wywiadu
Zagranicznego (SWR) Michaił Fradkow.
„Głęboko ubolewamy z powodu takiego finału prac w Radzie Bezpieczeństwa. Gdyby nasi partnerzy mieli wolę polityczną, to mogłyby one zakończyć się uzgodnieniem skonsolidowanego stanowiska społeczności międzynarodowej w sprawie Syrii” – oznajmiło rosyjskie MSZ.
„Nadal uważamy, że wszystkie strony, które dysponują odpowiednimi wpływami,
powinny skupić swoje wysiłki na uruchomieniu szerokiego, międzysyryjskiego
dialogu narodowego, a także sprzyjać natychmiastowemu zaprzestaniu przemocy
przez wszystkich uczestników konfliktu w Syrii” – dodało ministerstwo.
Zauważyło również, że w projekcie rezolucji nie uwzględniono żądań,
zgłoszonych przez stronę rosyjską pod adresem opozycji syryjskiej o
zdystansowanie się wobec ekstremistów, którzy wybrali drogę przemocy. MSZ
zaznaczyło, że nie uwzględniono też apeli o wywarcie na nich wpływu; apele te adresowano do członków Rady Bezpieczeństwa – przede wszystkim tych, którzy mają takie możliwości.
Komentator polityczny dziennika „Kommiersant” Maksim Jusin przypomniał, że
Syria jest jednym z głównych sojuszników Rosji w świecie arabskim. –
Jeśli w krytycznym momencie Moskwa odwróci się od Damaszku, to wszyscy pozostali partnerzy Federacji Rosyjskiej odbiorą to jako sygnał, że na Kreml nie można liczyć – zauważył Jusin.
Przypomniał, że Damaszek jest ważnym partnerem handlowym Moskwy. Zawarte w
ostatnich latach kontrakty na dostawy broni opiewają na 4 mld dolarów. Tylko w 2010 r. Syria kupiła w Rosji broń za 700 mln USD. Niedawno Moskwa zgodziła się sprzedać Damaszkowi 36 samolotów szkolno-bojowych Jak-130 za 550 mln dolarów. Łączna wartość inwestycji FR w syryjską gospodarkę wynosi prawie 20 mld USD.
–
Nie ma pewności, czy przeciwnicy Baszara el-Asada po przejęciu
władzy utrzymają współpracę z Moskwą – wskazał komentator. Dziennikarz „Kommiersanta” zwrócił też uwagę na – jak to określił –
wewnątrzrosyjskie realia polityczne. –
Jest wątpliwe, by Władimir Putin na miesiąc przed wyborami prezydenckimi chciał się pokazać wyborcom i oponentom jako słaby polityk, ulegający presji Zachodu i porzucający tradycyjnego sojusznika.