W sprzedawanych w Państwie Środka telefonach iPhone zablokowano dostęp do treści drażliwych dla komunistycznych władz. Apple to kolejny, po Google i Yahoo, elektroniczny gigant, który – by zaistnieć na chińskim rynku – musiał dostosować się do miejscowych przepisów.
Abonenci sieci China Unicom, która jako jedyna ma w swojej ofercie iPhone'y, nie mogą korzystać co najmniej z pięciu aplikacji, dotyczących duchowego przywódcy Tybetańczyków XIV Dalajlamy i Rebiji Kadir - szefowej Światowego Kongresu Ujgurów.
Dalajlama i Kadir są uznawani przez komunistyczne
władze za wrogów publicznych, dążących do podziału Chin.
Amerykański wydawca magazynów komputerowych IDG News Service poinformował, że w telefonach
iPhone na chińskim rynku została zablokowana m.in. możliwość dostępu do aplikacji z cytatami laureata Pokojowego Nobla.
Rzeczniczka koncernu Apple na region Azji i Pacyfiku Jill Tan
oświadczyła, że firma dostosowuje się do miejscowych przepisów i nie we wszystkich państwach można korzystać z tych samych funkcji telefonu.
Chińscy cenzorzy nieustannie blokują dostęp do stron internetowych, na których umieszczane są treści niewygodne dla komunistycznych władz.
Amerykańskie firmy, takie jak Google czy Yahoo, w zamian za możliwość rozwoju na chińskim rynku musiały zgodzić się na częściowe ocenzurowanie treści, do których swobodny dostęp mają internauci poza Państwem Środka.