Strona główna » Informacje » Polska
Nie żałuje, że zabił

Zabójcy sprzed dyskoteki grozi dożywocie

Autor: kf, pszl; Źródło: PAP
  • A
  • A
  • A
15:48
23.08.2010
Zarzut zabójstwa przedstawiła w poniedziałek łódzka prokuratura 24-letniemu mężczyźnie, który w sobotnią noc śmiertelnie ranił 22-letnią kobietę przed jedną z łódzkich dyskotek. Dziewczyna była przypadkową ofiarą. Napastnik przyznał się do winy, ale nie żałuje tego, co zrobił. Nie potrafi też podać powodów swojej agresji.
fot.
Zabójcy grozi dożywocie (fot. PAP/Policja)
24-letni Marcin R. usłyszał także zarzut czynnej napaści na dwóch policjantów. Podczas zatrzymania jednego z funkcjonariuszy ranił w twarz rzucając w niego młotkiem; w drugiego policjanta rzucił hantlem do ćwiczeń. Grozi mu kara dożywotniego więzienia.

R. przyznał się do zarzucanych czynów i złożył wyjaśnienia. – Trudno w nich znaleźć jakiekolwiek przejawy żalu czy skruchy z powodu tego, co zrobił. Nie potrafi też uzasadnić racjonalnie powodów tego rodzaju agresji – informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o aresztowanie 24-latka; sąd ma rozpoznać wniosek we wtorek.

Do ataku na 22-latkę z Wielkopolski doszło w sobotę przed północą przed jedną z dyskotek przy al. Piłsudskiego w centrum Łodzi. Jak ustalono, dziewczyna wraz z koleżankami przyjechała w odwiedziny do znajomej. Pięć młodych kobiet postanowiło wybrać się do dyskoteki. Kiedy wchodziły do klubu, pierwszą 22-latkę zaczepił na schodach, w bardzo wulgarny sposób, nieznany jej mężczyzna. Prawdopodobnie odpowiedź dziewczyny nie spodobała się napastnikowi, który zaatakował ją nożem.

Zadał jej cios nożem w okolice mostka. Kiedy dziewczyna obsunęła się po schodach, napastnik kopnął ją w twarz – relacjonował prokurator. Wszystko wydarzyło się na oczach jej koleżanek. Później bandyta odszedł, na bocznej ulicy wsiadł do taksówki i pojechał do domu.

Ranna kobieta została przewieziona do szpitala; sprawca przebił jej płuco i uszkodził tętnicę płucną. Dziewczyna zmarła jeszcze przed operacją w wyniku wykrwawienia. Ostatecznie przyczyna śmierci znana będzie po przeprowadzeniu sekcji zwłok.

W ciągu kilku godzin policjanci ustalili – przy pomocy taksówkarzy – tożsamość mężczyzny podejrzewanego o zbrodnię. Sprawca ukrył się w mieszkaniu na trzecim piętrze kamienicy przy ul. Limanowskiego; nie chciał otworzyć drzwi. Policjanci zdecydowali się użyć strażackiego podnośnika i wejść do niego przez okno.

Wówczas 24-latek zaczął w nich rzucać różnymi przedmiotami. Młotkiem trafił jednego z policjantów w twarz, powodując tym samym rozległe obrażenia; następnie rzucił hantlem, trafiając drugiego policjanta w rękę. Później na policjantów posypały się jeszcze głośniki i telewizor – relacjonował Kopania. Na miejsce ściągnięto posiłki. Policjanci sforsowali drzwi wejściowe do mieszkania. Sprawca nadal był bardzo agresywny i rzucał w policjantów różnymi przedmiotami. W końcu udało się go obezwładnić. Mężczyzna był trzeźwy; nie był też pod wpływem środków odurzających.

Na forum

Nawołując do bojkotu Euro 2012 na Ukrainie możemy na dobre...
Polecamy
 
 
Zobacz inne serwisy tvp.pl: