Andrzej Lepper usłyszał zarzuty składania fałszywych zeznań w związku z tzw. aferą gruntową. Chodzi o wątek dotyczący rozmowy szefa Samoobrony ze Zbigniewem Ziobro z czerwca 2007 r. nazwanym przez media „gwoździem Ziobry”.
– Andrzejowi L. przedstawiliśmy zarzuty składania fałszywych zeznań. Miało do tego dojść w sierpniu 2007 r. w Koszalinie. Zarzuty dotyczą zeznań Andrzeja L. na temat okoliczności przebiegu jego spotkania ze Zbigniewem Ziobrą z 14 czerwca 2007 r.. L. zeznał, że podczas tego spotkania ówczesny minister sprawiedliwości poinformował go, że CBA prowadzi akcję dotycząca gruntów a akt sprawy nie wynika aby kwestia ta była przedmiotem rozmowy – powiedziała tvp.info prokurator Monika Lewandowska, rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej.
Z informacji tvp.info wynika, że o postawieniu zarzutów Andrzejowi L. zadecydowało nagranie jakie Zbigniew Ziobro dostarczył warszawskim śledczym. Chodzi o słynny już dyktafon byłego ministra sprawiedliwości. Nagranie było analizowane przez biegłych m.in. z ABW. Śledczy mieli problem z ustaleniem autentyczności nagrania, ponieważ było ono przegrywane z dyktafonu nagrywane na niego po raz kolejny.
Sprawa zaczęła się gdy w sierpniu 2007 roku Andrzeja Leppera, powiedział, że w czerwcu na specjalnym spotkaniu Zbigniew Ziobro ostrzegał go o planowanej akcji CBA w ministerstwie rolnictwa. W odpowiedzi Ziobro przedstawił nagranie z przytaczanej rozmowy.
– To jest gwóźdź do politycznej... zgadywanka... Andrzeja Leppera – mówił na konferencji Ziobro.
Prokuratura najpierw umorzyła sprawę, uznając, że dowód nie jest wiarygodny. Ziobro wnioskował wówczas o zbadanie nagrania przez biegłych, którzy nie dopatrzyli się ingerencji w jego treść.
Jednym z dowodów na autentyczność nagrania był fakt, że Ziobro włączył dyktafon w samochodzie jadąc do Leppera. Dyktafon zarejestrował, więc kilkanaście minut ciągłych szumów i rozmów z tła. Media spekulowały, że nagranie nie zostało dokonane przez Ziobrę, ale przez CBA lub ABW, które miały zainstalować podsłuch w gabinecie ministra rolnictwa i wicepremiera Andrzeja Leppera. To się nie potwierdziło.
Andrzej Lepper nie przyznał się do zarzutów i odmówił składania wyjaśnień.